31.03.2025, 00:14 ✶
Uśmiechnął się. Czasami lubił porozmawiać z kimś kto nie znał się, aż tak dobrze na tej konkretnej gałęzi sztuki. Było coś odświeżającego w opinii, kogoś kto na codzień nie obcował tak mocno z historiami wystawianymi na scenie. Zwłaszcza jeśli ten ktoś mimo wszystko odpowiadał na jego pytania nieco konkretniej niż fajne przedstawienie, nie fajne przestawienie.
– Oczywiście, obiektywna ocena również się przydaje, ale to jednak emocje są ważniejsze. Chociaż... Znałem kiedyś we Francji pewnego entuzjastę teatru, który twierdził, że nie myśli już w ogóle o spektaklach, jako czymś co mu się podoba, czy nie, a raczej czy coś jest ciekawe, czy też wręcz przeciwnie. Potem jednak poszliśmy na naprawdę paskudną sztukę, z naprawdę paskudnymi żartami, których nie wypada tutaj przytoczyć i chyba jednak poddał się emocjom, wychodząc w połowie. Zresztą nie dziwię mu się. Poza byciem wprost ordynarną, miała psa w tytule, a w historii nie było żadnego psa! Skandal, czyż nie? – Dalej czuł ciarki na myśl o tamtej maszkarze! – Ja? Hm... Uważam, że jest z pewnością interesująca i pomimo pewnych drobnych uwag, naprawdę dobrze się bawię. Zresztą czekam na końcówkę, bo podobno... albo nie. Nie chcę pani psuć niespodzianki.
Widział to. Tę mgiełkę podobieństwa, która powoli się przed nim kształtowała, chociaż żałował, że nie miał tutaj teraz Anthony'ego do postawienia obok, by lepiej to wszystko sobie porównać.
– A więc lubi pani zaszaleć kreatywnie? To zdecydowanie się ceni przy czymś tak angażującym, jak meblowanie domu. Proszę dać mi chwilę i sporządzę pani listę spektakli. Karygodne by było przecież, aby pani się przemęczyła i nie dała sobie, ani chwili na odpoczynek. – Pogawędka z pozoru była bardzo swobodna, a jednak Jonathan wciąż próbował dowiedzieć się o niej jak najwięcej. Najlepiej dzisiaj, tak że kiedy Anthony dowie się, że rozmawiał z jego siostrą, Selwyn będzie już mniej więcej wszystko wiedział.
Nie miał pojęcia, czy była to kwestia tego, że jednak skupiał się głównie na rozmowie z kobietą, czy może wszystkich przeszkadzaczy w postaci innych rozmów, ale nie udało mu się podejrzeć aury czarownicy tym razem. Skrzywiłby się gdyby nie to, że nie chciał, aby widziała, że coś kombinował.
– Nie ukrywam, że lubię również mocniejsze trunki, ale herbatą nigdy nie pogardzę, zwłaszcza że teatralna kawiarenka ma dość wyborny jej wybór. Sam lubię czarną z przyprawami orientalnymi, ale ta o której pani wspomniała, również wydaje się kusząca. Oczywiście ja stawiam. Przyjemność po mojej stronie.
Zanim jednak ruszyli w stronę baru, kolejny raz, uparcie, spróbował zerknąć na jej aurę.
Aurowidzenie, percepcja III
Rzut Z 1d100 - 85
Sukces!
Sukces!
Rzut Z 1d100 - 95
Sukces!
Sukces!