26.03.2025, 16:07 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 27.03.2025, 18:54 przez Asena Greyback.)
Wilczyca nie była ekspertem w zakresie tego, jak to było kiedy ktoś ci rozrywał brzuch od środka, ale pewnie mogłaby już powiedzieć parę słów na temat tego, jak to było komuś ten brzuch rozerwać od zewnątrz. Na pewno nie było to przyjemne, jeśli miałaby to ubrać w swoje własne, pełne dziwnej lekkości słowa. Pod spodem jednak zawsze krył się jakiś ból i niechęć. Zawahanie, kiedy drobna myśl wystrzeliwała się przed szereg, czy oto właśnie znowu odtworzy się kalejdoskop przebłysków tego, co robiła z człowiekiem klątwa.
- Nico, bardzo ładnie - uśmiechnęła się do wesoło. Równie dobrze mogłaby teraz rozmawiać z zasmarkanym dzieciakiem, którego znalazła w pobliskim zaułku, ale brakowało jej jakiegoś protekcjonalnego tonu właściwego dla zbyt wielu dorosłych. Była w niej jednak wyraźna przyjacielskość pieska, który właśnie machał ogonem na widok nieznajomego, który mógł być w posiadaniu bardzo smacznych przekąsek. - Każdy jest trochę dziewczyną Lewisa - westchnęła, rozkładając na boki ręce, jakby to była prawda objawiona w tym miejscu. Oczywista oczywistość, nawet jeśli nie wszyscy godowi byli się do tego przyznać.
- Bardzo ciekawe - nie mrugnęła nawet, słysząc tę szaloną rewelację. To było trochę jak słuchanie młodszego rodzeństwa, które przychodziło pochwalić się nowo zdobytą wiedzą z jakże wątpliwych źródeł, a akurat w tym Asena miała pełno doświadczenia. Bracia i Scylla zrobili swoje, każde na swój sposób i do momentu, kiedy zwyczajnie ciężko było ją czymkolwiek zdziwić. - Trochę jest. W końcu za jego jedzenie wielu zrobiłoby bardzo dużo. Jakby mi kazał zrobić sztuczkę za talerz obiadu, to bym się nad tym musiała porządnie zastanowić. Ale jestem pewna że nie każe ci się pieprzyć bez przerwy dwa tygodnie. Nie wiem czy by to wytrzymał.
Podejrzewała nawet, że mogłoby go to zabić, ale to chyba akurat nie było aż tak dużym problemem.
- Mamy piwnicę. Nawet dwie. Szczury też mamy. W sumie to szczuroszczety. Dziwki, hm, w sumie to mamy Lewisa, ale nie wiem czy by się zgodził. To trochę skomplikowane, rodzinne sprawy. Mogę ci pokazać te szczury, skoro już od nich zaczęłaś, chcesz?
- Nico, bardzo ładnie - uśmiechnęła się do wesoło. Równie dobrze mogłaby teraz rozmawiać z zasmarkanym dzieciakiem, którego znalazła w pobliskim zaułku, ale brakowało jej jakiegoś protekcjonalnego tonu właściwego dla zbyt wielu dorosłych. Była w niej jednak wyraźna przyjacielskość pieska, który właśnie machał ogonem na widok nieznajomego, który mógł być w posiadaniu bardzo smacznych przekąsek. - Każdy jest trochę dziewczyną Lewisa - westchnęła, rozkładając na boki ręce, jakby to była prawda objawiona w tym miejscu. Oczywista oczywistość, nawet jeśli nie wszyscy godowi byli się do tego przyznać.
- Bardzo ciekawe - nie mrugnęła nawet, słysząc tę szaloną rewelację. To było trochę jak słuchanie młodszego rodzeństwa, które przychodziło pochwalić się nowo zdobytą wiedzą z jakże wątpliwych źródeł, a akurat w tym Asena miała pełno doświadczenia. Bracia i Scylla zrobili swoje, każde na swój sposób i do momentu, kiedy zwyczajnie ciężko było ją czymkolwiek zdziwić. - Trochę jest. W końcu za jego jedzenie wielu zrobiłoby bardzo dużo. Jakby mi kazał zrobić sztuczkę za talerz obiadu, to bym się nad tym musiała porządnie zastanowić. Ale jestem pewna że nie każe ci się pieprzyć bez przerwy dwa tygodnie. Nie wiem czy by to wytrzymał.
Podejrzewała nawet, że mogłoby go to zabić, ale to chyba akurat nie było aż tak dużym problemem.
- Mamy piwnicę. Nawet dwie. Szczury też mamy. W sumie to szczuroszczety. Dziwki, hm, w sumie to mamy Lewisa, ale nie wiem czy by się zgodził. To trochę skomplikowane, rodzinne sprawy. Mogę ci pokazać te szczury, skoro już od nich zaczęłaś, chcesz?