19.03.2025, 09:53 ✶
- Poproszę - odpowiedziała na to mleko, bo przecież nie lubiła czarnej jak smoła kawy. W zasadzie to nie przepadała w ogóle za kawą, ale sięgała po nią z konieczności w takich sytuacjach, jak ta. Wolała nie sięgać po eliksiry pobudzające, bo Olivia doskonale wiedziała, że ma ogromną tendencję do uzależnień. Przykładem tego były papierosy, wcześniej - narkotyki. A teraz... Cóż, walczyła z przeszłością. Uśmiechnęła się jeszcze do kota, a potem gdy Nora podała jej kawę i przesunęła talerzyk z ciasteczkami w jej kierunku, oczy dziewczyny rozszerzyły się w niemym podziwie. Była głodna i chyba nie była do końca świadoma tego, jak bardzo głodna była. Nie była jednak zwierzęciem, więc kulturalnie sięgnęła po jedno ciasteczko. - Dziękuję. Wiesz co, kiedyś chciałam tak zrobić, ale w zasadzie mieszkam u nich za darmo, odkładam co się da, na dodatek pracuję z nimi... No, z mamą - jeszcze. Nie chciałabym słyszeć wyrzutów, chociaż znajome mówiły mi, że najbardziej przeciwni zawsze są ojcowie, a gdy przynosi się kota do domu, to ojciec i kot po dwóch dniach stają się najlepszymi przyjaciółmi.
Zachichotała, bo pamiętała jedną ze swoich koleżanek, która lata temu przyniosła znalezionego kociaka do domu. Był tam już psidwak i to generalnie nie był dobry pomysł, a jej ojciec wpadł w szał. Nie wyrzucił jednak maleństwa na zewnątrz, a po dwóch dniach faktycznie - już razem spali, jedli sobie z dzióbków... Typowy stary i kot po tygodniu.
- Niedługo będę się wyprowadzać, to myślę że wtedy chętnie odwiedzę koci azyl. Tata mi o nim mówił, pracuje w Ministerstwie, zajmuje się magicznymi zwierzakami. Być może dlatego jest taki niechętny do tego, by mieć zwierzątko inne niż sowa... Powiem ci, tak w tajemnicy między nami, że nasze sowy mają lepsze warunki od nas - wyszczerzyła zęby do Nory. Ich sowy miały osobny pokój, przerobiony na sowiarnię. I chociaż same polowały, to dostawały dodatkowo karmę i ekologicznie hodowane myszy. Na dodatek miały codzienną porcję pieszczot, a okno było praktycznie cały czas otwarte, żeby mogły sobie polatać. Nie było mowy o klatkach.
Olivia odchrząknęła, a potem wzięła łyk kawy z mlekiem. Spojrzała z ciekawością na Norę - wydawało jej się, że znajdą dużo wspólnych tematów do rozmów, bo ona lubiła zwierzęta, a Nora miała kota. Obie lubiły słodycze, no i Olivia też gotowała, chociaż daleko jej było do umiejętności Nory. Gotowała raczej dla siebie i przyjaciół, nie planowała nigdy wychodzić z tą umiejętnością do ludzi. Ale... No właśnie, ale.
- Chciałaś ze mną porozmawiać? Ta wspólna znajoma, o której pisałaś, to Brenna, tak? - oczywiście że Brenna, a kto inny? W to lato nie zliczyłaby, ile razy wpadła na koleżankę z Hogwartu. Zupełnie jakby siebie nawzajem śledziły. Czasem zastanawiała się, czy Longbottom śpi, ale nie była skłonna rzucać w nią kamieniem, skoro sama ledwo sypiała.
Zachichotała, bo pamiętała jedną ze swoich koleżanek, która lata temu przyniosła znalezionego kociaka do domu. Był tam już psidwak i to generalnie nie był dobry pomysł, a jej ojciec wpadł w szał. Nie wyrzucił jednak maleństwa na zewnątrz, a po dwóch dniach faktycznie - już razem spali, jedli sobie z dzióbków... Typowy stary i kot po tygodniu.
- Niedługo będę się wyprowadzać, to myślę że wtedy chętnie odwiedzę koci azyl. Tata mi o nim mówił, pracuje w Ministerstwie, zajmuje się magicznymi zwierzakami. Być może dlatego jest taki niechętny do tego, by mieć zwierzątko inne niż sowa... Powiem ci, tak w tajemnicy między nami, że nasze sowy mają lepsze warunki od nas - wyszczerzyła zęby do Nory. Ich sowy miały osobny pokój, przerobiony na sowiarnię. I chociaż same polowały, to dostawały dodatkowo karmę i ekologicznie hodowane myszy. Na dodatek miały codzienną porcję pieszczot, a okno było praktycznie cały czas otwarte, żeby mogły sobie polatać. Nie było mowy o klatkach.
Olivia odchrząknęła, a potem wzięła łyk kawy z mlekiem. Spojrzała z ciekawością na Norę - wydawało jej się, że znajdą dużo wspólnych tematów do rozmów, bo ona lubiła zwierzęta, a Nora miała kota. Obie lubiły słodycze, no i Olivia też gotowała, chociaż daleko jej było do umiejętności Nory. Gotowała raczej dla siebie i przyjaciół, nie planowała nigdy wychodzić z tą umiejętnością do ludzi. Ale... No właśnie, ale.
- Chciałaś ze mną porozmawiać? Ta wspólna znajoma, o której pisałaś, to Brenna, tak? - oczywiście że Brenna, a kto inny? W to lato nie zliczyłaby, ile razy wpadła na koleżankę z Hogwartu. Zupełnie jakby siebie nawzajem śledziły. Czasem zastanawiała się, czy Longbottom śpi, ale nie była skłonna rzucać w nią kamieniem, skoro sama ledwo sypiała.