• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Śmiertelnego Nokturnu Podziemne Ścieżki v
1 2 Dalej »
[08.09.1972] Falling Into the Ring of Fire (and Other Bad Ideas) | B.M & S.M.

[08.09.1972] Falling Into the Ring of Fire (and Other Bad Ideas) | B.M & S.M.
Ancymon
"Niewierny jest ten, kto żegna się, gdy droga ciemnieje"
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Nie jest ani wysoka, ani niska, mierzy dokładnie 168 cm. Włosy w kolorze jasnego blondu, ślepia kocie w odcieniu lodowego błękitu. Oczy duże, nosek mały i nieco zadarty, pełne usta na których często widnieje zaczepny bądź pogardliwy uśmiech. Pachnie słodko, lecz nie mdło, mieszanką wanilii, porzeczki i paczuli.

Scarlett Mulciber
#6
27.03.2025, 22:55  ✶  
-Do pieca wchodzić nie będziemy - umilkła na moment, a jej lica rozświetlił, figlarny uśmiech - ogniem również bawić się nie będziemy, słowo harcerza - wyznała w widocznie dobrym humorze. Jasne ślepia powoli zjechały na stół, obserwując jak na ich oczach tworzy się kolejne dzieło sztuki. Tak często obserwowała proces twórczy u samego Baldwina,  że mogła śmiało stwierdzić, że "obserwowanie jak farba schnie" stało się w jakiś sposób jej hobby. Chociaż określanie tego w ten sposób było znacznym spłyceniem procesu jaki wtedy się odbywał, wręcz karygodnym. Co prawda nie zawsze interesowała się tym co tworzy, próbując w tym czasie odespać w jego ramionach. Dospać tą godzinkę czy dwie, chłonąć jego ciepło, korzystając z chwili w ciągu dnia w której nigdzie nie idzie, nie goni wiatru, nie umyka jej z rąk, a spokojnie siedzi w pełni skupiony na obrazie. A Ona, jakoby w takich momentach nie istniała i czuła się bardzo przyjemnie, będąc tylko i aż tłem. Otoczeniem, elementem wystroju wnętrza na który zwyczajnie nie zwraca się uwagi. No bo i po co. A jednak od czasu do czasu, istniejąc zawieszona w półśnie, czuła jak jego dłoń w odruchu przeczesuje jej włosy, opuszki palców wygrywają w zadumie wzdłuż jej kręgosłupa. Wtedy właśnie ich istnienie lub nieistnienie sprowadzało się do tego na czym ich relacja była skrupulatnie budowana - na gestach. Lubiła te chwilę. Bo choć przed nikim - nawet samą sobą - by nie przyznała, to potrzebowała ciepła. Słońca, które roztopi śnieżną pustynie. Chwili w której może sobie być i sobie istnieć i sobie chłonąć ciepło. Ciepło które nie ocenia, ciepło które nie szuka w tym słabości - której ona sama się dopatruje, ciepło
które nie oczekuje w zamian niczego i nie chce poklasku.

Zerknęła na Baldwina, gdy ten objaśnił dziecięce frustracje, a które wydały jej się całkiem słodkie. Zresztą jego słowa również. Skomentowała je zawadiackim uśmiechem, podpierając twarz na dłoni, nie tracąc kontaktu wzrokowego. Tyle wystarczyło, aby jasnowłosy zrozumiał, że nie będą się uczyć zwykłych literek, a w blond głowie Mulciberówny już zakiełkował jakiś plan. Plan, który zamierzała wprowadzić w życie. Bo i tak było, chciała. Pragnęła, aby Frida mogła mówić. I chociaż zdawało się to niemożliwe, to jednak nic nie było niemożliwe. A ona chciała, aby mała mogła powiedzieć. Powiedzieć jej, że jakaś szmata dotknęła jej ucha. Powiedzieć, że czegoś nie lubi. Wyrazić myśl, lub dwie, wiedząc jak frustrujące muszą być chwilę w których czujesz się niezrozumiany.
Wtedy tylko musiała ją nauczyć, że niekiedy to nie brak mowy sprawia, że ludzie się nie rozumieją. Czasami człowiek zwyczajnie, czy też na przekór, zostaje niezrozumiany. I niewiele może czasem z tym zrobić. Ale o to martwić się nie musi, a nawet nie może - bo zawsze znajdzie się ktoś kto ją zrozumie. Bo od zrozumienia miała rodzinę. I chociaż sama nie mogła mówić tego z autopsji, to widząc jaką troską otaczana jest przez Baldwina i Lorraine - wiedziała, że oni chcą i oni zrozumieją.
A jednak z tyłu głowy zalęgło się pragnienie, aby pewnego dnia, gdy Lorraine powróci do domu, Frida wybiegła jej na spotkanie mówiąc nieme "mamo, kocham Cię" - i nawet jeśli ta nie zrozumie od razu, to nie szkodzi. Od czegoś była i Mulciberówna, która wraz z tym dniem poczuje się bardzo dumna, że dokonała czegoś pięknego i nieskalanego złem. Niewinnego i białego niczym suknie, które zawsze zdobią białą damę.

Jej myśli umknęły, nie zauważyła kiedy Frida oderwała się od malowania, dopiero gdy zaczęła się wiercić, a jasnowłosa kątem oka dostrzegła ruch energiczniejszy niż zazwyczaj, przeniosła na nią spojrzenie, automatycznie wyciągając w jej kierunku ręce. Odebrała dziewczynkę od blondyna, gdy ją podał, lokując ją  na swoich kolanach. Otulając dziecinę rękami, jak robiła to zazwyczaj, gdy ten mały ancymon znajdywał się w zasięgu jej dłoni. Przymknęła oczy, wtulając nos w jej włosy. Zaraz i przechyliła głowę w bok, aby pozwolić sobie przyjrzeć się po raz kolejny, tym razem uważniej, fryzurze jaką splótł Baldwin.
Na jej usta wpłynął ciepły uśmiech, acz uśmiechała się do samej siebie.
Ah... Min Kaejre... - ucałowała małą blond główkę dziewczynki, układając zaraz policzek na jej głowie.
-Kubusia Puchatka? - powtórzyła, marszcząc brwi. Co za pedalska nazwa pewnie równie pedalskiej bajki - przemknęło jej przez głowę, głowę zupełnie nieświadomą, że Baldwin ma na myśli Ole Brumm
Jasne spojrzenie zastygło w bezruchu, wyłapując jego wzrok, gdy tłumaczył, że będzie malować obraz. Słuchała jego dalszych słów. Nie musiała się wcale śpieszyć. - stwierdziły spokojnie myśli, acz ona sama nie zamierzała powiedzieć tego głośno. Powoli zjechała wzrokiem z jego ślepi na usta.
- pewnie będzie piękny - podjęła miękko, nieco zamyślonym tonem, myślami zostając przy konwenie. Tam co prawda nie powinno być żadnych szmat, acz te są wszędzie. A tam to może i bywają gorsze aniżeli w domach publicznych. Wszak takie niepozorne miejsca bywają tymi najbardziej zdradliwymi.
Czasem łapała się na myśli, że chętnie by go przykuła. Uwięziła i ubezwłasnowolniła, a na końcu zabroniła światu na niego patrzeć. Chwilę później rozumiała, że te dzikie fantazję są jak najbardziej niewłaściwe - mimo, że dałoby się to załatwić dyskretnie i jakże legalnie. W kodeksie cywilnym widniał w końcu taki jeden, który to pozwalał ubezwłasnowolnić całkowicie takiego delikwenta chociażby za alkoholizm. No ale mogła sobie co najwyżej pozwolić na to w myślach, przez moment chichotając niemo jak uroczo wygląda należąc tylko do niej. No a potem stwierdzając gorzko, że poza sferą wyobraźni jest to złe i nie miałaby prawa czegoś takiego uczynić, nie jemu, nawet jeśli miałaby ku temu podstawy prawne.

I może pozwoliłaby swojej fantazji jeszcze chwilę się w niej porozpływać, gdyby jej wzrok nie dostrzegł nieznajomego, który szarpnął Baldwina. Scarlett spięła się automatycznie, przyciągając Fride ku sobie mocniej, chcąc już sięgnąć po różdżkę, gdy kolejna reakcja Baldwina dała jasno do zrozumienia, że nie był to awanturujący się nieznajomy, a ktoś kogo blondyn znał.
Mężczyzna usiadł, a gdy wyrzekł ostatnie słowa, źrenice dziewczyny się zwęziły
-pło...co? Niemożliwe...- wydukała zdziwiona, unosząc brwi. Szybko spojrzała na Baldwina jakoby ten miał temu zaprzeczyć, nazwać nieznajomego szaleńcem i przytaknąć, że plecie bzdury.
-Przed chwilą dosłownie tam byliśmy - mruknęła, krzywiąc się. Tym samym zastanawiając się czego ten się musiał naćpać. Przecież byli na górze nie tak dawno temu. To co mówił brzmiało jak abstrakcja, bajka, pijackie majaki chociaż typ był trzeźwy.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Baldwin Malfoy (2291), Scarlett Mulciber (1710)




Wiadomości w tym wątku
[08.09.1972] Falling Into the Ring of Fire (and Other Bad Ideas) | B.M & S.M. - przez Baldwin Malfoy - 10.03.2025, 10:09
RE: [08.09.1972] Falling Into the Ring of Fire (and Other Bad Ideas) | B.M & S.M. - przez Scarlett Mulciber - 10.03.2025, 16:48
RE: [08.09.1972] Falling Into the Ring of Fire (and Other Bad Ideas) | B.M & S.M. - przez Baldwin Malfoy - 11.03.2025, 11:28
RE: [08.09.1972] Falling Into the Ring of Fire (and Other Bad Ideas) | B.M & S.M. - przez Scarlett Mulciber - 16.03.2025, 08:31
RE: [08.09.1972] Falling Into the Ring of Fire (and Other Bad Ideas) | B.M & S.M. - przez Baldwin Malfoy - 19.03.2025, 20:45
RE: [08.09.1972] Falling Into the Ring of Fire (and Other Bad Ideas) | B.M & S.M. - przez Scarlett Mulciber - 27.03.2025, 22:55
RE: [08.09.1972] Falling Into the Ring of Fire (and Other Bad Ideas) | B.M & S.M. - przez Baldwin Malfoy - 30.04.2025, 09:16

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa