22.10.2022, 19:18 ✶
Prawdę powiedziawszy, nie przejmował się zbytnio ewentualnymi spojrzeniami skierowanymi w ich stronę. Prędzej by się obruszył, że ktoś ich podsłuchuje niż tym, że ich widok może być komiczny z uwagi na dzielącą ich różnicę wzrostu.
— Rozumiem. Postaram się, żeby ten zawód nie pozostał ze mną na długo. W końcu nie możemy pozwolić, żeby taki szczególik zaważył na całej naszej relacji. — Uśmiechnął się z wyrozumiałością.
Gdyby to było zwykłe spotkanie na polnej drodze w Dolinie Godryka, to może bardziej by się zaangażował w wyrażenia rozdzierającego bólu, na który cierpiała jego dusz w wyniku spóźnienia Nory. Tak jednak nie było, więc musiał trzymać pewne odruchy na wodzy. Chyba to, że oboje byli już absolwentami Hogwartu i rok szkolny przestał być synonimem ograniczonego kontaktu między nimi, sprawił, że przymykał tego dnia oko na pewne mankamenty.
— Chwalą występ jakiegoś debiutanta w londyńskim teatrze. Tyle że oprócz odniesienia się do jego umiejętności poinformowali również resztę świata o tym, że miał w przeszłości drobne problemy z prawem i ogólnie sprawiał problemy, zanim „nie nawrócił się na ścieżkę estety lubującego się we współczesnej sztuce”. — Pokręcił głową z lekkim zażenowaniem.
Najbardziej fałszywe w całym tekście było to, że rzucając pewne oskarżenia, używali wielkich słów, ale tak naprawdę podawali mało konkretów. W niepoprawnej postawie aktora mogło chodzić równie dobrze o łamaniu ustawy o tajności, jak i o częstym parkowaniu miotły w niedozwolonym miejscu. Nie ma co się dziwić, zaczynało się lato, więc media musiały sobie znaleźć sensacje, gdy spora część polityków udała się na wakacyjny odpoczynek.
— Ważne, ze efekt się utrzymuje.
A więc jednak miał rację! Wprawdzie ciężko było teraz stwierdzić, czy zmiana zaszła po ich poprzednim spotkaniu, czy też przed, ale ważne, że koniec końców zauważył! Może jednak nie było tak źle z jego percepcją! Humor mu się znacznie poprawił, jednak wtedy Nora ponownie przemówiła, przyznając się, że coś się stało.
Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, momentalnie spoważniał i przysunął się bliżej stołu, skracając dzielący ich dystans. Ponownie otaksował ją wzrokiem, tym razem biorąc poprawkę na to, że dziewczyna mogła mieć jakiś problem. Nie widział jednak żadnych siniaków, czy oznak, że wpakowała się w jakieś kłopoty związane z podejrzanymi, a przy tym agresywnymi typami.
Problemy z prawem? Przeszedł go dreszcz na samą myśl. Najgorsze, że byłoby to całkiem logiczne i układało się w spójną całość. Wprawdzie nie był żadną szychą wśród brygadzistów, tak wiedział co nieco o tym, jak działają pewne sprawy w departamencie. Czyżby dlatego prosiła o rozmowę?
— Wyglądasz jakbyś była w jednym kawałku i nie czekam teraz przed salą operacyjną w św. Mungu, więc może nie jest tak źle. — Zaczął ostrożnie. Nawet on widział, że Nora jest, delikatnie mówiąc, zestresowana. Poprzez swoje słowa chciał więc nieco zredukować nieco ten stres. — Jeśli wkręciłaś się w nieciekawe towarzystwo, to... znajdziemy jakieś rozwiązanie. Nikt ci nie zrobi krzywdy i postaramy się zgłosić ich... aktywność u odpowiednich osób. Chyba że się u kogoś zapożyczyłaś i cię nęka. Wtedy, jeśli chcesz się po prostu pozbyć problemu, to załatwimy to od ręki.
Pieniądze nie grały dużej roli. Wprawdzie jako przykładny obywatel powinien polecić jej udanie się do Ministerstwa Magii, aby zgłosić ewentualne niebezpieczeństwo, ale skarbiec Longbottomów nie świecił pustkami. Rozmowa z rodzicami, poinformowanie Brenny o problemie i wspólnymi siłami mogliby zdziałać wiele, aby pomóc wieloletniej przyjaciółce.
— Rozumiem. Postaram się, żeby ten zawód nie pozostał ze mną na długo. W końcu nie możemy pozwolić, żeby taki szczególik zaważył na całej naszej relacji. — Uśmiechnął się z wyrozumiałością.
Gdyby to było zwykłe spotkanie na polnej drodze w Dolinie Godryka, to może bardziej by się zaangażował w wyrażenia rozdzierającego bólu, na który cierpiała jego dusz w wyniku spóźnienia Nory. Tak jednak nie było, więc musiał trzymać pewne odruchy na wodzy. Chyba to, że oboje byli już absolwentami Hogwartu i rok szkolny przestał być synonimem ograniczonego kontaktu między nimi, sprawił, że przymykał tego dnia oko na pewne mankamenty.
— Chwalą występ jakiegoś debiutanta w londyńskim teatrze. Tyle że oprócz odniesienia się do jego umiejętności poinformowali również resztę świata o tym, że miał w przeszłości drobne problemy z prawem i ogólnie sprawiał problemy, zanim „nie nawrócił się na ścieżkę estety lubującego się we współczesnej sztuce”. — Pokręcił głową z lekkim zażenowaniem.
Najbardziej fałszywe w całym tekście było to, że rzucając pewne oskarżenia, używali wielkich słów, ale tak naprawdę podawali mało konkretów. W niepoprawnej postawie aktora mogło chodzić równie dobrze o łamaniu ustawy o tajności, jak i o częstym parkowaniu miotły w niedozwolonym miejscu. Nie ma co się dziwić, zaczynało się lato, więc media musiały sobie znaleźć sensacje, gdy spora część polityków udała się na wakacyjny odpoczynek.
— Ważne, ze efekt się utrzymuje.
A więc jednak miał rację! Wprawdzie ciężko było teraz stwierdzić, czy zmiana zaszła po ich poprzednim spotkaniu, czy też przed, ale ważne, że koniec końców zauważył! Może jednak nie było tak źle z jego percepcją! Humor mu się znacznie poprawił, jednak wtedy Nora ponownie przemówiła, przyznając się, że coś się stało.
Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, momentalnie spoważniał i przysunął się bliżej stołu, skracając dzielący ich dystans. Ponownie otaksował ją wzrokiem, tym razem biorąc poprawkę na to, że dziewczyna mogła mieć jakiś problem. Nie widział jednak żadnych siniaków, czy oznak, że wpakowała się w jakieś kłopoty związane z podejrzanymi, a przy tym agresywnymi typami.
Problemy z prawem? Przeszedł go dreszcz na samą myśl. Najgorsze, że byłoby to całkiem logiczne i układało się w spójną całość. Wprawdzie nie był żadną szychą wśród brygadzistów, tak wiedział co nieco o tym, jak działają pewne sprawy w departamencie. Czyżby dlatego prosiła o rozmowę?
— Wyglądasz jakbyś była w jednym kawałku i nie czekam teraz przed salą operacyjną w św. Mungu, więc może nie jest tak źle. — Zaczął ostrożnie. Nawet on widział, że Nora jest, delikatnie mówiąc, zestresowana. Poprzez swoje słowa chciał więc nieco zredukować nieco ten stres. — Jeśli wkręciłaś się w nieciekawe towarzystwo, to... znajdziemy jakieś rozwiązanie. Nikt ci nie zrobi krzywdy i postaramy się zgłosić ich... aktywność u odpowiednich osób. Chyba że się u kogoś zapożyczyłaś i cię nęka. Wtedy, jeśli chcesz się po prostu pozbyć problemu, to załatwimy to od ręki.
Pieniądze nie grały dużej roli. Wprawdzie jako przykładny obywatel powinien polecić jej udanie się do Ministerstwa Magii, aby zgłosić ewentualne niebezpieczeństwo, ale skarbiec Longbottomów nie świecił pustkami. Rozmowa z rodzicami, poinformowanie Brenny o problemie i wspólnymi siłami mogliby zdziałać wiele, aby pomóc wieloletniej przyjaciółce.
the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞