16.03.2025, 17:48 ✶
Rozmowa na temat wyzwania jakiego podjęła się electra zapewne byłaby niezwykle ciekawa i mówiła wiele o starszych gryfonach, ale jednak nie dane im było jej przeprowadzić. A przynajmniej jeśli nie chcieli ryzykować przyłapania przez kogoś innego na korytarzu o tej porze to nie mieli zbyt wiele czasu. Zresztą wtedy by zarówno wędrówka Theo jak i wyzwanie Electry by się nie powiodło.
- Ciiiii - syknął tylko bojąc się poruszyć, żeby czegoś nie przewalić no i żeby nie popchnąć na nic dziewczyny. Komórki na miotły nie nadawały się do swobodnego się w nich chlania, przestrzeń była dość niewielka. Czekał tak dłuższą chwilę z uchem przyłożonym do drzwi i czekał, czekał. Kroki było słychać teraz bardzo wyraźnie, tuż po drugiej stronie drzwi. Na szczęście się nie zatrzymały, ktokolwiek szedł nie był świadom ich obecności i minął ich bez zawahania. Trwał tak jeszcze chwilę nasłuchując czy aby ten ktoś nie zawraca.
- Chyba już poszedł... - zwrócił się bardziej do siebie zaraz dodał odwracając twarz w kierunku, gdzie zapewne była gryfonka, bo w ciemności nie mógł jej dostrzec. - Ktoś tam był, zarobienie szlabanu nie brzmiało zbyt ciekawie - złapał za klamkę otwierając drzwi i pozwalając im wydostać się z tego ciasnego "więzienia". - Ale już jest chyba bezpiecznie - dodał jeszcze wychodząc pierwszy na korytarz.
- Ciiiii - syknął tylko bojąc się poruszyć, żeby czegoś nie przewalić no i żeby nie popchnąć na nic dziewczyny. Komórki na miotły nie nadawały się do swobodnego się w nich chlania, przestrzeń była dość niewielka. Czekał tak dłuższą chwilę z uchem przyłożonym do drzwi i czekał, czekał. Kroki było słychać teraz bardzo wyraźnie, tuż po drugiej stronie drzwi. Na szczęście się nie zatrzymały, ktokolwiek szedł nie był świadom ich obecności i minął ich bez zawahania. Trwał tak jeszcze chwilę nasłuchując czy aby ten ktoś nie zawraca.
- Chyba już poszedł... - zwrócił się bardziej do siebie zaraz dodał odwracając twarz w kierunku, gdzie zapewne była gryfonka, bo w ciemności nie mógł jej dostrzec. - Ktoś tam był, zarobienie szlabanu nie brzmiało zbyt ciekawie - złapał za klamkę otwierając drzwi i pozwalając im wydostać się z tego ciasnego "więzienia". - Ale już jest chyba bezpiecznie - dodał jeszcze wychodząc pierwszy na korytarz.