28.03.2025, 10:34 ✶
- Ministerstwo... - Olivia spojrzała w stronę, w którą - tak jej się wydawało - znajdowało się Ministerstwo. Nie było tajemnicą że jej ojciec był jednym z pracowników. Martwiła się o niego, ale wiedziała doskonale, że nic nie może zrobić. Tak jak i on martwił się o nią, ale wierzył, że powstrzymując ją sprawi, że będzie tylko gorzej. Co innego im pozostało, jak uważać na siebie? - Nigdy nie było bezpieczne.
Zawyrokowała w końcu, odgarniając rude, brudne od popiołu włosy z twarzy. Zniknął gdzieś radosny uśmiech z jej twarzy, blask w oczach nieco przygasł, zastąpiony twardą determinacją.
- Zbiorę co się da, ale nie wszystko. Widzę matkę, sprawdzę co z nią i pójdę do Nory. Brenna... Uważaj na siebie, proszę - powiedziała, na moment ściskając dziewczynę. Zamknęła ją w mocnym uścisku: pełnym troski, ale bardzo, bardzo krótkim bo wiedziała, że nie mogła jej zatrzymywać.
Patrzyła jeszcze przez kilka sekund na plecy Brenny, która pobiegła dalej. A potem... Potem odwróciła się i pomachała do matki, dając jej znać, że jest cała i zdrowa. Trzeba było się przegrupować, bo Olivia widziała, że jej rodzicielka idzie z kobietą, która ledwo powłóczy nogami. Powinny mieć eliksiry, które im pomogą. A potem... Nie wiedziała, co dalej. Nie teleportuje się, bo rzyganie w tym stanie tylko pogorszy wszystko. Będzie musiała z panią Quirke ustalić plan działania. Ale najpierw: pomóc tej, która zaraz zemdleje na ich oczach.
Zawyrokowała w końcu, odgarniając rude, brudne od popiołu włosy z twarzy. Zniknął gdzieś radosny uśmiech z jej twarzy, blask w oczach nieco przygasł, zastąpiony twardą determinacją.
- Zbiorę co się da, ale nie wszystko. Widzę matkę, sprawdzę co z nią i pójdę do Nory. Brenna... Uważaj na siebie, proszę - powiedziała, na moment ściskając dziewczynę. Zamknęła ją w mocnym uścisku: pełnym troski, ale bardzo, bardzo krótkim bo wiedziała, że nie mogła jej zatrzymywać.
Patrzyła jeszcze przez kilka sekund na plecy Brenny, która pobiegła dalej. A potem... Potem odwróciła się i pomachała do matki, dając jej znać, że jest cała i zdrowa. Trzeba było się przegrupować, bo Olivia widziała, że jej rodzicielka idzie z kobietą, która ledwo powłóczy nogami. Powinny mieć eliksiry, które im pomogą. A potem... Nie wiedziała, co dalej. Nie teleportuje się, bo rzyganie w tym stanie tylko pogorszy wszystko. Będzie musiała z panią Quirke ustalić plan działania. Ale najpierw: pomóc tej, która zaraz zemdleje na ich oczach.
Koniec sesji