03.02.2023, 12:46 ✶
- Pewnie masz rację. Widząc Carly poza boiskiem, mało kto wierzy, że jest sportowcem – przyznała Mackenzie. Carly, w powietrzu niewielkie mniej skuteczna niż sama Mackenzie, lubowała się w różowych sukienkach, szpilkach, krzykliwych ozdobach i mocnym makijażu. Była dziewczyną, z którą chłopcy chcieli się umawiać, a kobiety przyjaźnić – ale rzeczywiście, zestawienie jej sportowego wizerunku z tym codziennym często wywoływało w ludziach dysonans.
Green, choć dalej nie była przekonana do samej idei, musiała niechętnie przyznać, że w logice Viorici jest sporo racji i pewnie tym kierował się trener. Po prostu nie potrafił tego dokładnie wyjaśnić. Ewentualnie chodziło o to, że Carly już miała współpracę bodaj z Domem Mody Rosierów… (Tak, Mackenzie nie orientowała się na tyle, by być tego pewną.)
Zresztą, choćby to, że Mackenzie była gotowa coś z tej biżuterii dobrowolnie nosić, nie tylko dlatego, że zobowiąże ją do tego kontakt, już świadczyło o trafieniu w dziesiątkę.
- To jest dobre. Z tego, co wiem, szaliki z emblematami schodzą jak szalone, zwłaszcza w sezonie Ligii i przed Yule. Bardzo popularne są też kapelusze – stwierdziła z pewnym zamyśleniem, przypatrując się kolekcji broszek, spinek i kolczyków powiązanych już z konkretnymi drużynami. Umysł Mackenzie, zwykle raczej niekoniecznie łączący wszystkie fakty, w tym przypadku – bo sprawa dotyczyła mioteł – był całkiem sprawny. – Przed finałami i Yule więc takie rzeczy powinny schodzić jak złoto, w lutym jeśli przygotujecie zestawy dla par, pewnie też. Nawet jeśli to mężczyźni częściej są fanami, kobiety mogą chcieć ich obdarować i przy okazji podkreślić, że są parą – stwierdziła w zamyśleniu, bo obserwowała to właśnie przy okazji szalików i innych gadżetów kibica. Spotykała się już z sytuacjami, gdy jedno z pary (częściej kobieta, ale też nieraz chłopak) nie wiedziało do końca, co nosi, ale chciało uszczęśliwić to drugie i przy okazji pokazać, że są razem.
Na moment oderwała wreszcie spojrzenie od biżuterii, zatrzymała wzrok na talerzu i zmarszczyła brwi. Nie sięgnęła po widelec, by zacząć jeść sałatkę.
- Cholera – zaklęła nagle. – Muszę skoczyć na Horyzontalną. Zapomniałam, że Carly pożyczyła ode mnie pieniądze, a nie miałam czasu iść się przebrać… i po portfel. Poczekasz?
Miała wielką nadzieję, że kelnerzy nie będą narzekali, że jedna z nich znika. Nawet nie zaczęła jeść.
Prawda?
Mackenzie nic nie mogła na to poradzić, ale wspomnienie czasów, gdy nie było jej stać na takie rzeczy sprawiało, że zaczynała skręcać się wewnętrznie ze wstydu na samą myśl, że weszła do restauracji, nie mając pieniędzy na posiłek.
Green, choć dalej nie była przekonana do samej idei, musiała niechętnie przyznać, że w logice Viorici jest sporo racji i pewnie tym kierował się trener. Po prostu nie potrafił tego dokładnie wyjaśnić. Ewentualnie chodziło o to, że Carly już miała współpracę bodaj z Domem Mody Rosierów… (Tak, Mackenzie nie orientowała się na tyle, by być tego pewną.)
Zresztą, choćby to, że Mackenzie była gotowa coś z tej biżuterii dobrowolnie nosić, nie tylko dlatego, że zobowiąże ją do tego kontakt, już świadczyło o trafieniu w dziesiątkę.
- To jest dobre. Z tego, co wiem, szaliki z emblematami schodzą jak szalone, zwłaszcza w sezonie Ligii i przed Yule. Bardzo popularne są też kapelusze – stwierdziła z pewnym zamyśleniem, przypatrując się kolekcji broszek, spinek i kolczyków powiązanych już z konkretnymi drużynami. Umysł Mackenzie, zwykle raczej niekoniecznie łączący wszystkie fakty, w tym przypadku – bo sprawa dotyczyła mioteł – był całkiem sprawny. – Przed finałami i Yule więc takie rzeczy powinny schodzić jak złoto, w lutym jeśli przygotujecie zestawy dla par, pewnie też. Nawet jeśli to mężczyźni częściej są fanami, kobiety mogą chcieć ich obdarować i przy okazji podkreślić, że są parą – stwierdziła w zamyśleniu, bo obserwowała to właśnie przy okazji szalików i innych gadżetów kibica. Spotykała się już z sytuacjami, gdy jedno z pary (częściej kobieta, ale też nieraz chłopak) nie wiedziało do końca, co nosi, ale chciało uszczęśliwić to drugie i przy okazji pokazać, że są razem.
Na moment oderwała wreszcie spojrzenie od biżuterii, zatrzymała wzrok na talerzu i zmarszczyła brwi. Nie sięgnęła po widelec, by zacząć jeść sałatkę.
- Cholera – zaklęła nagle. – Muszę skoczyć na Horyzontalną. Zapomniałam, że Carly pożyczyła ode mnie pieniądze, a nie miałam czasu iść się przebrać… i po portfel. Poczekasz?
Miała wielką nadzieję, że kelnerzy nie będą narzekali, że jedna z nich znika. Nawet nie zaczęła jeść.
Prawda?
Mackenzie nic nie mogła na to poradzić, ale wspomnienie czasów, gdy nie było jej stać na takie rzeczy sprawiało, że zaczynała skręcać się wewnętrznie ze wstydu na samą myśl, że weszła do restauracji, nie mając pieniędzy na posiłek.