26.03.2025, 22:10 ✶
Ktokolwiek wymyślił poniedziałki powinien, jak to mawiali mugole, smażyć się w piekle. Zwłaszcza, jeśli te poniedziałki wiązały się z użeraniem z nieogarniętymi fotografami oraz trwającą prawie cały dzień sesją zdjęciową. Po dzisiejszej robocie Electra była tak wymęczona, że ledwo doczłapała do domu. Skoro i tak nie byłaby już w stanie zrobić nic więcej, uznała, że spędzi resztę wieczoru zajadając się słodkim deserem oraz leniuchując. Zasłużyła na to; zasłużyła na banana split.
Od kiedy latem spróbowała tego deseru w mugolskim lokalu "Papa's Scooperia", cały czas chodziło jej po głowie zrobienie go samodzielnie. Znalazła nawet przepis w jednej z książek kucharskich Basila i nie wydawał się on trudny; przeciąć banana na pół, nałożyć trzy gałki lodów i polać słodkim sosem. Akurat na miarę jej zdolności kulinarnych.
Po drodze do kamienicy udało jej się kupić wszystkie potrzebne składniki. Teraz stała w kuchni i już miała zacząć przygotowywać deser, kiedy rozbrzmiał dźwięk otwieranych drzwi wejściowych. Electra spodziewała się wyłącznie Icarusa, więc bardzo się zdziwiła, gdy usłyszała również drugi, kobiecy głos. Głos, który brzmiał bardzo podobnie do... Nie, niemożliwe.
Prewettówna stała chwilę w kuchni, starając się podsłuchać więcej, by potwierdzić swoje domysły. Salon znajdował się jednak zbyt daleko, więc nie miała innej opcji, jak podejść bliżej. Zakradła się cichutko korytarzem tak, by nie zwrócić uwagi przebywającej w salonie kobiety. A kiedy udało się zajrzeć do środka, szczęka opadła jej z zaskoczenia.
Mona?! Na Matkę, co ona tu robi?! Electra nie rozumiała nic z tego, co właśnie się działo. Czuła się tak jak wtedy, gdy poszła do kina i zasnęła w połowie filmu, a potem obudziła pod sam koniec. Fakt, Icarus zdawał się już dojść do siebie po tragicznym wieczorku singli, ale kiedy do cholery pogodził się z Moną?
Dziewczyna jeszcze przez moment obserwowała rudowłosą bawiącą z Cerberem, aż w końcu nie mogła już wytrzymać tego napięcia.
— Ma miękką sierść bo używamy specjalnego szamponu dla pudli. — powiedziała, wchodząc do salonu. — Umm… Dobry wieczór? — Prewettówna spróbowała posłać Rowle uśmiech, ale wyszło dość niezręcznie. Ewidentnie dziewczyna nie wiedziała jak się zachować.
Od kiedy latem spróbowała tego deseru w mugolskim lokalu "Papa's Scooperia", cały czas chodziło jej po głowie zrobienie go samodzielnie. Znalazła nawet przepis w jednej z książek kucharskich Basila i nie wydawał się on trudny; przeciąć banana na pół, nałożyć trzy gałki lodów i polać słodkim sosem. Akurat na miarę jej zdolności kulinarnych.
Po drodze do kamienicy udało jej się kupić wszystkie potrzebne składniki. Teraz stała w kuchni i już miała zacząć przygotowywać deser, kiedy rozbrzmiał dźwięk otwieranych drzwi wejściowych. Electra spodziewała się wyłącznie Icarusa, więc bardzo się zdziwiła, gdy usłyszała również drugi, kobiecy głos. Głos, który brzmiał bardzo podobnie do... Nie, niemożliwe.
Prewettówna stała chwilę w kuchni, starając się podsłuchać więcej, by potwierdzić swoje domysły. Salon znajdował się jednak zbyt daleko, więc nie miała innej opcji, jak podejść bliżej. Zakradła się cichutko korytarzem tak, by nie zwrócić uwagi przebywającej w salonie kobiety. A kiedy udało się zajrzeć do środka, szczęka opadła jej z zaskoczenia.
Mona?! Na Matkę, co ona tu robi?! Electra nie rozumiała nic z tego, co właśnie się działo. Czuła się tak jak wtedy, gdy poszła do kina i zasnęła w połowie filmu, a potem obudziła pod sam koniec. Fakt, Icarus zdawał się już dojść do siebie po tragicznym wieczorku singli, ale kiedy do cholery pogodził się z Moną?
Dziewczyna jeszcze przez moment obserwowała rudowłosą bawiącą z Cerberem, aż w końcu nie mogła już wytrzymać tego napięcia.
— Ma miękką sierść bo używamy specjalnego szamponu dla pudli. — powiedziała, wchodząc do salonu. — Umm… Dobry wieczór? — Prewettówna spróbowała posłać Rowle uśmiech, ale wyszło dość niezręcznie. Ewidentnie dziewczyna nie wiedziała jak się zachować.