30.03.2025, 00:53 ✶
Jolene zaniosła się śmiechem, sama nie wiedząc z jakiego powodu. Czy to dlatego, że udało im się zbiec i ukryć, czy też dlatego, że cała ta sytuacja była absurdalna? A może po prostu cieszyła się, bo po raz pierwszy w życiu ktoś stanął w jej obronie?
– Haha… Chyba nigdy nie widziałam tej niuni tak przestraszonej. Zasłużyła sobie. – rzeczona Puchonka dręczyła ją od lat, więc Jo nie miała wobec niej ani krzty współczucia.
– T-tak, wszystko okej. Dziękuję. Naprawdę, nie musiałaś tego dla mnie robić... – z jakiegoś irracjonalnego powodu, Bletchley czuła się winna całemu zajściu. Za uderzenie innej uczennicy, Tessę czekała przecież surowa kara. Tyle kłopotów po co, żeby chronić szkolnego wyrzutka?
Kiedy Ślizgonka zaczęła ją otrzepywać, Jolene speszyła się. Nawet nie dlatego, że obca dziewczyna ją dotykała; po prostu dziwnie się czuła z tym, że ktoś się o nią troszczył.
– Wiem. – odpowiedziała, ściskając rękę towarzyszki, ale sekundę później zrozumiała, jak niezręcznie musiało to zabrzmieć. Bowiem parę lat temu cały Hogwart szeptał o tragedii w rodzinie Skamander. Nawet Jo słyszała te plotki, choć nie znała szczegółów. – Ach, wybacz... Jestem Jolene, ale możesz mi mówić Jo. – skoro Tessa nie znała jej imienia, to istniała szansa, że nie uważała Bletchley za dziwadło. Jolene bardzo chciała w to wierzyć.
– Haha… Chyba nigdy nie widziałam tej niuni tak przestraszonej. Zasłużyła sobie. – rzeczona Puchonka dręczyła ją od lat, więc Jo nie miała wobec niej ani krzty współczucia.
– T-tak, wszystko okej. Dziękuję. Naprawdę, nie musiałaś tego dla mnie robić... – z jakiegoś irracjonalnego powodu, Bletchley czuła się winna całemu zajściu. Za uderzenie innej uczennicy, Tessę czekała przecież surowa kara. Tyle kłopotów po co, żeby chronić szkolnego wyrzutka?
Kiedy Ślizgonka zaczęła ją otrzepywać, Jolene speszyła się. Nawet nie dlatego, że obca dziewczyna ją dotykała; po prostu dziwnie się czuła z tym, że ktoś się o nią troszczył.
– Wiem. – odpowiedziała, ściskając rękę towarzyszki, ale sekundę później zrozumiała, jak niezręcznie musiało to zabrzmieć. Bowiem parę lat temu cały Hogwart szeptał o tragedii w rodzinie Skamander. Nawet Jo słyszała te plotki, choć nie znała szczegółów. – Ach, wybacz... Jestem Jolene, ale możesz mi mówić Jo. – skoro Tessa nie znała jej imienia, to istniała szansa, że nie uważała Bletchley za dziwadło. Jolene bardzo chciała w to wierzyć.