13.03.2025, 16:06 ✶
To nie była polityczna debata, ale nie mógł nie powstrzymać słabego uśmiechu na twarzy, kiedy zorientował się, że najwyraźniej udało mu się czymś zaskoczyć swojego oponenta. A potem.. Bardzo szybko i niespodziewanie, ten oponent zaskoczył jego samego. Wpatrywał się teraz z wściekłą twarz przyjaciela, nie mniej wściekłym spojrzeniem, oddychając ciężko z nadmiaru emocji. Chciał odsunąć się teraz od niego i opuścić teren winnicy, teleportując się do swojego apartamentu w Paryżu, przy okazji rzucając coś, co sugerowałoby, że poszedł się spotkać z wampirem, tylko po to, aby ukarać Anthony’ego za jego słowa zamartwianiem się. Nie zrobił tego jednak. Za bardzo cenił sobie tego tyczkowatego kretyna, aby tak go zamartwiać, nawet jeśli ta cała sytuacja bolała, nieprzyjemnym bólem, którego nie dało się określić inaczej niż opary z rozdrapanej zadry w samym centrum jego samego jestestwa. Nie powinien się z nim kłócić. Każde wykrzyczane słowo, koiło ten ból tylko na kilka sekund. Może naprawdę nie powinien…
– Pierdol się! – wykrzyknął, stanowczym gestem próbując odepchnąć Tony'ego od siebie, tak aby ten go puścił. – Pierdol się, zamiast bredzić! Oczywiście, że chcę żyć! Nie czekam na swoją śmierć! Kto normalny by na nią czekał? – Fantazjowanie o bohaterskim poświęceniu, oh, to było zupełnie coś innego. To chyba robił każdy, ale, aby naprawdę chcieć zginąć? Nie. Nie chciał umierać. Pchał się w niebezpieczne sytuacje, aby ratować życia, nie aby zakończyć własne. Liczył się jednak z potencjalnym poświęceniem, ale to było co innego. – Ale chcę ratować ludzi, a moja śmierć jest czymś, czego wolałbym uniknąć, ale jestem w stanie to zaakceptować! Tak jak wypadałoby, abyś ty zaakceptował fakt, że będę cię ratować przed krzywda, czy to ci się podoba czy też nie! Pogódź się z tym lub nie, ale nie zmienia faktu, że dopilnuję tego, aby włos ci z głowy nie spadł!
– Pierdol się! – wykrzyknął, stanowczym gestem próbując odepchnąć Tony'ego od siebie, tak aby ten go puścił. – Pierdol się, zamiast bredzić! Oczywiście, że chcę żyć! Nie czekam na swoją śmierć! Kto normalny by na nią czekał? – Fantazjowanie o bohaterskim poświęceniu, oh, to było zupełnie coś innego. To chyba robił każdy, ale, aby naprawdę chcieć zginąć? Nie. Nie chciał umierać. Pchał się w niebezpieczne sytuacje, aby ratować życia, nie aby zakończyć własne. Liczył się jednak z potencjalnym poświęceniem, ale to było co innego. – Ale chcę ratować ludzi, a moja śmierć jest czymś, czego wolałbym uniknąć, ale jestem w stanie to zaakceptować! Tak jak wypadałoby, abyś ty zaakceptował fakt, że będę cię ratować przed krzywda, czy to ci się podoba czy też nie! Pogódź się z tym lub nie, ale nie zmienia faktu, że dopilnuję tego, aby włos ci z głowy nie spadł!