Fernah nie zapanowała nad wyrazem twarzy i kiedy Ula zaczęła opowiadać o swojej ojczyźnie, ta otworzyła szeroko oczy i niemal to samo uczyniła ustami. Pokręciła głową, przywołując się do porządku i odpowiedziała:
— Nie macie możliwości kupić normalnych rzeczy z zachodu, bo wszystko jest za dolary?
Myśl, że miałaby zostać pozbawiona dostępu do najzwyklejszych (dla czarodziei) rzeczy, była szalona i nigdy nie zastanawiała się, że do czegoś takiego może dojść.
— Ale co w takim razie z magicznym światem w Polsce? Związek Radziecki też ingeruje w nasz świat czy głównie w mugolski?
Pytanie o to, po co czarodzieje mają się uczyć o innych krajach, nieco ubodło Fernę, która wyprostowała się w krześle. Nie zdawała sobie sprawy, czemu słowa Uli tak na nią zadziałały, ale zapewne wynikało to z tego, że były bardzo celne. Zresztą, co innego samemu o sobie powiedzieć, że żyje się pod kamieniem, a usłyszeć to z ust obcej osoby.
Angielscy czarodzieje i też pewnie ci, którzy nie żyli pod komunistycznym reżimem, czy jakimkolwiek innym, nie zdawali sobie sprawy z tego, ile wolności mieli. Żyli w bańce, traktując to wszystko jako podstawowe dobra, których nie mogło na co dzień zabraknąć.— Nie uważam, żeby to była dobra wymówka, by nie śledzić tego, co ogólnie dzieje się na świecie. Może większość czarodziejów uważa, że powinniśmy się zajmować tylko tym, co w naszym świecie, ale historia świetnie pokazała i pokazuje… — tu zrobiła pauzę, wskazując na gazetę i twarz Voldemorta. — Pokazuje, że świat mugoli ma znacznie większy wpływ na nasz, niż odwrotnie. Więc jak to wygląda w Polsce z codziennym życiem czarownic i czarodziejów? Zostaliście w jakiś sposób odseparowani od mugoli?