28.03.2025, 14:18 ✶
Charles nie mógł mieć pojęcia, że taśma, która złapała ogień, pali się tak gwałtownie. Jasny, wysoki płomień strzelił ku sufitowi w jednej chwili, gdy nitroceluloza zajęła się od zaklęcia. Gorąc lizał belki sufitu i z pewnością wkrótce zapłoną również one, przenosząc pożogę na dach, pod którym kamienica zostanie pogrzebana. Miejsce spłonie doszczętnie. Mulciber przez moment przejął się losem kobiety i Arthura, nie wiedząc, że ten wykrwawia się na podłodze w pokoju obok, lecz szybko porzucił sentymenty. Mieli czas, żeby uciec samodzielnie, poza tym, byli wrogami nowego porządku. Zasługiwali na najgorsze.
Słysząc głos Rodolphusa, przestał wpatrywać się w jasne, gwałtownie płomienie. Podziękował losowi, że ma maskę - czy bez niej miałby jeszcze brwi?! Bez słowa zostawił za sobą dzieło zniszczenia, z którego miały pozostać jedynie jeszcze większe zgliszcza. Ich zadanie zostało wykonane.
Słysząc głos Rodolphusa, przestał wpatrywać się w jasne, gwałtownie płomienie. Podziękował losowi, że ma maskę - czy bez niej miałby jeszcze brwi?! Bez słowa zostawił za sobą dzieło zniszczenia, z którego miały pozostać jedynie jeszcze większe zgliszcza. Ich zadanie zostało wykonane.
Koniec sesji