Patrick wciągnął ją do pomocy dość szybko, całkiem zabawne było to, że ona później również zachęcała swoich przyjaciół do działań, które mogły odmienić los mugolaków na świecie, nie sądziła, że ktoś będzie chciał jej słuchać, a jednak miała siłę przebicia (a może raczej jej przyjaciele byli po prostu okropnie tolerancyjni). Teraz wszyscy razem angażowali się w działania, które mogły pomóc tej mniejszości społeczeństwa jakoś przetrwać to, co działo się na świecie. Lubiła mieć świadomość, że nie siedzi bezczynnie, kiedy niewinni cierpią zupełnie bez powodu. To podnosiło ją na duchu, chociaż przecież wcale nie wychylała się jakoś mocno. Nie mogła tego robić, nie nadawała się do tego, ale miała tego pełną świadomość. Robiła za to wiele innych rzeczy, które mogły pomóc jej najbliższym w walce. Oczywiście, że chciałaby się jeszcze bardziej zaangażować, wesprzeć ich swoja różdżką w walce, ale to nie było do końca rozsądnym posunięciem, na szczęście miała tego świadomość, dzięki czemu nie przysparzała swoim najbliższym kolejnych problemów.
- Zapamiętam. - Dodała z uśmiechem. Na pewno nie było opcji, aby nazywała dziewczynę ej Ty, bo to byłoby niegrzeczne, a Norka była całkiem kulturalną osobą, nie chciałaby się do niej zwracać w ten sposób.
Kotka wydawała się być zadowolona, kiedy usłyszała komplement. - Dziękuję, jest Pani bardzo miła. - Dodała jeszcze przeciągając się przy tym. Lady zbliżyła się jeszcze bardziej do Olivii, gdy zobaczyła wyciągniętą dłoń, kiedy poczuła ciepło kobiety na swojej skórze mruknęła zadowolona. Uwielbiała takie pieszczoty, była w końcu jeszcze całkiem małym kociątkiem, które uwielbiało zainteresowanie. W końcu jednak odeszła od kobiety i ponownie zwinęła się w kłębek, najwyraźniej miała zamiar kontynuować swoją popołudniową drzemkę.
- Nie musisz mi się tłumaczyć moja droga, takie mamy czasy. - Dodała z uśmiechem i ruszyła, aby zaparzyć kawę. Sięgnęła po dwie filiżanki, bo również miała zamiar wypić kolejną porcję kofeiny. Potrzebowała jej, aby jakoś egzystować. Miała tak wiele obowiązków, że bez wspomagaczy by sobie nie radziła. Wróciła po krótkiej chwili z dwoma filiżankami kawy. - Dolać mleka? - Zapytała jeszcze, bo nie miała pojęcia o tym, jakie są preferencje Olivii.
- Czekolada, to zawsze jest dobry wybór. - Nigdy nie zawodził, sięgnęła więc po ciastka maślane, z kawałkami gorzkiej czekolady, nałożyła je na talerzyk, który po chwili przesunęła w stronę kobiety.
- Moi rodzice mają jobla na punkcie kotów, właściwie w samej cukierni aktualnej mieszkają trzy, ale nasze koty potrafią być bardzo upierdliwe. - Nie, żeby szczególnie ją to ruszało. Od dziecka przecież była przyzwyczajona do towarzystwa akurat tych, bardzo specyficznych istot, które zawsze musiały mieć coś do powiedzenia. - Do tego mój dom rodzinny znajduje się tuż przy kocim azylu, jeśli myślałaś o kocie, to zachęcam do wizyty, na pewno znajdziesz tam dla siebie odpowiedniego towarzysza, a rodzice? Nie powinnaś nic im mówić przed tym, jak przyniesiesz kota do domu, gdy zobaczą tę słodką istotę na pewno zmienią zdanie. - Ona zapewne postąpiłaby właśnie w ten sposób, gdyby nie mogła mieć futrzaka. Oczywiście nie mogła nie skorzystać z okazji i zachęcić kobiety do wizyty w Azylu, w końcu tylko kotów szukało swojego własnego domu.