24.03.2025, 09:53 ✶
Tak, to byłby zdecydowanie miły wieczór gdyby nie fakt, że... No właśnie - zawsze musiało być jakieś ale. W tym wypadku ich rodzinna kolacja zbiegła się z atakiem Voldemorta. Widniejące nad niektórymi budynkami trupie, jadowicie zielone czaszki nie pozostawiały tutaj miejsca na domysły: to było jego dzieło.
- Magnusie... - pani Quirke zacisnęła dłonie na przedramieniu męża, a potem wskazała głową na znak. Odruchowo głowa Olivii również powędrowała w tamtą stronę. Jeżeli jednak ktokolwiek myślał, że rudowłosa spanikuje, że jej matka zaniesie się szlochem... To musiał obejść się smakiem. Magnus Quirke zacisnął szczęki, podobnie jak Olivia - w tej chwili widać było, jak wiele ze swojego ojca miała jego córka.
- Aportuję się do Ministerstwa. Elyn, pomóż sąsiadom. Olivia, Tristan - zabezpieczcie Fiolkę - Magnus Quirke nie był aurorem. Nie był nawet brygadzistą - był zwykłym urzędnikiem w Departamencie Kontroli nad Magicznymi Stworzeniami. Ale jednak był częścią systemu, był częścią Ministerstwa i jego obowiązkiem była ochrona ludzi. Elyn spojrzała na Olivię z powątpiewaniem, ale widząc że tuż obok znajduje się Tristan, z wahaniem puściła rękę męża.
- Uważaj na siebie - w głosie mamy Olivii słychać było strach. W jej oczach także był widoczny - ale jednocześnie wiedziała, że musi puścić męża i sama rzucić się w ogień, żeby wyprowadzić sąsiadów. Zarówno Magnus, jak i Elyn, pochodzili z rodzin czystokrwistych. Od lat odcinali nitki, łączące ich z tym światem: nie byli już jego częścią, a jednak wciąż zmagali się z widmem zemsty zarówno ze strony Selwyn, jak i Slughorn. Czy wiedzieli, że to kiedyś nastąpi? Nie, nie mogli tego przewidzieć, ale ich umysły były już nastawione na pomoc. Nie przetrwanie: a pomoc.
Tak samo jak umysł Olivii.
- Uważaj na siebie, tato. Tristan, musimy znieść eliksiry do piwnicy - zielone światło z mrocznego znaku mieszało się z krwawą łuną płomieni. Tworzyły na twarzy Olivii dziwne cienie, maskę, upiorną i przerażającą, jeżeli się jej przyjrzeć. Quirke chwyciła Tristana za rękę i ścisnęła ją mocno, nie chcąc żeby dłużej patrzył na mroczny znak: nie po raz kolejny. - Inaczej wybuchnie i pożar się rozprzestrzeni.
Powiedziała głośniej, pewniej i dobitniej. Pociągnęła Tristana w stronę wejścia do fiolki. I... Tym razem nie kłopotała się, by szukać kluczy. Stanęła naprzeciwko drzwi i wycelowała w nie różdżką, chcąc drzwi po prostu rozwalić prostym zaklęciem.
Rzut na kształowanie: rozwalenie drzwi Pękatej Fiolki energią, która wepchnie je do środka
- Magnusie... - pani Quirke zacisnęła dłonie na przedramieniu męża, a potem wskazała głową na znak. Odruchowo głowa Olivii również powędrowała w tamtą stronę. Jeżeli jednak ktokolwiek myślał, że rudowłosa spanikuje, że jej matka zaniesie się szlochem... To musiał obejść się smakiem. Magnus Quirke zacisnął szczęki, podobnie jak Olivia - w tej chwili widać było, jak wiele ze swojego ojca miała jego córka.
- Aportuję się do Ministerstwa. Elyn, pomóż sąsiadom. Olivia, Tristan - zabezpieczcie Fiolkę - Magnus Quirke nie był aurorem. Nie był nawet brygadzistą - był zwykłym urzędnikiem w Departamencie Kontroli nad Magicznymi Stworzeniami. Ale jednak był częścią systemu, był częścią Ministerstwa i jego obowiązkiem była ochrona ludzi. Elyn spojrzała na Olivię z powątpiewaniem, ale widząc że tuż obok znajduje się Tristan, z wahaniem puściła rękę męża.
- Uważaj na siebie - w głosie mamy Olivii słychać było strach. W jej oczach także był widoczny - ale jednocześnie wiedziała, że musi puścić męża i sama rzucić się w ogień, żeby wyprowadzić sąsiadów. Zarówno Magnus, jak i Elyn, pochodzili z rodzin czystokrwistych. Od lat odcinali nitki, łączące ich z tym światem: nie byli już jego częścią, a jednak wciąż zmagali się z widmem zemsty zarówno ze strony Selwyn, jak i Slughorn. Czy wiedzieli, że to kiedyś nastąpi? Nie, nie mogli tego przewidzieć, ale ich umysły były już nastawione na pomoc. Nie przetrwanie: a pomoc.
Tak samo jak umysł Olivii.
- Uważaj na siebie, tato. Tristan, musimy znieść eliksiry do piwnicy - zielone światło z mrocznego znaku mieszało się z krwawą łuną płomieni. Tworzyły na twarzy Olivii dziwne cienie, maskę, upiorną i przerażającą, jeżeli się jej przyjrzeć. Quirke chwyciła Tristana za rękę i ścisnęła ją mocno, nie chcąc żeby dłużej patrzył na mroczny znak: nie po raz kolejny. - Inaczej wybuchnie i pożar się rozprzestrzeni.
Powiedziała głośniej, pewniej i dobitniej. Pociągnęła Tristana w stronę wejścia do fiolki. I... Tym razem nie kłopotała się, by szukać kluczy. Stanęła naprzeciwko drzwi i wycelowała w nie różdżką, chcąc drzwi po prostu rozwalić prostym zaklęciem.
Rzut na kształowanie: rozwalenie drzwi Pękatej Fiolki energią, która wepchnie je do środka
Rzut Z 1d100 - 61
Sukces!
Sukces!