Nie mogła trafić na lepszego towarzysza od Erika. Jak widać próbował ją zabawiać na różne sposoby, co tylko poprawiało jej humor. - Wiesz, zbliża się Beltane, jutro muszę stworzyć stoisko, trochę wypieków już przygotowałam, ale jeszcze nie skończyłam, a wszystko musi być dopięte na ostatni guzik. - Miała nadzieję, że uda jej się wyrobić w czasie, oczywiście zdawała sobie sprawę, że Arabella była w tym przypadku priorytetem, nie mogła jednak zapomniać o innych obowiązkach. - Nikt by się nie zorientował, że nie jesteś prawdziwym Szkotem. - Zaśmiała się komentując jego próby udawania szkockiego akcentu. Wycieczka zapowiadała się całkiem przyjemnie, przynajmniej jak na razie. W lesie było cicho, można było usłyszeć jedynie drzewa, które szumiały przez wiatr i śpiew ptaków. Koiło to duszę.
- Strasznie się cieszę, że jesteś, wiesz Erik, jestem pewna, że nic mi nie grozi, kiedy mam obok szanowanego brygadzistę. - Mrugnęła do niego uśmiechając się przy tym od ucha do ucha. - Wiesz, w lasach jak te, żyją różne stworzenia, mogłabym na jakieś przypadkiem nadepnąć, znając moje szczęście... - Oczywiście, że starała się, żeby do tego nie doszło, jednak panna Figg nie należała do osób, którym los sprzyjał. Mogło zdarzyć się różnie. - Wiesz, skoro nazwa tej wioski brzmi tak samo, jak ta roślina, śmiem twierdzić, że musi jej tu rosnąć sporo, nie wzięła się w końcu bez powodu. - Tak się przynajmniej wydawało panne Figg, zapamiętała również wygląd tego magicznego kwiatka, który sprawdzała jeszcze dokładnie przed opuszczeniem Nory, nie chciała wrócić nie z tym krzakiem, z którym powinna, mimo, że ufała swojej wiedzy, wolała się upewnić trzy razy, że dobrze pamięta.
- Nie mam pojęcia, na klątwach, jak sam wiesz znam się praktycznie wcale. Może oberwała zaklęciem? Tylko dlaczego własnie ona. Jakie informacje posiadała, że ktoś postanowił się jej pozbyć. Nie wygląda na specjalnie niebezpieczną, ale kto wie, co tam siedzi w łbach tych popaprańców. - W końcu Śmierciożercy zaczęli atakowac wszystkich, wystarczającym powodem było przecież nawet to, że zadawali się z mugolami, czy mugolakami. Sama Norka, była dość blisko z nimi związana, w końcu w wakacje odwiedzała rodzinę swojej kuzynki.
- Mój drogi, oczywiście, że mam informacje. Nie mogło być inaczej. Z tego, co wyczytałam lubi podmokłe środowisko, także najlepiej by było, jakbyśmy znaleźli jakiś strumyk, rzekę, lub jezioro. Powinno to być zaciemnione miejsce, więc myślę, że bardziej w głębi lasu. Te rośliny są dosyć wysokie i mają zółte kwiaty. - Wydawało jej się, że podzieliła się wszystkimi najstotniejszymi informacjami ze swoim przyjacielem. Zółty kolor powinien chyba zauważyć.