27.03.2025, 10:45 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 27.03.2025, 10:54 przez Brenna Longbottom.)
Kurwa mać.
Ktoś tutaj wbiegł – to wystarczyło, aby Brenna, która już zamierzała skoczyć do Olivii, i ją stąd wywlec, zmieniła zdanie i zamiast tego przebiegła obok niej, głębiej w czeluść palącego się budynku. Czar Olivii ugasił schody i ocalił mężczyznę przed niechybną śmiercią, ale na górze był jeszcze ten syn – dziecko, nastolatek, dorosły, obojętnie, Brenna nie mogła przynajmniej nie spróbować mu pomóc.
Mogło się jej zdawać – może to znów dym szeptał do niej coś o zdrajcach, i tylko nie pojmowała słów, bo w uszach jej huczało od adrenaliny – ale ktoś chyba krzyknął w jednym z pomieszczeń na piętrze.
Minęła cywila, który potknął się na schodach, i tym razem spróbowała ugasić płomienie, które zagradzały drogę, uniemożliwiając temu, kto był uwięziony na górze, ucieczkę.
kształtowanie, próba ugaszenia ognia, odcinającego ucieczkę. EDIT: jestem genialna i nie dałam komendy, więc edytuję o nią i potem o skutek będzie kolejna.
Woda zalała płomienie, odcinające drogę, zawirowała wokół, oczyszczając przejście. Brenna rzuciła się do przodu, prosto ku źródłu kaszlu, kierując się teraz bardziej na słuch niż na wzrok, by zgarnąć dzieciaka pośród dymu. Ogień może chwilowo im nie zagrażał, ugaszony najpierw przez Olivię, a potem przez nią, ale to nie znaczyło, że mogli sobie pozwolić na zawahanie się.
– Mam dzieciaka, uciekajcie stąd!!! – krzyknęła, porywając kaszlące dziecko na ręce i rzucając się ku schodom.
Kompleks bohatera sprawił, że kiedy Olivia pomogła panu npc nr 1, a ten krzyknął o dziecku na górze, Bren pobiegła na górę, pomóc npc 2
Ktoś tutaj wbiegł – to wystarczyło, aby Brenna, która już zamierzała skoczyć do Olivii, i ją stąd wywlec, zmieniła zdanie i zamiast tego przebiegła obok niej, głębiej w czeluść palącego się budynku. Czar Olivii ugasił schody i ocalił mężczyznę przed niechybną śmiercią, ale na górze był jeszcze ten syn – dziecko, nastolatek, dorosły, obojętnie, Brenna nie mogła przynajmniej nie spróbować mu pomóc.
Mogło się jej zdawać – może to znów dym szeptał do niej coś o zdrajcach, i tylko nie pojmowała słów, bo w uszach jej huczało od adrenaliny – ale ktoś chyba krzyknął w jednym z pomieszczeń na piętrze.
Minęła cywila, który potknął się na schodach, i tym razem spróbowała ugasić płomienie, które zagradzały drogę, uniemożliwiając temu, kto był uwięziony na górze, ucieczkę.
kształtowanie, próba ugaszenia ognia, odcinającego ucieczkę. EDIT: jestem genialna i nie dałam komendy, więc edytuję o nią i potem o skutek będzie kolejna.
Rzut W 1d100 - 77
Sukces!
Sukces!
Woda zalała płomienie, odcinające drogę, zawirowała wokół, oczyszczając przejście. Brenna rzuciła się do przodu, prosto ku źródłu kaszlu, kierując się teraz bardziej na słuch niż na wzrok, by zgarnąć dzieciaka pośród dymu. Ogień może chwilowo im nie zagrażał, ugaszony najpierw przez Olivię, a potem przez nią, ale to nie znaczyło, że mogli sobie pozwolić na zawahanie się.
– Mam dzieciaka, uciekajcie stąd!!! – krzyknęła, porywając kaszlące dziecko na ręce i rzucając się ku schodom.
Kompleks bohatera sprawił, że kiedy Olivia pomogła panu npc nr 1, a ten krzyknął o dziecku na górze, Bren pobiegła na górę, pomóc npc 2
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.