30.03.2025, 11:08 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 30.03.2025, 11:09 przez Millie Moody.)
- Zajebiście że umiesz, mi chodziło o to, że no... nie pomogę Ci z warzeniem eliksirów bo jajek nie umiem ugotowac. Nieważne sorry, em... jestem, wszyscy jesteśmy zmęczeni co nie? A ja Ci tu o jajach przypalonych... W ogóle ja wzięłam jakiś zestaw słodkości norowych własnie. One chyba mają jakieś uspokajające w sobie coś nie wiem. - W głowie Miles panował chaos, ale jej siłą i przewagą w sytuacjach krańcowych był fakt, że chaos tam był cały czas. Omamy, stresory, ryzykowanie życiem z przeróżnych, mniej lub bardziej zasadnych powodów? Dzień jak co dzień. Pomijając te trzy miesiące w lecznicy dusz.
- Potem jeszcze trzeba obczaić jeden punkt na Horyzontalnej. na miotłach będzie szybciej, albo jak nam każą coś przynieść skądś. Wczoraj chujowo się tepnęłam i całą noc mi kolano odrastało, kurwa jak nie będzie trzeba to wolałabym się nie teleportować. Miotłą szybciej, nawet blisko ziemi. Wiesz jak mugole na motorach czy coś. - Niemal jak na wezwanie, gdy powiedziała o mugolach szczątki budynku obok którego przechodziły zawalił się buchając w nie iskrami i żarem na tyle niefortunnie że że poszło to Miles w twarz gdy odwracała się ku niemu.
- Kurwaaaa - syknęła rozcierając czernidło po bladej buzi. - Dobra kaman, chodźmy tam już do tych skitranych - mruknęła nie rozlgądając się już wcale tylko kuląc się i rozmasowując rękawem skórę. Szczęście nic nie poleciało w oczy.
- Potem jeszcze trzeba obczaić jeden punkt na Horyzontalnej. na miotłach będzie szybciej, albo jak nam każą coś przynieść skądś. Wczoraj chujowo się tepnęłam i całą noc mi kolano odrastało, kurwa jak nie będzie trzeba to wolałabym się nie teleportować. Miotłą szybciej, nawet blisko ziemi. Wiesz jak mugole na motorach czy coś. - Niemal jak na wezwanie, gdy powiedziała o mugolach szczątki budynku obok którego przechodziły zawalił się buchając w nie iskrami i żarem na tyle niefortunnie że że poszło to Miles w twarz gdy odwracała się ku niemu.
- Kurwaaaa - syknęła rozcierając czernidło po bladej buzi. - Dobra kaman, chodźmy tam już do tych skitranych - mruknęła nie rozlgądając się już wcale tylko kuląc się i rozmasowując rękawem skórę. Szczęście nic nie poleciało w oczy.