16.03.2025, 15:12 ✶
Ludzkie tragedie mogły mieć wiele twarzy, a jedną z nich niewątpliwie była nieplanowane inwentaryzacja, którą Shafiq zarządził, niespodziewanie przychodząc do biura po południu. Bez uprzedzenia. Nie rano, tak aby wszyscy mieli więcej czasu na ujarzmienie tego stada dokumentów. Nie! Anthony przyszedł do biura o piętnastej i zdecydował wielkie wiosenne porządku na jesień! Może dla odmiany to on powinien wyjść z pracy?
Najwyraźniej zapowiadał się długi dzień w biurze, zwłaszcza że papierów jak na złość nie ubywało, a wszystkiemu zdecydowanie nie pomagał fakt, że ilość zdań, które wymienił dzisiaj bezpośrednio z Shafiqiem, można było spokojnie policzyć na palcach jednej ręki. I chyba nawet sam nie zdawał sobie sprawy z tego, jak to milczenie, przypadkowe zabranie szefowi papierów sprzed nosa jedynie z krótkim dziękuję, zamiast pytania czy mogę, czy też to że Selwyn spędzał cały ten czas pracując z dala od Shafiqa, sprawiało, że już i tak nerwowa atmosfera w biurze stawała się jeszcze gęstsza.
Gdy Tahira wpadła do pomieszczenia stał akurat przy jednym z regałów, gotowy rzucić Anthony'emu przed nos kolejną stertę dokumentów do podpisania, kiedy...
LONDYN PŁONIE.
Nie było przy tym dramatycznego wybuchu ognia. Nie było też omdlenia osób postronnych, czy dramatycznych okrzyków paniki. No chyba, że liczyła się opadła w konwulsjach Tahira. Zabawne, jak słowa takie jak Londyn płonie potrafiły jednocześnie od razu wprowadzić dramaturgię do tej sceny, a jednocześnie nie powiedzieć nic.
Jonathan od razu rzucił papiery na pobliskie biurko na tyle niezrećznie, że opadły na ziemię, i podbiegł do czarownicy, aby upewnić się, że nic jej nie będzie, czując swąd dymu. który ze sobą przyniosła.
Londyn płonie. Kto? Gdzie? Jak? Dlaczego. Na Merlina niech to będzie jedynie jakiś mugolski incydent, a nie...
- Panie Bagshot, panie Remington. Proszę popytać się w Ministerstwie co się dzieje i szybko tutaj wrócić, ale nie wychodźcie na razie na zewnątrz. Rito, proszę włącz radio. Może już są jakieś informacje. Co do reszty, proszę zachować spokój. Niech nikt na razie nie rusza się ze swoich miejsc. Poczekajmy na dalsze informacje i polecenia. Jestem pewny, że zaraz wszystkiego się dowiemy - rzucił głośno, tak aby wszyscy słyszeli.
Używam przewagi "dowodzenie II", aby przynajmniej większość pracowników nie popadła jeszcze w panikę.
Najwyraźniej zapowiadał się długi dzień w biurze, zwłaszcza że papierów jak na złość nie ubywało, a wszystkiemu zdecydowanie nie pomagał fakt, że ilość zdań, które wymienił dzisiaj bezpośrednio z Shafiqiem, można było spokojnie policzyć na palcach jednej ręki. I chyba nawet sam nie zdawał sobie sprawy z tego, jak to milczenie, przypadkowe zabranie szefowi papierów sprzed nosa jedynie z krótkim dziękuję, zamiast pytania czy mogę, czy też to że Selwyn spędzał cały ten czas pracując z dala od Shafiqa, sprawiało, że już i tak nerwowa atmosfera w biurze stawała się jeszcze gęstsza.
Gdy Tahira wpadła do pomieszczenia stał akurat przy jednym z regałów, gotowy rzucić Anthony'emu przed nos kolejną stertę dokumentów do podpisania, kiedy...
LONDYN PŁONIE.
Nie było przy tym dramatycznego wybuchu ognia. Nie było też omdlenia osób postronnych, czy dramatycznych okrzyków paniki. No chyba, że liczyła się opadła w konwulsjach Tahira. Zabawne, jak słowa takie jak Londyn płonie potrafiły jednocześnie od razu wprowadzić dramaturgię do tej sceny, a jednocześnie nie powiedzieć nic.
Jonathan od razu rzucił papiery na pobliskie biurko na tyle niezrećznie, że opadły na ziemię, i podbiegł do czarownicy, aby upewnić się, że nic jej nie będzie, czując swąd dymu. który ze sobą przyniosła.
Londyn płonie. Kto? Gdzie? Jak? Dlaczego. Na Merlina niech to będzie jedynie jakiś mugolski incydent, a nie...
- Panie Bagshot, panie Remington. Proszę popytać się w Ministerstwie co się dzieje i szybko tutaj wrócić, ale nie wychodźcie na razie na zewnątrz. Rito, proszę włącz radio. Może już są jakieś informacje. Co do reszty, proszę zachować spokój. Niech nikt na razie nie rusza się ze swoich miejsc. Poczekajmy na dalsze informacje i polecenia. Jestem pewny, że zaraz wszystkiego się dowiemy - rzucił głośno, tak aby wszyscy słyszeli.
Używam przewagi "dowodzenie II", aby przynajmniej większość pracowników nie popadła jeszcze w panikę.