Czasami oczy same podążały w stronę tych wszystkich stoisk i straganów, pełnych dziwnych i jeszcze dziwniejszych cudactw, zapewne kryjących w sobie niezwykłe, może nawet dramatyczne, historie, prawdziwe, czy wymyślone. Wzrok lgnął do tych wszystkich kolorów, kształtów i znaczenia, przez które w głowie coraz głośniejsza stawała się myśl, nakazująca zatrzymać się. Zatrzymać się, ale tylko na chwilkę, i patrzeć. Chłonąć te kolory i wsłuchiwać się w historie, o których nikt miał się nigdy nie dowiedzieć, czy były prawdziwe, i tracić cenny czas. A tego wcale nie mieli tak dużo, jak może by chcieli, i Jasper podążał pośpiesznym krokiem za wujem, upominając się w myślach za każdym razem, gdy jego wzrok uciekał z wujaszkowych pleców.
Ulgą był dla niego śmiech Anthony’ego, dla którego sytuacja, w której się znaleźli, była bardziej stresująca, niż dla niego. I w czasie, w którym zbliżali się do jednego ze sprzedawców, Jasper znów zaczął zadawać sobie w głowie pytania, których nie chciał jeszcze zadawać Anthony’emu. A może nie powinien ich nigdy zadawać…
Czy to faktycznie siostra Anthony’ego wywinęła im taki psikus? Dlaczego? Co takiego stało się między nimi, że siostra jego wuja chciałaby zrobić im taki żart? I chyba najważniejsze pytanie - jak udało jej się sprawić, że wraz z Anthonym znalazł się tu również on? I tylko on, bo reszta Delegacji Brytyjskiej najpewniej wciąż smacznie spała w swoich sypialniach. Jasper zazdrościł im, że mogli dalej odpoczywać w wygodnych łóżkach, ale jednocześnie cieszył się, że Anthony nie był tu sam. Z kimś u boku zawsze łatwiej było odnaleźć spokój w nieciekawych sytuacjach.
Omal nie uderzył w plecy Anthony’ego, gdy wuj tak nagle się odwrócił, i na chwilę jakby zesztywniał, otoczony ramionami. Poklepał go lekko po plecach i uniósł lekko brwi w odpowiedzi na słowa wuja.
-Gdybym zaczął, wyszlibyśmy na tym gorzej, niż źle - stwierdził ściszonym głosem, bardziej do siebie, niż jako odpowiedź.
Porównanie do zastrzyku nie było może najtrafniejsze, bo zastrzyków Jasper nie lubił, ale można było uznać to za dobrą próbę pocieszenia.
Wuj podszedł do lustra pierwszy. Cała sceneria dookoła nich zmieniła się niepokojąco i Jasper zacisnął pięści, gdy handlarz spojrzał na niego wyczekująco.
Gwiazdy na niebie (Sen na jawie/Daydreaming)