29.03.2025, 21:12 ✶
Nie miał pojęcia dlaczego w sumie znajdował się na tej imprezie, zazwyczaj znajdował jakieś wymówki, aby nie brać w tym udziału, a przynajmniej nie siedzieć tu zbyt długo. Z jednej strony było to idealne miejsce do tego, żeby poznać wielu ludzi, jednak z drugiej strony było to dość wyczerpujące. A do tego wszystkiego znacząco zwiększało możliwość otrzymania szlabanu, jeśli tylko zasiedziało się tutaj i nie wróciło odpowiednio wcześnie do pokoju wspólnego. Ale z dzisiejszej imprezy nie mógł się wykręcić, nie powinien ostatnim razem mówić, że na następnej się pojawi bez względu na wszystko. Zdecydowanie musi lepiej dobierać słowa przy odmowach uczestniczenia w tych imprezach.
Najspokojniej paradoksalnie bywało przy ogniskach, które miały przecież służyć im za miejsce do gromadzenia, aby było cieplej. No ale w ciepłe dni, były raczej bardziej źródłem świateł niźli miejscem większych zgromadzeń.
Dlatego też kiedy dołączyła do niego nowa osoba nie zauważył jej na początku. Zajęty był wpatrywaniem się w płomienie liżące coraz bardziej czerniejące drewno i zwalczając w sobie te przemożną chęć żeby wsadzić rękę wprost w te płomienie. Dopiero po chwili zauważył, że towarzyszy mu dziewczyna, której nie kojarzył bardziej niż z widzenia. Zapewne minęli się nie raz już na korytarzu, przecież nie mieszkali w zamku od wczoraj.
- Pierwszy raz tutaj? - odezwał się nie siląc się na przedstawianie, to nie był bal czystokrwistych rodów, tylko uczniowska impreza, nie trzeba było trzymać się jakiegoś sztywnego kodeksu zachowań. Zresztą nawet gdyby trzeba było to młody Kelly by na przekór robił właśnie odwrotnie.
Najspokojniej paradoksalnie bywało przy ogniskach, które miały przecież służyć im za miejsce do gromadzenia, aby było cieplej. No ale w ciepłe dni, były raczej bardziej źródłem świateł niźli miejscem większych zgromadzeń.
Dlatego też kiedy dołączyła do niego nowa osoba nie zauważył jej na początku. Zajęty był wpatrywaniem się w płomienie liżące coraz bardziej czerniejące drewno i zwalczając w sobie te przemożną chęć żeby wsadzić rękę wprost w te płomienie. Dopiero po chwili zauważył, że towarzyszy mu dziewczyna, której nie kojarzył bardziej niż z widzenia. Zapewne minęli się nie raz już na korytarzu, przecież nie mieszkali w zamku od wczoraj.
- Pierwszy raz tutaj? - odezwał się nie siląc się na przedstawianie, to nie był bal czystokrwistych rodów, tylko uczniowska impreza, nie trzeba było trzymać się jakiegoś sztywnego kodeksu zachowań. Zresztą nawet gdyby trzeba było to młody Kelly by na przekór robił właśnie odwrotnie.