16.03.2025, 08:31 ✶
Na gest Fridy, który pożegnał bucika, Mulciber wyrwał się krótki śmiech. No i jak można by chociażby iskrę złości wykrzesać w kierunku tej przeuroczej istoty? Przecież takie rzeczy były wręcz nienaturalne, aby nie powiedzieć, że nielegalne. Roztapiała serce, chociaż z tyłu głowy Mulciber od czasu do czasu krzątała się myśl o historię dziewczynki.
Zerknęła na Baldwina i pokręciła głową. No jo, jak typowy stary - drobiazg. Chociaż czy typowy, z pewnością w jakiejś miłej ciepłej rodzince. Jej stary by nie był zachwycony jakby zgubiła za dzieciaka buta. Chociaż jak łamała kolegom ręce to też zachwycony nie był, albo jak niszczyła przypadkiem sąsiadce kwiaty. Cóż... uroki dzieciństwa. Na szczęście Frida rąk nikomu nie łamie i nie wpada sąsiadce w bratki, a jedynie gubi buciki.
-Nieistotne, załatwimy Ci nowe trzewiki... - stwierdziła, mierzwiąc jej złociste włosy. Spojrzała na Baldwina, gdy ten się odezwał, a jednak nieco zaskoczyło ją jego pytanie. Przechyliła łepek w bok, mrużąc ślepia, nadając im tym samym kociego wyrazu
-Żartujesz sobie ze mnie, Min Kaejre? - zapytała, a na jej usta wpłynął uśmiech - Oczywiście, że z nią zostanę... - wzruszyła delikatnie ramionami. Nie miała planów, ponadto tego dnia miała wolne, a ewentualne rzeczy mogły zawsze poczekać.
Uśmiechnęła się z rozczuleniem widząc interakcje między ów dwójką. Cudownie się na nich patrzyło. Była to odskocznia, nowy odcień rzeczywistości. Odcień, który coraz to śmielej wypełniał również i jej życie, dodając nowe elementy, wijąc sobie z nich gniazdko. Nie sądziła, że jej życie nabierze aż takiego tempa, takich barw - zanim go poznała tęskniła za Norwegią, zaś teraz nie była pewna czy chciałaby kiedyś tam wrócić na dłużej niż chwilę.
-Jak to dzieci - stwierdziła z głupim uśmiechem, patrząc jak ta wyszarpuje pergamin, aby zacząć tworzyć na nim nowe dzieło - Znajdziemy sobie zajęcie, bez obaw. Może się pouczymy... - przechyliła łepek w bok, aby zerknąć na pergamin - Ogarnęłam książeczki... może mała polubi naukę słów, trochę na to liczę... - umilkła na moment, dając sobie chwilę na refleksje w ów temacie. Przeczucie miała dobre, nawet stwierdziła, że taka nauka może być przyjemną zabawą, a może nauczy się słowa lub dwóch. To zawsze coś.
-Módlcie się spokojnie, my się sobą zajmiemy, chaty nie spalimy, obiecuje - wyznała z głupim uśmiechem.
Zerknęła na Baldwina i pokręciła głową. No jo, jak typowy stary - drobiazg. Chociaż czy typowy, z pewnością w jakiejś miłej ciepłej rodzince. Jej stary by nie był zachwycony jakby zgubiła za dzieciaka buta. Chociaż jak łamała kolegom ręce to też zachwycony nie był, albo jak niszczyła przypadkiem sąsiadce kwiaty. Cóż... uroki dzieciństwa. Na szczęście Frida rąk nikomu nie łamie i nie wpada sąsiadce w bratki, a jedynie gubi buciki.
-Nieistotne, załatwimy Ci nowe trzewiki... - stwierdziła, mierzwiąc jej złociste włosy. Spojrzała na Baldwina, gdy ten się odezwał, a jednak nieco zaskoczyło ją jego pytanie. Przechyliła łepek w bok, mrużąc ślepia, nadając im tym samym kociego wyrazu
-Żartujesz sobie ze mnie, Min Kaejre? - zapytała, a na jej usta wpłynął uśmiech - Oczywiście, że z nią zostanę... - wzruszyła delikatnie ramionami. Nie miała planów, ponadto tego dnia miała wolne, a ewentualne rzeczy mogły zawsze poczekać.
Uśmiechnęła się z rozczuleniem widząc interakcje między ów dwójką. Cudownie się na nich patrzyło. Była to odskocznia, nowy odcień rzeczywistości. Odcień, który coraz to śmielej wypełniał również i jej życie, dodając nowe elementy, wijąc sobie z nich gniazdko. Nie sądziła, że jej życie nabierze aż takiego tempa, takich barw - zanim go poznała tęskniła za Norwegią, zaś teraz nie była pewna czy chciałaby kiedyś tam wrócić na dłużej niż chwilę.
-Jak to dzieci - stwierdziła z głupim uśmiechem, patrząc jak ta wyszarpuje pergamin, aby zacząć tworzyć na nim nowe dzieło - Znajdziemy sobie zajęcie, bez obaw. Może się pouczymy... - przechyliła łepek w bok, aby zerknąć na pergamin - Ogarnęłam książeczki... może mała polubi naukę słów, trochę na to liczę... - umilkła na moment, dając sobie chwilę na refleksje w ów temacie. Przeczucie miała dobre, nawet stwierdziła, że taka nauka może być przyjemną zabawą, a może nauczy się słowa lub dwóch. To zawsze coś.
-Módlcie się spokojnie, my się sobą zajmiemy, chaty nie spalimy, obiecuje - wyznała z głupim uśmiechem.