22.03.2025, 21:36 ✶
Kiedy Electra dostała zaproszenie na randkę, jej pierwszą myślą było, że to Basil próbował się w jakiś sposób odegrać za zorganizowanie wieczorku singli (nawet jeśli już dawno udało im się wyjaśnić tamtą sytuację). Najstarszy Prewett jednak jednoznacznie zaprzeczył, że miał cokolwiek wspólnego z tym zaproszeniem (zresztą, nie był to jego styl zemsty). Jessie także zdawał się być bardzo zdziwiony całą sytuacją (a przynajmniej tak wywnioskowała po jego krótkiej odpowiedzi). Dziewczyna miała więc zagwozdkę, kto mógłby wpaść na tak osobliwy pomysł. Bo sam koncept tej randki był bardzo dziwny; spotkanie rano w kawiarni razem z psami. Prewettówna w życiu nie słyszała o czymś podobnym, ale nowatorskość pomysłu oraz niewiadome wokół zaproszenia ją zaintrygowały. A skoro ktoś już zapłacił za rezerwację stolika, to aż szkoda byłoby nie skorzystać.
Na szczęście na ten piątek nie miała zaplanowanych żadnych sesji, więc nie musiała specjalnie brać wolnego. Dłuższą chwilę zajęło jej zdecydowanie w co ma się ubrać na tę randkę, ale ostatecznie uznała, że założy po prostu jedną ze swoich ładnych sukienek. Przez moment zastanawiała się też, czy nie wystroić jakoś Cerbera, skoro to również miała być jego randka. Gdyby miała więcej czasu, być może uszyłaby mu jakieś eleganckie wdzianko, jednak w obecnej sytuacji czarny pudel musiał zadowolić się białą obrożą z muszką.
– Cześć Jessie, cześć Benji! – na widok przyjaciela, na jej twarzy również pojawił się uśmiech. Szybko zamknęła za sobą drzwi kamienicy i podreptała w stronę chłopaka. – Naprawdę nie musisz przepraszać; zawsze jestem chętna na spotkanie z tobą i z Benjim. Ale mógłbyś mi wyjaśnić, o co chodzi w tej "niepoważnej umowie"? – przyjęła czekoladki oraz najbardziej kolorowego lizaka, jakiego w życiu widziała. – Dzięki, ty też prezentujesz się niczego sobie. – puściła mu oko, w ramach ich typowego droczenia się. – To co, idziemy?
Na szczęście na ten piątek nie miała zaplanowanych żadnych sesji, więc nie musiała specjalnie brać wolnego. Dłuższą chwilę zajęło jej zdecydowanie w co ma się ubrać na tę randkę, ale ostatecznie uznała, że założy po prostu jedną ze swoich ładnych sukienek. Przez moment zastanawiała się też, czy nie wystroić jakoś Cerbera, skoro to również miała być jego randka. Gdyby miała więcej czasu, być może uszyłaby mu jakieś eleganckie wdzianko, jednak w obecnej sytuacji czarny pudel musiał zadowolić się białą obrożą z muszką.
– Cześć Jessie, cześć Benji! – na widok przyjaciela, na jej twarzy również pojawił się uśmiech. Szybko zamknęła za sobą drzwi kamienicy i podreptała w stronę chłopaka. – Naprawdę nie musisz przepraszać; zawsze jestem chętna na spotkanie z tobą i z Benjim. Ale mógłbyś mi wyjaśnić, o co chodzi w tej "niepoważnej umowie"? – przyjęła czekoladki oraz najbardziej kolorowego lizaka, jakiego w życiu widziała. – Dzięki, ty też prezentujesz się niczego sobie. – puściła mu oko, w ramach ich typowego droczenia się. – To co, idziemy?