16.03.2025, 15:53 ✶
Cóż z jednej strony była to faktyczna obawa Theo, że będzie musiał w ramach treningu uważać w każdym momencie - stała czujność żeby bronić swojego umysłu. Ale z drugiej strony czy to nie byłoby idealnym sposobem do nauczenia się tego jak skutecznie bronić swój umysł? Tak, to brzmiało nad wyraz dobrze. Jednak nie miał okazji na to, aby wyrazić swoje zdanie na ten temat.
Zmuszony do biegania w miejscu przez dłuższy moment popatrzył na Jonathana łapiąc się za kolana i ciężko dysząc. Na wysiłek fizyczny nie był przygotowany, zwłaszcza po tym jak tak dużo sił stracił na odpieranie wcześniejszych "ataków" na jego umysł. Wiedział jednak, że ten jeden raz, kiedy Selwyn przedarł się przez jego obronę wymazał mu wszystkie poprzednie udane obrony.
Westchnął patrząc urywkowo na skrzata i pokazał mu uniesiony kciuk w górę.
- Spokojnie, nie ma potrzeby iść po mamę, wszystko jest w porządku - stanowczo nie chciał niepotrzebnie niepokoić Charlotte. Wyrównując oddech wyprostował się i popatrzył na wujka z niezbyt kamiennym wyrazem twarzy, widać było, że ta ostatnia próba go gryzie, bo skoro wcześniej mu się udawało to co zmieniło się przy tym ostatnim razie? CZy faktycznie wcześniej miłą jedynie szczęście nowicjusza, a może był już na tyle zmęczony, że nie zdołał ustawić odpowiednich osłon? Będzie musiało przeanalizować.
- Tak, jest w porządku - odpowiedział po chwili i uśmiechnął się delikatnie do Jonathana. - Ale po tym bieganiu jestem głodny jak wilk!
Zmuszony do biegania w miejscu przez dłuższy moment popatrzył na Jonathana łapiąc się za kolana i ciężko dysząc. Na wysiłek fizyczny nie był przygotowany, zwłaszcza po tym jak tak dużo sił stracił na odpieranie wcześniejszych "ataków" na jego umysł. Wiedział jednak, że ten jeden raz, kiedy Selwyn przedarł się przez jego obronę wymazał mu wszystkie poprzednie udane obrony.
Westchnął patrząc urywkowo na skrzata i pokazał mu uniesiony kciuk w górę.
- Spokojnie, nie ma potrzeby iść po mamę, wszystko jest w porządku - stanowczo nie chciał niepotrzebnie niepokoić Charlotte. Wyrównując oddech wyprostował się i popatrzył na wujka z niezbyt kamiennym wyrazem twarzy, widać było, że ta ostatnia próba go gryzie, bo skoro wcześniej mu się udawało to co zmieniło się przy tym ostatnim razie? CZy faktycznie wcześniej miłą jedynie szczęście nowicjusza, a może był już na tyle zmęczony, że nie zdołał ustawić odpowiednich osłon? Będzie musiało przeanalizować.
- Tak, jest w porządku - odpowiedział po chwili i uśmiechnął się delikatnie do Jonathana. - Ale po tym bieganiu jestem głodny jak wilk!