12.03.2025, 20:07 ✶
— A myślisz że czemu i jego tam nie chciałem!? – wykrzyknął wściekły, że Anthony zarzucał mu ignorancję wobec przyjaciela. – Myślisz, że to ja go tam zaciągnąłem? Nie! Nie zgadzałem się z tym! Byłem wściekły gdy się dowiedziałem. Robiłem wszystko, wszystko, aby go tam nie było tak samo jak ciebie, Charlotte czy dzieciaków. I ani trochę tego nie żałuję, bo nie wszyscy którzy byli tam ze mną są dalej na tym świecie, a ty wciąż żyjesz! I naprawdę nie liczy się nic innego! Więc wybacz mi swoje zranione uczucia, wybacz że moja zdrada spędza ci sen z powiek i powoduje u ciebie melancholijne patrzenie w dal, ale nie jest mi ani trochę głupio! Zawsze, ale to zawsze mogłeś liczyć na moje wsparcie! Nie ważne co miałem dla ciebie robić, robiłem to! Zarządzanie biurem, bo ty masz złamane serce!? Nie ma sprawy! Pomóc zaplanować całą umowę handlową, bo chcesz się nauczyć magii bezrożdzkowej? Oczywiście! I robię to z przyjemnością, więc nie mów mi o zdradzie! A i tak kiedy Morphy wysunął twoją cholerną kandydaturę, to przyznałem mu rację, bo to nigdy, ale to nigdy nie miało nic wspólnego z tym, że w ciebie nie wierzę, a wszystko z tym, że cenię cię za bardzo i twoje działania, abyś zginął głupią śmiercią! Ale i tak uznali, że nie będziemy nikogo innego przyjmować, więc co miałem zrobić!?
Zbuntować się? Wbrew woli większości, chociaż się z nią nie zgadzał, wtajemniczyć przyjaciela i tym samym potencjalnie złamać zaufanie organizacji, w którą musiał wierzyć, bo nie widział innej alternatywy? Nie był w stanie też przyznać się przyjacielowi co takiego powiedziała Brenna z czym tak bardzo się nie zgadzał. Nie chciał ranić jego uczuć słowami innymi, niż te które wykrzykiwał. Gestykulował przy tym żywo, ale nie w ten wyćwiczony sposób sprawnego dyplomaty. Nie było w tym dokładnie przemyślanych gestów, ani taktyki kiedy unieść dłoń dla podkreślenia swoich słów. Był w tym chaos i dużo, zdecydowanie za dużo emocji.
Zbuntować się? Wbrew woli większości, chociaż się z nią nie zgadzał, wtajemniczyć przyjaciela i tym samym potencjalnie złamać zaufanie organizacji, w którą musiał wierzyć, bo nie widział innej alternatywy? Nie był w stanie też przyznać się przyjacielowi co takiego powiedziała Brenna z czym tak bardzo się nie zgadzał. Nie chciał ranić jego uczuć słowami innymi, niż te które wykrzykiwał. Gestykulował przy tym żywo, ale nie w ten wyćwiczony sposób sprawnego dyplomaty. Nie było w tym dokładnie przemyślanych gestów, ani taktyki kiedy unieść dłoń dla podkreślenia swoich słów. Był w tym chaos i dużo, zdecydowanie za dużo emocji.