03.02.2023, 20:51 ✶
Muzykę usłyszał dopiero po pewnej chwili. Nie była zbyt głośna, a i skupiał się na telepatii więc nie zwracał uwagi na tak prozaiczne rzeczy jak tło muzyczne. Nie dziś. Nie odpowiadał już umysłem bo mieli zaraz się zobaczyć. Myślał, że poderwie się i go ofuka za takie teksty jednak zapomniał, że to nie Rhea. Czyżby aż tak ufała, że byłby w stanie się opanować? Nie powinna bo on sobie nie ufał. Każde spotkanie z nim stanowiło ryzyko, a mimo wszystko nie potrafił zamknąć się w sobie i zostać pustelnikiem. Potrzebował towarzystwa od zawsze i na zawsze.
- Co chwila to imię wypada mi z pamięci. No hej, gdzie tu wybuch entuzjazmu na mój widok?- dopytywał bo napotkał oazę spokoju i opanowania. Zajmowała się pisaniem już drugą minutę a on tu siedział i oczekiwał chociażby spojrzenia. "Puk puk, przeszkadzam?" pytał w myślach, domagając się od niej pełnej uwagi. Zerknął na pergaminy i duży kleks na samym środku kartki. Była przy tym taka skupiona, że przez chwilę miał wyrzuty sumienia. Na szczęście usiadł i po chwili mu minęły. Uff. Kiedy uzyskał oczekiwaną atencję to również się uśmiechnął ale przy tym nie musiał się w żaden sposób ograniczać.
- Jutrzejsza wydajność spadnie jeśli zarwiesz noc.- uniósł brew wskazując jej zależność teraźniejszej pracy i jutrzejszego niewyspania.
- Uzupełnij cukier. Przyniosłem to z bardzo fajnej klubokawiarni, jest tu niedaleko. - posłał papierowej torebce pełne zazdrości spojrzenie. Tęsknił za pączkami, b a r d z o.
- Po czym wnioskujesz te podejrzenie?- zapytał z zadowoleniem, że tymczasowo stał się ważniejszy od pergaminów. Rozumiał potrzebę pracy ale przerwa była zawsze wskazana.
- Co chwila to imię wypada mi z pamięci. No hej, gdzie tu wybuch entuzjazmu na mój widok?- dopytywał bo napotkał oazę spokoju i opanowania. Zajmowała się pisaniem już drugą minutę a on tu siedział i oczekiwał chociażby spojrzenia. "Puk puk, przeszkadzam?" pytał w myślach, domagając się od niej pełnej uwagi. Zerknął na pergaminy i duży kleks na samym środku kartki. Była przy tym taka skupiona, że przez chwilę miał wyrzuty sumienia. Na szczęście usiadł i po chwili mu minęły. Uff. Kiedy uzyskał oczekiwaną atencję to również się uśmiechnął ale przy tym nie musiał się w żaden sposób ograniczać.
- Jutrzejsza wydajność spadnie jeśli zarwiesz noc.- uniósł brew wskazując jej zależność teraźniejszej pracy i jutrzejszego niewyspania.
- Uzupełnij cukier. Przyniosłem to z bardzo fajnej klubokawiarni, jest tu niedaleko. - posłał papierowej torebce pełne zazdrości spojrzenie. Tęsknił za pączkami, b a r d z o.
- Po czym wnioskujesz te podejrzenie?- zapytał z zadowoleniem, że tymczasowo stał się ważniejszy od pergaminów. Rozumiał potrzebę pracy ale przerwa była zawsze wskazana.