• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Pokątna Dziurawy Kocioł v
1 2 Dalej »
[08.09.72[ Londyn płonie

[08.09.72[ Londyn płonie
Czarodziejska legenda
Wilderness is not a luxury but a necessity of the human spirit.
wiek
sława
—
krew
—
genetyka
—
zawód
Czarodzieje dążą do zatarcia granicy pomiędzy jaźnią i resztą natury, wchodząc tym samym na wyższe poziomy świadomości. Część z nich korzysta do tego z grzybów, a część przeżywa głębokie poczucie spokoju i połączenia podczas religijnych obrzędów i rytuałów. Ostatecznie jednak ciężko opisać najgłębsze wewnętrzne doświadczenia i uznaje się, że każdy z czarodziejów odczuwa je na swój sposób. Zjawisko to nazywane jest eutierrią.

Eutierria
#2
28.03.2025, 22:49  ✶  
@Brenna Longbottom

Przystojny, charyzmatyczny mężczyzna, jakim był Benny Tin, nie posiadał w sobie teraz wielkiego czaru, jakim zwykł emanować, stojąc za dziurawym barem. Podejmował też decyzje, które chwilę po zrealizowaniu ich, wydawały mu się być zwyczajnie... idiotyczne. Po co wyszedł zapalić, skoro na zewnątrz dusił wszystkich dym palących się budynków? W czym w ogóle ten papieros miał mu pomóc...? Pokręcił głową, naciągając na nos wzorzystą chustę, kiedy drogę zaszła mu Brenna Longbottom we własnej osobie. Ktoś, kto nie mógł umknąć jego oczom, bo się (jak to u barmanów bywa) interesował polityką aż za bardzo.

- Ah... mmh - stęknął na jej widok. Zaciął się. Przesunął spojrzeniem to po niej, to po budynku, w którym jego szef krzyczał właśnie nie nie nie nie nie i nie, to miejsce nie będzie ruszone, a jeśli spróbują, to zrobią to po moim trupie. Benny przełknął ślinę i pokręcił głową jeszcze raz. Jeżeli spróbowałaś odejść w chwili jego zawahania się, pobiegł za tobą i pociągnął cię za rękaw. - Radzą sobie w porządku - zauważył nad wyraz spokojnie jak na stres przepływający przez jego ciało, widoczny dla ciebie bez większego problemu. - Jesteś brygadzistką - ale nie przyznał się do znania twojego imienia - ja... Jest rzecz, o której żałuję, że nikomu nie powiedziałem...

I ewidentnie zżerało go to teraz od środka. Skinął głową na „chodź”, chciał wprowadzić cię do wnętrza baru i zaciągnąć na zaplecze, pomiędzy przerażonymi klientami i wyjątkowo zajętymi pracownikami. A kiedy znaleźliście się w składziku, w którym Benny dużo przesiadywał ze swoim kołonotatnikiem, nastała niezręczna cisza.

- Przepraszam, naprawdę nie wiem jak... ugh... ja nie wiem nawet, gdzie się coś takiego zgłasza, wiesz?

Podał ci ten swój kołonotatnik wlepiając wzrok w podłogę.

- Jest taki typ, który czasem tu przychodzi. Muldoon. Nie mam pojęcia, jak ma na imię. Nikogo nie wkurwia, zawsze jest zajebiście chichy, ale pewnego dnia przyszedł tutaj z innym typem, w ciemnym kapturze, wyglądał komicznie... Muldoon zabrał go do pokoju, w którym się zamknęli i o czymś rozmawiali. Jak poszedłem zanieść im wino, poczułem, jak pokój śmierdzi spalenizną. Obrzydliwy zapach, ale nic z tym nie zrobiłem, bo oboje przecież żyli, nic się nie stało... co niby miałem zrobić? Ale widziałem je... - wsadził palce do ust, przygryzając paznokcie w chwili zamyślenia - takie runy, symbole wyrysowane na pergaminie - zastukał palcami w kartkę. Rysunki z pamięci, jakie wykonał Benny, nie mówiły ci nic. Powinien to odczytać jakiś runista, klątwołamacz zapewne, co wyciągnęłaś z dalszej części jego wypowiedzi. - Nawet bym tego nie powiązał z tym zdarzeniem, gdybym stojąc przy drzwiach, nie usłyszał, jak gadali o ósmym września... O tym, że ktoś będzie chciał to wykorzystać. Wydaje mi się, że oni użyli ich do czegoś, to przeczucie mnie nie opuszcza, ale ja się na tym nie znam. Ja z kart wróżę i piwo nalewam, nie znam się na kurwa... klątwach!

Mistrz gry nie kontynuuje rozgrywki, możesz dokończyć ją sama. Przekazałam ci najważniejsze informacje w jednym poście, żebyś nie musiała czekać na moje odpisy. Gdybyś chciała o coś dopytać, możesz zrobić to w moim temacie konsultacji. Benny przekaże ci jego rysopis, jeżeli Brenna zapyta - to mężczyzna po czterdzieste, z zarostem, ciemnymi oczami, włosami ściętymi „na jeża”, mało charakterystyczny.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Brenna Longbottom (1518), Eutierria (530)




Wiadomości w tym wątku
[08.09.72[ Londyn płonie - przez Brenna Longbottom - 26.03.2025, 10:10
RE: [08.09.72[ Londyn płonie - przez Eutierria - 28.03.2025, 22:49
RE: [08.09.72[ Londyn płonie - przez Brenna Longbottom - 31.03.2025, 09:58

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa