Annaleigh była wymarzonym uzdrowicielem dla Marqueza. Krótko i na temat. Brak zbędnych konwenansów. Idealnie. Ururu mógł skupić się w pełni na temacie tego spotkania, a nie na poprawności rzucanych słów. Mógł też liczyć na pełne zrozumienie przez czarownicę używanych przez niego pojęć. Kobietę wykształconą cechowało obeznanie w terminologii medycznej, to wręcz przed Ururu wisiała szansa proszenia o wyjaśnienie.
Zimny i blady jak trup. Którym był, ale jeszcze żadne z nich tego nie stwierdziło.
W jakiś sposób określenie jego przypadku jako "nieoczywisty" nakręciło Marqueza. Zawiało poczuciem przygody. Może niepotrzebnie zwlekał tak długo z wizytą u uzdrowiciela? Może to tylko jakaś niezwykle specyficzna klątwa zmieniająca właściwości jego ciała lecz całkowicie niezagrażająca zdrowiu?
Udał się za panią Dolohov rozbierając wzrokiem gabinet zabiegowy. Trochę zaległości ze swojej "podróży w czasie" nadrobił, ale wciąż pozostawało wiele do odkrycia. Nowe sprzęty, nowe metody, nowe zaklęcia. Był bardzo ciekaw, jak przebiegnie proces diagnostyczny.
Ururu usiadł na kozetce. Pomimo podekscytowania, nie dało się tego u niego stwierdzić nawet po wskaźnikach biologicznych. Jego puls był niższy od wszelkich dopuszczalnych norm. Zdrowy człowiek na jego miejscu byłby w stanie krytycznym.
To samo dotyczyło temperatury. Była niższa od pokojowej, zbliżona bardziej do tej na zewnątrz.
Dotychczasowe badania przeprowadzane były bezproblemowo. Dopiero przy poświeceniu mu w oczy, gwałtownie potrząsnął głową, nim Annaleigh zdążyła zaobserwować cokolwiek.
— Bardzo przepraszam — rzucił szybko i kolejna próba odbyła się bez zakłóceń. Nawet tych w postaci źrenicy zmieniającej rozmiar, bo ten nie raczył się zmienić pod wpływem światła.
Odruch kolanowy — zaskakująco w normie. Zaklęcie diagnozujące, jeśli miało taką opcję, mogło trochę zwariować, sugerując, że Ururu jest martwy, ale no jednak nie do końca był. Czy twórca tego czaru w ogóle uwzględnił ghoule?
Pobrać krew. Jak to się odbywało? Teraz lub kiedykolwiek? Czy fakt, że kobieta oznajmiła swój zamiar sugerował podjęcie jakichś kroków przez Ururu? Nie wiedział. Lub nie pamiętał.
Wbił oczy w strzykawkę bez grama lęku, jak to często mogło się zdarzać. Nie pamiętał tego typu zabiegów wśród czarodziejów z jego czasów. Kojarzył to oczywiście z mugolskiego świata. Bez szczegółów. Niestety.