03.02.2023, 20:17 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 22.02.2023, 07:31 przez William Lestrange.)
Poczuł ból. Ukłucie.
Nie był nawet pewien jak to opisać, ale resztka sił witalnych, która trzymał w swoim zmęczonym całym dniem ciałem po prostu uciekała z niego wraz z wypijaną przez nowo narodzonego wampira krwią.
W pierwszy momencie nawet nie wiedział co się dzieje, spiął się, chcąc odepchnąć od siebie ciało, jak się spodziewał, stworzonego Inferiusa, ale ostre kły przebijające skórę na jego szyi całkowicie strąciły go z pantałyku. Stał tak dobrą chwilę, nie będąc w stanie poruszyć ani jedną kończyną, unosząc brwi, zastanawiając się jak opisać odczuwane uczucie... Skojarzyło mu się trochę z pobieraniem krwi do badań, acz na większą skalę i w pierwszym momencie go to rozbawiło. Jego przemęczony umysł chyba nie dostrzegał zagrożenia sytuacją, przynajmniej nie w pierwszym momencie. Wpierw poczuł podekscytowanie, sprawił, że martwe ciało ożyło! Być może nie w idealnej formie, być może nie jako człowiek, ale wciąż był to lepszy krok od bezmyślnego Inferiusa, przynajmniej tak mu się wydawało w pierwszych paru sekundach, gdy wampir zdawał się wysysać z niego życie, a wszystkie żyły jakby zapełniały się w zamian pozytywną energią, złotem aury, ekscytacją, chęcią wykrzyknięcia 'To żyje!' - chociaż w gruncie rzeczy, po dłuższym zastanowieniu pewnie nie nazwałby znalezionego chłopaka 'tym', to mogłoby go urazić. O tym na razie nie dywagował, bo przecież cieszył się jedynie w myślach, a na nie nie miał w zwyczaju nakładać żadnego filtra.
Dopiero, gdy mroczki przed oczyma nie były wynikiem tylko egipskich ciemności panujących w laboratorium, poruszył się, szarpnął, co też nie było najlepszym rozwiązaniem. Poszuł ciepłą krew spływającą mu po szyi, pod koszulkę, jej lepkość przykleiła się do materiału ubrania, mocząc go.
Panicznie zaczął macać dłońmi po blacie, starając się znaleźć coś ciężkiego, czym mógłby znokautować albo chociaż zdezorientować, jak zakładał, przeciwnika. Pierwszą rzeczą była przypadkowa książka, o wątpliwej objętości.
Zamachnął się tomiszczem.
- Dajże spokój, uratowałem ci życie, pijawo, puszczaj - jego pogrążony w zmęczeniu i wyczerpaniu, związanym z utratą krwi, mózg nie umiał się zdobyć na bardziej wyrafinowane słownictwo.
na odepchnięcie wompierza :dorime:
na uderzenie książką
Nie był nawet pewien jak to opisać, ale resztka sił witalnych, która trzymał w swoim zmęczonym całym dniem ciałem po prostu uciekała z niego wraz z wypijaną przez nowo narodzonego wampira krwią.
W pierwszy momencie nawet nie wiedział co się dzieje, spiął się, chcąc odepchnąć od siebie ciało, jak się spodziewał, stworzonego Inferiusa, ale ostre kły przebijające skórę na jego szyi całkowicie strąciły go z pantałyku. Stał tak dobrą chwilę, nie będąc w stanie poruszyć ani jedną kończyną, unosząc brwi, zastanawiając się jak opisać odczuwane uczucie... Skojarzyło mu się trochę z pobieraniem krwi do badań, acz na większą skalę i w pierwszym momencie go to rozbawiło. Jego przemęczony umysł chyba nie dostrzegał zagrożenia sytuacją, przynajmniej nie w pierwszym momencie. Wpierw poczuł podekscytowanie, sprawił, że martwe ciało ożyło! Być może nie w idealnej formie, być może nie jako człowiek, ale wciąż był to lepszy krok od bezmyślnego Inferiusa, przynajmniej tak mu się wydawało w pierwszych paru sekundach, gdy wampir zdawał się wysysać z niego życie, a wszystkie żyły jakby zapełniały się w zamian pozytywną energią, złotem aury, ekscytacją, chęcią wykrzyknięcia 'To żyje!' - chociaż w gruncie rzeczy, po dłuższym zastanowieniu pewnie nie nazwałby znalezionego chłopaka 'tym', to mogłoby go urazić. O tym na razie nie dywagował, bo przecież cieszył się jedynie w myślach, a na nie nie miał w zwyczaju nakładać żadnego filtra.
Dopiero, gdy mroczki przed oczyma nie były wynikiem tylko egipskich ciemności panujących w laboratorium, poruszył się, szarpnął, co też nie było najlepszym rozwiązaniem. Poszuł ciepłą krew spływającą mu po szyi, pod koszulkę, jej lepkość przykleiła się do materiału ubrania, mocząc go.
Panicznie zaczął macać dłońmi po blacie, starając się znaleźć coś ciężkiego, czym mógłby znokautować albo chociaż zdezorientować, jak zakładał, przeciwnika. Pierwszą rzeczą była przypadkowa książka, o wątpliwej objętości.
Zamachnął się tomiszczem.
- Dajże spokój, uratowałem ci życie, pijawo, puszczaj - jego pogrążony w zmęczeniu i wyczerpaniu, związanym z utratą krwi, mózg nie umiał się zdobyć na bardziej wyrafinowane słownictwo.
na odepchnięcie wompierza :dorime:
Rzut N 1d100 - 11
Akcja nieudana
Akcja nieudana
na uderzenie książką
Rzut N 1d100 - 10
Akcja nieudana
Akcja nieudana
Sometimes, I wonder if I should be medicated;
If I would feel better just lightly sedated
If I would feel better just lightly sedated