15.03.2025, 21:17 ✶
| — Nie jest niebieskie — potwierdził trzeźwo, przesuwając wzrok ze swojego klientka na omawianą grudkę metalu. — Ma za to zdolność wpływania na absorpcję i odbijanie światła, gdy wchodzi w reakcje z innymi materiałami. Kiedy potraktujemy złoto kobaltem, następuje chemiczna modyfikacja jego powierzchni i bum. Taki mamy efekt. Żeby każdy potrafił to przyjąć na wiarę, pomyślał z żalem Eliasz. Prudence ze swoim zdrowo rozsądkowym podejściem co najwyżej popukałaby się w głowę, niż uwierzyła, że za jakimś lustrem może znajdować się inny magiczny świat. A jego przyjaciele, z którymi trzymał się, odkąd zaklepał swoje łóżko w szkolnym dormitorium? Może i by mu przytaknęli, ale nie byłby pewien, czy uwierzyliby w jego historię. Zwłaszcza biorąc pod uwagę, że rzekomo autor Alicji z Krainy Czarów był zwykłym mugolem, który w ogóle nie był związany z magicznym Londynem. Rzekomo. Ale to niektórym wystarczało. Opowieść wydawała się czerpać z elementów obecnych w świecie czarodziejów. Chociażby mikstury zmniejszająco-zwiększające. Bletchley próbował stosować podobne argumenty w rozmowach z osobami ze swojego otoczenia. Przecież w każdej takiej opowiastce mogło tkwić ziarno prawdy. Gdyby było inaczej, to poszukiwacze dziwów nie podróżowaliby po całej Wielkiej Brytanii, poszukując artefaktów pokroju Fontanny Szczęśliwego Losu czy Insygniów Śmierci znanych z kultowych Baśni Barda Beedle'a. — Wszystkiego na raz — powiedział nieco zbyt szybko, a jego oczy rozbłysły, gdy wspomniano o stworzeniu takiego przejścia. Och, cóż by to był za projekt! Aż zapomniał o tej Alicji. — To znaczy, tak zakładam. Podejrzewam, że takie zwierciadła musiałyby zostać ze sobą magicznie sparowane podobnie jak lusterka dwukierunkowe. Może dałoby się zainspirować magicznymi obrazami? Ich lokatorzy potrafią podróżować między kopiami swoich obrazów. Z drugiej strony, technologia świstoklików byłaby bliżej pożądanym efektom. — Podrapał się po podbródku. — Rama byłaby dobrym elementem stabilizacyjnym. Zwykłe drewno nie zdałoby tutaj egzaminu. Musiałoby zostać wzmocnione metalem, żeby seria run lepiej się przyjęła na materiale. A cały ciężar stworzenia połączenia między jednym lustrem a drugim spoczywałby na szkle. Skomplikowana sprawa. I droga sprawa. Chociaż nie obracał się zbyt szybko pośród towarzystwa związanego ze światkiem naukowym świata czarodziejów, tak wątpił, aby jakikolwiek niezależny badacz czy entuzjasta tego typu teorii mógłby sobie pozwolić na sfinansowanie podobnego przedsięwzięcia. Tutaj byłyby potrzebne pieniądze od bogatych rodów czystej krwi. Albo bardzo dużo przelew z jakiegoś biura dającego granty. Marzenie ściętej głowy, biorąc pod uwagę, że teraz Ministerstwo Magii dużo bardziej skupiało się na obronności ze względu na ostatnie działania Śmierciożerców w kraju. — Mhmm, jemy tu gulasze i puddingi. — Skinął twierdząco głową. A już na pewno on je jadł; przez zaburzenia związane z metabolizmem siłą rzeczy wolał zjeść coś treściwego w większej ilości niż napychać się na zapas drobnymi przekąskami. — Polecam Dziurawy Kocioł. Dobry przekrjój lokalnych dań. Ewentualnie ''Norę Nory'' na Pokątnej. Chociaż tam ludzie raczej chodzą po coś słodkiego. Rozpoznasz mi witrynie. Jakby ktoś się tam zarzygał na różowo na front sklepu. |