16.03.2025, 17:52 ✶
-Zawsze można ich pozwać - rzuciła żartobliwie, chociaż od jakiegoś czasu wkuwała zarówno kodeks cywilny co i karny, pochylała się nad masą papierów i obracała się coraz śmielej po kancelarii swojej Prababci coraz bardziej przekonując się do tego, że lubi tam być. Też w pewien sposób zaczęło jej to wpływać na sposób myślenia, bo okazywało się, że jak na ironie na wszystko można było znaleźć przepis, a jeśli nie konkretnie na to, to można zawsze podciągnąć to pod coś innego. Takie odszkodowane za szkody niematerialne jako zadośćuczynienie byłoby nawet git. Szczególnie, gdy poruszały się w sferze żartów - w końcu tym był bogaty.
(...)
Zbieranie wody zajęło zarówno dużo czasu, co pochłonęło masę energii - ale było warto. W końcu miały wygrać żarcie, a kto inny jeśli nie one. Przecież są zajebiste w zbieraniu wody.
-Stara jesteśmy zajebiste w zbieraniu wody, nikt tego nie robi lepiej od nas. Mówię Ci, zdolne bestie z nas - wydyszała, siadając na trawie. Biorąc kilka wdechów, wyciągając z torby cytrynówkę, którą podała towarzyszce, mimo wszystko ciesząc się, że mogą odpocząć. Ostatnio zauważyła dziwny spadek formy, dziwne zmęczenie i nadmierną senność. A przecież spała jak nigdy. I nawet sny niewygodne nie śmiały jej nawiedzać, gdy wtulała się w blondyna, chłonąc ciepło jego ciała i nie zamierzając wypuścić chociażby na centrymetr.
-Ale pewnie masz racje... - wymruczała, wzdychając sobie cicho - a jeśli coś to powinni nam chociaż za twarzowe dać, laski w końcu z nas niezłe - zachichotała szturchając ją delikatnie - tylko musimy gęby nie otwierać, a tak to nadajemy się idealnie do jego śmiesznej kampanii zbierania wody... - pokiwała łepkiem, rozkładając się wygodniej na trawie. Przymknęła oczy, wsłuchując się w pytanie przyjaciółki na temat wody, a raczej realnego celu jej zbierania.
-Myślę, że... - umilkła na moment, zastanawiając się chwilę - to pic na wodę, pierdolenie szczytnych haseł i zwykłe poprawianie i tak idealnej reputacji, takie zagranie PR'owe... tą wodą pewnie wypełni swój prywatny basen, albo coś... - stwierdziła zamykając ślepia - ale to nie nasza sprawa, nie? naszą sprawą jest pełen talerz... - zerknęła na nią - Chociaż trochę przykre...
(...)
Zbieranie wody zajęło zarówno dużo czasu, co pochłonęło masę energii - ale było warto. W końcu miały wygrać żarcie, a kto inny jeśli nie one. Przecież są zajebiste w zbieraniu wody.
-Stara jesteśmy zajebiste w zbieraniu wody, nikt tego nie robi lepiej od nas. Mówię Ci, zdolne bestie z nas - wydyszała, siadając na trawie. Biorąc kilka wdechów, wyciągając z torby cytrynówkę, którą podała towarzyszce, mimo wszystko ciesząc się, że mogą odpocząć. Ostatnio zauważyła dziwny spadek formy, dziwne zmęczenie i nadmierną senność. A przecież spała jak nigdy. I nawet sny niewygodne nie śmiały jej nawiedzać, gdy wtulała się w blondyna, chłonąc ciepło jego ciała i nie zamierzając wypuścić chociażby na centrymetr.
-Ale pewnie masz racje... - wymruczała, wzdychając sobie cicho - a jeśli coś to powinni nam chociaż za twarzowe dać, laski w końcu z nas niezłe - zachichotała szturchając ją delikatnie - tylko musimy gęby nie otwierać, a tak to nadajemy się idealnie do jego śmiesznej kampanii zbierania wody... - pokiwała łepkiem, rozkładając się wygodniej na trawie. Przymknęła oczy, wsłuchując się w pytanie przyjaciółki na temat wody, a raczej realnego celu jej zbierania.
-Myślę, że... - umilkła na moment, zastanawiając się chwilę - to pic na wodę, pierdolenie szczytnych haseł i zwykłe poprawianie i tak idealnej reputacji, takie zagranie PR'owe... tą wodą pewnie wypełni swój prywatny basen, albo coś... - stwierdziła zamykając ślepia - ale to nie nasza sprawa, nie? naszą sprawą jest pełen talerz... - zerknęła na nią - Chociaż trochę przykre...