03.02.2023, 15:33 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 03.02.2023, 15:37 przez Brenna Longbottom.)
Brenna powiodła spojrzeniem w ślad za tą dwójką.
Powinna odesłać Brandona i to wiedziała. I dokończyć tu sprawę z Heather. Jeśli cokolwiek pójdzie nie tak – na przykład Cody straci nad sobą kontrolę – odpowiedzialność nie będzie ciążyć na chłopaku, a na niej. Miała jednak dziwne wrażenie, że Wood sama nie będzie teraz chętna do współpracy, jeśli nie porozmawiają.
Stała przez chwilę, przypatrując się ich sylwetką, wsłuchując w głosy – nie rozróżniała słów, wiedziała tylko, że rozmawiają. Ale przynajmniej tyle, że chyba nie zanosiło się na scenę pt. „hej, mała, daj mi po znajomości trochę krwi”.
- Dopilnujcie, by nikt tu nie podchodził! – zawołała jeszcze, wsuwając się za kontener i tam, skryta za jego pomocą przed wzrokiem potencjalnych przechodniów, wyciągnęła pudełko świec. Nie zamierzała wchodzić w trans na oczach Cody’ego. W Brygadzie szefostwo oczywiście znało jej możliwości, to nie była jakaś wielka tajemnica, ale Brenna też pilnowała, aby nie stało się tak, że absolutnie każdy mieszkaniec Londynu będzie wiedział, że jest widmowidzem.
Ruchem różdżki odpaliła świece, a gdy zapłonęły, weszła do kręgu i przyklękła na wilgotnym bruku. Dokładnie w tym samym miejscu, w którym przed dwoma tygodniami umierał Cody Brandon.
Odkryj wiadomość pozafabularną
Nie musiała nawet bardzo mocno się starać - echa śmierci, bólu i walki były tak mocne, że zdawały się tylko czekać, aby pociągnąć ją w przeszłość. Przed oczyma Brenny zawirowały obrazy, rozbłysły rzucane te czary, w uszach rozbrzmiały przebrzmiałe jęki umierającego.
Postać czająca się w mroku.
Walka.
Cody wykrwawiający się na ziemi...
Nie pierwszy raz oglądała takie sceny. Talent widmowdza w Departamencie Przestrzegania Prawa był wykorzystywany w konkretnym celu. I dlatego próbowała skupić się na wyłapaniu tego, co było najważniejsze: szczegółów dotyczących napastnika.
Powinna odesłać Brandona i to wiedziała. I dokończyć tu sprawę z Heather. Jeśli cokolwiek pójdzie nie tak – na przykład Cody straci nad sobą kontrolę – odpowiedzialność nie będzie ciążyć na chłopaku, a na niej. Miała jednak dziwne wrażenie, że Wood sama nie będzie teraz chętna do współpracy, jeśli nie porozmawiają.
Stała przez chwilę, przypatrując się ich sylwetką, wsłuchując w głosy – nie rozróżniała słów, wiedziała tylko, że rozmawiają. Ale przynajmniej tyle, że chyba nie zanosiło się na scenę pt. „hej, mała, daj mi po znajomości trochę krwi”.
- Dopilnujcie, by nikt tu nie podchodził! – zawołała jeszcze, wsuwając się za kontener i tam, skryta za jego pomocą przed wzrokiem potencjalnych przechodniów, wyciągnęła pudełko świec. Nie zamierzała wchodzić w trans na oczach Cody’ego. W Brygadzie szefostwo oczywiście znało jej możliwości, to nie była jakaś wielka tajemnica, ale Brenna też pilnowała, aby nie stało się tak, że absolutnie każdy mieszkaniec Londynu będzie wiedział, że jest widmowidzem.
Ruchem różdżki odpaliła świece, a gdy zapłonęły, weszła do kręgu i przyklękła na wilgotnym bruku. Dokładnie w tym samym miejscu, w którym przed dwoma tygodniami umierał Cody Brandon.
Rzut na widmowidzenie
Rzut Z 1d100 - 64
Sukces!
Sukces!
Nie musiała nawet bardzo mocno się starać - echa śmierci, bólu i walki były tak mocne, że zdawały się tylko czekać, aby pociągnąć ją w przeszłość. Przed oczyma Brenny zawirowały obrazy, rozbłysły rzucane te czary, w uszach rozbrzmiały przebrzmiałe jęki umierającego.
Postać czająca się w mroku.
Walka.
Cody wykrwawiający się na ziemi...
Nie pierwszy raz oglądała takie sceny. Talent widmowdza w Departamencie Przestrzegania Prawa był wykorzystywany w konkretnym celu. I dlatego próbowała skupić się na wyłapaniu tego, co było najważniejsze: szczegółów dotyczących napastnika.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.