25.03.2025, 10:12 ✶
Dłoń Brenny minęła rękę Olivii o centymetr – kobieta wystartowała o sekundę za późno, aby złapać Quirke, zanim ta wbiegła do środka. Momentalnie otoczył je żar, chociaż nawet nie on był tutaj najgorszy: raczej dym, który natychmiast zaczął wdzierać się w płuca, sprawiał, że piekły oczy, dostawał do gardła – chusta, którą Brenna zawiązała sobie na twarzy trochę pomagała, ale to wciąż był środek prowizoryczny. Okolice samego wejścia nie płonęły może, ale w głębi budynku szalał ogień, a coś złowieszczo trzeszczało nad nimi, zwiastując, że może i kamienica zaraz się nie zawali, ale jakaś belka może w dowolnej chwili spaść im na głowy.
– Liv! Co się dzieje? – zawołała Brenna i zaniosła się kaszlem, ale ruszyła za Olivią, wymijając przewróconą szafkę. Czy ten dziwny popiół opętał Quirke, czy jak? Coś zobaczyła?
Brenna wyciągnęła różdżkę, celując prosto w plecy Olivii: ale nie, oczywiście, że nie po to, żeby ją zaatakować. Sama była przynajmniej mokra i miała tę chustkę, a w kieszeni eliksir, gdyby koniecznie musiała przedzierać się przez płomienie. Olivia nie miała niczego. Dlatego panna Longbottom próbowała rzucić na Quirke zaklęcie bąblogłowy, aby przynajmniej umożliwić jej oddychanie w coraz gęściejszym dymie. Mogła też spróbować rzucić się na nią i ją stąd wywlec, ale Olivia zdawała się bardzo zdeterminowana, aby dostać się do środka… i zresztą mogła dostrzec, że przy schodach faktycznie chyba było widać sylwetkę mężczyzny, który tu wbiegł i się tam potknął…
kształtowanie, bąblogłowa dla Olivii, bo z kompleksu myślę najpierw o niej
– Liv! Co się dzieje? – zawołała Brenna i zaniosła się kaszlem, ale ruszyła za Olivią, wymijając przewróconą szafkę. Czy ten dziwny popiół opętał Quirke, czy jak? Coś zobaczyła?
Brenna wyciągnęła różdżkę, celując prosto w plecy Olivii: ale nie, oczywiście, że nie po to, żeby ją zaatakować. Sama była przynajmniej mokra i miała tę chustkę, a w kieszeni eliksir, gdyby koniecznie musiała przedzierać się przez płomienie. Olivia nie miała niczego. Dlatego panna Longbottom próbowała rzucić na Quirke zaklęcie bąblogłowy, aby przynajmniej umożliwić jej oddychanie w coraz gęściejszym dymie. Mogła też spróbować rzucić się na nią i ją stąd wywlec, ale Olivia zdawała się bardzo zdeterminowana, aby dostać się do środka… i zresztą mogła dostrzec, że przy schodach faktycznie chyba było widać sylwetkę mężczyzny, który tu wbiegł i się tam potknął…
kształtowanie, bąblogłowa dla Olivii, bo z kompleksu myślę najpierw o niej
Rzut W 1d100 - 43
Sukces!
Sukces!
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.