• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 2 3 4 5 … 11 Dalej »
[08.09.72] Ogień jest zaraźliwy! I jeśli my spłoniemy, Ty spłoniesz razem z nami!

[08.09.72] Ogień jest zaraźliwy! I jeśli my spłoniemy, Ty spłoniesz razem z nami!
ᴀʟᴄʜᴇᴍɪsᴛ ᴏꜰ ɢʟᴀss
what is the point
in having a mind
if you do not use it
to make judgements
wiek
32
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
metamorfomag
zawód
szklarz
178cm wzrostu; zielone oczy; ciemnobrązowe kręcone włosy; trzydniowy zarost na twarzy; dołeczki w policzkach; lekko przygarbiona postura; chód opieszały, nieco niezgrabny

Elias Bletchley
#2
31.03.2025, 18:04  ✶  
Niektórzy czarodzieje mieli bardzo mocno zaburzony instynkt samozachowawczy. Objawiało się to przede wszystkim niezdrową obsesję na punkcie niebezpieczeństwa i tendencją do ryzykowania własnym życiem dla czystej rozrywki, zabawy w bohatera lub próby zdobycia sławy i chwały. Elias do niedawna uważał, że w ogóle nie musiał się przejmować takowymi komplikacjami. Stał się poniekąd mistrzem w unikaniu zobowiązań i problemów, które mogłyby go spotkać w tym niepokojącym dla Londynu i całej Anglii czasie; kiedy na horyzoncie pojawiały się kłopoty, po nim zostawał jeno tuman kurzu.

To piękne niedawno dobiegło końca właśnie tego wieczora, kiedy podczas niewinnej gry w karty w jednym z barów na Alei Horyzontalnej nagle na ulicach magicznej dzielnicy rozpętało się piekło. A Bletchley dał się wciągnąć w pomoc jakiemuś młodemu pracownikowi Brygady Uderzeniowej, który po zakończonej ''akcji'', o ile można było tak nazwać tę traumę, wysłał go w kierunku portu. I taki też oryginalnie był jego cel: wynieść się na drugą stronę Dziurawego Kotła i zaszyć się gdzieś w mugolskiej dzielnicy, dopóki służby nie naprostują sytuacji.

Niestety, szybko okazało się, że nie potrafił tak po prostu zostawić swojego mieszkania i... zawrócił w stronę centrum Horyzontalnej, znajdującej się na linii tego okropnego pożaru. Musiał zobaczyć, w jakim stanie jest jego lokum. Musiał przekonać się, czy jest w ogóle co ratować, czy miejskie zabezpieczenia wytrzymały ten przedziwny ogień i czy w ogóle ma gdzie wracać. I czy reszta ma gdzie wracać. Bądź co bądź, większość jego najbliższych mieszkało obecnie właśnie w tej okolicy. Nie ma bata, żebym sobie za to podziękował, pomyślał Elias, zasłaniając sobie usta dłonią i próbując przebić się przez tabun dymu zmieszanego z pyłem z pożaru trawiącego dzielnicę.

A potem od strony jednej z kamienic dopadły go przeraźliwie kobiece krzyki. Zatrzymał się jak wryty, mimowolnie wracając myślami do sytuacji sprzed paru lat, kiedy to... Pokręcił nagle głową, odsuwając napływ wspomnień na bok. Nie, to nie był czas na fantazjowanie, co by było gdyby. To nie był czas na to, żeby zastanawiać się, czy mógł postąpić inaczej. To nie był czas, żeby zachodzić w głowę, czy gdyby tamtej nocy był bardziej odważny, to czy przypadkiem znajomi nie odwiedzaliby go teraz na cmentarzu. To nie był czas, żeby...

Szaleńcze błagania i odgłosy szarpaniny zostały przerwane przez kolejny głos. Kobiecy głos. Ostry, ale nieco... zbyt rozgadany, jak na to, co się właśnie działo. Elias przywarł do fasady budynku, mrużąc oczy, co by zobaczyć, co się działo kawałek dalej. Grupa ludzi... Obca i... Mary. Mary?!, pomyślał ze zdziwieniem, zdając sobie sprawę, że kojarzy czarownicę, która stała się ofiarą ataku. Sąsiadka z Horyzontalnej. Może nie bliska sąsiadka, ale na tyle znajoma, że zdarzało im się wymieniać szybkie ''dzień dobry'' i ''dobry wieczór'', kiedy mijali się na chodniku.

— Albo jest bardzo odważna albo bardzo głupia — mruknął pod nosem, celując różdżkę w stronę napastników.

Nie był pewien, czy w tym całym chaosie obca czarownica zdała sobie sprawę, że znalazła sobie... Potencjalnego sojusznika w tym boju. Nie wiedział nawet, czy ta grupa napastników go już zauważyła. Jak przez to zginę, to ją zabije, poprzysiągł sobie Bletchley. Będzie ją nawiedzać po wsze czasy. Zachciało mu się, kurwa, sprawdzać stan własnego mieszkania w trakcie pożaru. Zachciało mu się bawić w bohatera. Ugh. Nie było co liczyć, że druga napotkana dzisiaj osoba też będzie wywodzić się z ministerialnych sił bezpieczeństwa, prawda?

Nie było sensu bawić się w uroki; wątpił, aby zdołał zbudować wystarczający mocną wiązkę energii, aby zesłać na całą grupę konkretną wizję. Potrzebował czegoś uniwersalnego. Czegoś, co da Mary lub tej drugiej kobiecie szansę na jakąś reakcję. Wybór był prosty: kształtowanie. Najbardziej podstawowa, a zarazem najbardziej rozłożysta gałąź sztuki magicznej. Oby tylko teraz nie złamała się pod naporem potrzeb Eliasa. Ale to przecież było tylko trochę światła, które musiało oślepić obcą grupę czarodziejów, czyż nie? Co mogło pójść nie tak...

(Kształtowanie) Stworzenie kuli białego światła tuż przed oczami napastników, żeby ich oślepić x1
Rzut N 1d100 - 89
Sukces!
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Benjy Fenwick (1229), Elias Bletchley (1148), Jacqueline Greengrass (2414)




Wiadomości w tym wątku
[08.09.72] Ogień jest zaraźliwy! I jeśli my spłoniemy, Ty spłoniesz razem z nami! - przez Jacqueline Greengrass - 29.03.2025, 02:21
RE: [08.09.72] Ogień jest zaraźliwy! I jeśli my spłoniemy, Ty spłoniesz razem z nami! - przez Elias Bletchley - 31.03.2025, 18:04
RE: [08.09.72] Ogień jest zaraźliwy! I jeśli my spłoniemy, Ty spłoniesz razem z nami! - przez Benjy Fenwick - 04.04.2025, 15:52
RE: [08.09.72] Ogień jest zaraźliwy! I jeśli my spłoniemy, Ty spłoniesz razem z nami! - przez Jacqueline Greengrass - 24.04.2025, 00:51
RE: [08.09.72] Ogień jest zaraźliwy! I jeśli my spłoniemy, Ty spłoniesz razem z nami! - przez Elias Bletchley - 04.06.2025, 23:09

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa