- Nie mówię o tym, że TY masz go powstrzymywać, po prostu warto sobie zdawać sprawę z tego, że to może się wydarzyć, a nie żyć w bańce, w której to nie ma prawa się wydarzyć. Jakoś przygotować się do tego, co może się stać. Będziesz zupełnie bierny? Nie myślisz o tych wszystkich ludziach, których chcą po prostu pozbyć się z naszego świata? - Nie, żeby ona miała jakieś specjalne pomysły na to, jak właściwie mogliby temu zapobiec, ale to w tej chwili nie było szczególnie istotne. Nie znosiła obojętności, a jej brat najwyraźniej miał to wszystko gdzieś, co nie do końca jej się podobało. Nie powinni akceptować tej nienawiści, ale też nieszczególnie wiedziała, w jaki sposób wypadało reagować, w końcu jeśli będą zbyt głośni, to oni również mogliby się stać niewygodni. To nie było szczególnie proste. Nie sądziła, że jakkolwiek mogliby temu zaradzić, chociaż może nawet drobne gesty pozwoliłby pokazać, że jest jeszcze o co walczyć? Udowodnienie mugolakom, że wcale nie wszyscy traktują ich jak ludzi gorszego sortu? Może to by ich zachęciło do jakichś działań, przegrupowania się?
Trudno jej się było pogodzić z tym, że nie miała żadnej kontroli nad tym, co może się wydarzyć, że mogła zupełnie stracić wpływ na swoje życie, że niedługo cały porządek świata może runąć. Musiałaby na nowo zacząć szukać swojego miejsca, a miała problemy z adaptacją. Była tym przerażona, chociaż wolała wyglądać na taką, która wie, co się wokół niej dzieje. Aktualnie? Nie miała pojęcia o niczym, nie wiedziała, jak będzie wyglądał kolejny dzień. To było przytłaczające.
- Myślisz, że skończy się tylko na przejęciu władzy? Tacy ludzie zawsze chcą więcej, muszą ciągle udowadniać, że ich pozycja nie wzięła się znikąd. - Przygasiła w końcu papierosa w popielniczce. Czuła, że ta rozmowa nie ma żadnego sensu, nie znajdą konsensusu, co było dość przykre, ale nie chciała, żeby brat uważał ją za taką czarnowidzkę, może faktycznie warto byłoby nieco zmienić tor tej konwersacji, bo do niczego ich ona nie prowadziła. Mieli inne zdanie, bywa.
- Nie potrafię zrozumieć dlaczego dla nich nadal to jest takie ważne, wiesz? - Zdaniem Prue już dawno powinni przestać chełpić tę elitę. Często ci ludzie nie mieli do zaoferowania nic więcej poza nazwiskiem. Nie reprezentowali sobą właściwie nic, nie zrozumiałe było dla niej dlaczego więc nikt nic z tym nie robił, dlaczego odpowiadał im taki porządek świata. Już dawno powinni zrobić krok do przodu, a ciągle tkwili w jakichś dziwnych, starych przekonaniach, w których to czystokrwiści byli najważniejsi.
- Oni sobie nie wybrali tego losu, na pewno trudno było im się odnaleźć w zupełnie nowym świecie, pełnym magii. - Nawet nie umiała sobie tego wyobrazić, jaki to musiał być szok dla takich dzieciaków. Często przecież nawet nie mogli za dużo opowiadać swoim rodzicom, wyrwani ze swojego świata, w którym wcale nie byli mile widziani. To było okrutne.
- To byłoby dobre rozwiązanie, o ile w pewnym momencie nie zaczną się kierować po pomoc do takich jak my. - Oni zawsze byli gdzieś pomiędzy, nigdy nie wiadomo, która strona postanowi ich zaangażować w swoje działania, co wtedy? Czy faktycznie będą musieli wybierać? Pozostawało więc wierzyć w to, że ten problem wcale tak nie eskaluje, chociaż wiedziała, że akurat to nie miało racji bytu, spodziewała się bowiem, że wydarzy się to już niedługo.
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control