Chaos nadszedł zupełnie znienacka. Z nieba posypał się popiół, dym okrył okolicę, jasne płomienie, które pochłaniały okolice rozświetlały noc. Nie był to najprzyjemniejszy widok, towarzyszył im akompaniament złożony z krzyku, pisków, to wszystko tworzyło tragedię, która rozgrywała się wokół nich. Nie spodziewałaby się tego, że kiedyś przyjdzie jej być świadkiem podobnych wydarzeń. Nie była na to przygotowana, jak widać jednak warto być gotowym na wszystko.
Poczuła dłonie zaciskające się na swoich kolanach, sama zaś złapała się kurczowo jego ramion - byleby nie spaść. Wiedziała, że to mogłoby spowodować jej koniec. Musieli jakoś wydostać się z tego centrum wydarzeń, chociaż jaką właściwie miała pewność, że gdzieś indziej nie będzie podobnie? Ministerstwo wydawało się być dobrym wyborem, jeśli chodzi o zaszycie się w nim, tyle, że on powiedział, że ją tam doprowadzi, a co później? Zniknie na płonących ulicach? Nie miała przecież pewności, że sobie poradzi. Tak, wydawał się być doświadczony w kryzysowych sytuacjach, nie wiedzieć jednak czemu naprawdę zastanawiała się nad losem nieznajomego mężczyzny. Udzielił jej wparcia, chował ją za swoim ciałem, to było chyba jasne, że nie powinna być obojętna. Dawno się nikt o nią nie troszczył, to było zupełnie nowe - zwłaszcza, że przecież się nie znali, chociaż, czy aby na pewno? Ciągle nie opuszczała jej ta myśl, że kojarzy te oczy, że ten przeszywający wzrok jest jej znany. Na pewno jeśli przeżyje tę noc bardziej się na tym skupi, może uda jej się dotrzeć do tego, skąd kojarzyła to spojrzenie.
- Tak. - Mogła mu pomóc chociaż w ten sposób, prawda? Zdjęła więc bez żadnego zawahania gumkę z włosów mężczyzny, po czym przeczesała jego włosy palcami, nim związała je w miarę składny kucyk. Zebrała bardzo dokładnie wszystkie włosy, aby żadne pasmo mu nie przeszkadzało. Przypadkiem dotknęła jego ucha, na którym dostrzegła kilka kolczyków, nie umknęła jej też blizna, wyglądała na poparzenie. Nie skomentowała jednak tego, to nie był odpowiedni moment.
Wchodzili między ludzi, którzy próbowali wydostać się z centrum wydarzeń. Trochę spanikowała, zacisnęła nogi na ciele Rookwooda, jakby bała się, że zaraz może spaść, zdecydowanie tego nie chciała. Miała świadomość, że spadnięcie na ziemię w jej przypadku mogło się wiązać ze zdeptaniem. Musiała tego uniknąć, nie mogła pozwolić na to, by zsunąć się z jego pleców. Znajdowali się bardzo blisko siebie, odruchowo skłoniła głowę, i oparła na jego ramieniu, właściwie to po raz kolejny wtuliła się w niego, tym razem na plecach, tak by nie zwracać na siebie niepotrzebnej uwagi. Mogła widzieć z tej pozycji nieco więcej, oczywiście zamierzała z tego korzystać, ale nie chciała pozwolić na to, aby ktoś mógł wykorzystać ten moment. Przez to jej głowa znajdowała się tuż przy jego uchu, zapewne czuł jej oddech na swojej szyi. Zdecydowanie nie było mu łatwo tego wieczora, miała nadzieję, że jej masa mu nie przeszkadzała, niby był taki wielki, ale ona była jego obciążeniem, może nie należała do szczególnie ciężkich osób, ale na pewno w jakiś sposób to odczuwał.
- Nie wiem, czy da się mocniej, ale się postaram. - Słuchała tego, co miał jej do powiedzenia, korzystała z rad, bo wydawał się być bardziej doświadczony w podobnych wydarzeniach, nie wiedzieć czemu tak się jej wydawało. Czuła, że nie było to mylnym wrażeniem.
Nie miała pojęcia, jak właściwie doszło do tego, że przemierzała tłum, że szukała schronienia na barkach zupełnie obcego mężczyzny, bo to przecież zupełnie nie było w jej stylu, chociaż może jeszcze gorszym wrażeniem było to, że czuła, że jest to właściwe, nie miała sobie nic do zarzucenia. Znajdowała się właściwie poza głównym zagrożeniem, które teraz mogło im grozić. Była nad ziemią, Benjy trzymał ją za kolana, dzięki czemu wiedziała, że nie spadnie, że nie znajdzie się na ziemi.
Mimo, że miała ochotę zamknąć oczy - to tego nie zrobiła. Obserwowała okolicę, chociaż w ten sposób mogła im pomóc, jakoś się stąd wydostać. - Trzymaj się lewej strony, tutaj widać wolną przestrzeń. - Mruknęła cicho wprost do jego ucha, chociaż tyle mogła zrobić patrząc na świat z góry. Tak, zdawała sobie sprawę, że pewnie sam by na to wpadł, bo przecież na tle przepychającego się tłumu był wysoki, ale ona również chciała się im na coś przydać.
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control