27.03.2025, 22:38 ✶
Rolph pokazał się w nowym świetle, które również rzuciło parę promieni na przyszłość Charlesa. Miał zamiar poprosić kolegę o możliwość nauki, gdy tylko będzie ku temu okazja. Zaklęcie musiało być przydatne, a i Mulciber wiedział, na kim mógłby użyć tego typu zaklęcia. Jeśli po cruciatusie Baldwin nie odczepi się od Scarlett, Charles będzie musiał poszukać kogoś, kto pokaże mu tajniki posługiwania się zaklęciem najbardziej zakazanym z tych niewybaczalnych. Wtedy pozbędzie się go raz a dobrze.
Sprawa pozbycia się Malfoya musiała jeszcze poczekać, bo przed śmierciożercą i naśladowcą stała przeszkoda w postaci drzwi i czarodzieja za nimi. Kobieta była już unieszkodliwiona.
- Dam sobie radę. - Burknął zniekształconym głosem w kierunku Rodolphusa, gdy i on próbował zniszczyć drzwi, jednak nie udała mu się ta sztuka. Nie rozpoznał własnego głosu, ale musiał pamiętać, że wciąż był Charlesem Mulciberem. Musiał pokazać, że jego nazwisko wciąż znaczyło więcej, aniżeli chujowe świeczki i uśmiechy w kierunku pacjentów pani Dolohov.
Skoro oba zaklęcia destrukcyjne nie zadziałały, Charles doszedł do wniosku, że musi ciążyć na nich zaklęcie ochronne, które tę magię w jakiś sposób rozpraszały. Energia ledwie rozeszła się po deskach, nie naruszając ich w większym stopniu. Skoro zaklęcia nie działały, musieli przejść do rękoczynów.
Obiecał sobie, że będzie ćwiczył, by odzyskać dawną siłę. Jeszcze do tego nie doszło, ale wciąż mógł spróbować. Odsunął się nieco, by z małego wyskoku kopnąć drzwi na wysokości zamka, tuż obok klamki, tak, by wybić ewentualną zapadkę. Mógł mieć tylko nadzieję, że drzwi nie zabezpieczono również przed siłą fizyczną!
Aktywność fizyczna na wyważenie drzwi, 1 kropka
Sprawa pozbycia się Malfoya musiała jeszcze poczekać, bo przed śmierciożercą i naśladowcą stała przeszkoda w postaci drzwi i czarodzieja za nimi. Kobieta była już unieszkodliwiona.
- Dam sobie radę. - Burknął zniekształconym głosem w kierunku Rodolphusa, gdy i on próbował zniszczyć drzwi, jednak nie udała mu się ta sztuka. Nie rozpoznał własnego głosu, ale musiał pamiętać, że wciąż był Charlesem Mulciberem. Musiał pokazać, że jego nazwisko wciąż znaczyło więcej, aniżeli chujowe świeczki i uśmiechy w kierunku pacjentów pani Dolohov.
Skoro oba zaklęcia destrukcyjne nie zadziałały, Charles doszedł do wniosku, że musi ciążyć na nich zaklęcie ochronne, które tę magię w jakiś sposób rozpraszały. Energia ledwie rozeszła się po deskach, nie naruszając ich w większym stopniu. Skoro zaklęcia nie działały, musieli przejść do rękoczynów.
Obiecał sobie, że będzie ćwiczył, by odzyskać dawną siłę. Jeszcze do tego nie doszło, ale wciąż mógł spróbować. Odsunął się nieco, by z małego wyskoku kopnąć drzwi na wysokości zamka, tuż obok klamki, tak, by wybić ewentualną zapadkę. Mógł mieć tylko nadzieję, że drzwi nie zabezpieczono również przed siłą fizyczną!
Aktywność fizyczna na wyważenie drzwi, 1 kropka
Rzut O 1d100 - 16
Akcja nieudana
Akcja nieudana