Skinęła jedynie głową słysząc kolejne słowo Olivii. Dolała jej mleka do kawy, po czym postawiła filiżankę tuż przed kobietą. Przyjemny zapach świeżo zaparzonego napoju unosił się w powietrzu. Figgówna uwielbiała kawę, chociaż chyba jeszcze bardziej lubiła gorącą czekoladę, ale piła ją jedynie w sezonie zimowym, bo nie uważała, że przy swoich gabarytach mogła pozwalać sobie zbyt często na takie przyjemności, i tak dość często musiała próbować swoich wyrobów, przez co bardzo szybko mogła się stać szersza, niż wyższa, a tego zdecydowanie wolałaby uniknąć.
- Rozumiem, właściwie to jeszcze niedawno też mieszkałam z rodzicami, na szczęście ten etap już za mną. Trzymam kciuki za to, że niedługo też będziesz miała to za sobą. - Rozumiała pobudki czarownicy. Wiedziała, że nie tak łatwo jest wyprowadzić się na swoje i zakładać własny biznes. Jej zajęło to dość dużo czasu, ale nie było rzeczy niemożliwych, wystarczało tylko nieco determinacji, a wydawało jej się, że Olivia ma jasno określony cel, co warunkowało sukces.
- Tak, to stały przypadek. Ojcowie często nie chcą zwierząt, a wystarczy chwila i się w nich zakochują. - Co swoją drogą zdaniem Figgówny było bardzo urocze. Wydawało jej się, że każdy prędzej, czy później byłby w stanie zaakceptować zwierzę w domu, wystarczyło tylko trafić na odpowiedniego pupila, a takich było naprawdę wiele.
- Zapewne to przez to. Cóż, to wyjaśnia dlaczego nie chce kota, pewnie martwi się o swoje sowy. - Koty mogły wydawać się dla nich niebezpieczne, czy coś. Coraz bardziej rozumiała pobudki pana Quirke, chociaż wydawało jej się, że takie obawy mogły być zupełnie niepotrzebne.
Skinęła głową, odruchowo, nim się odezwała na kolejne słowa kobiety. Faktycznie warto było przejść do tego, dlaczego ją tutaj zaprosiła. Od jakiegoś czasu chciała zrealizować pewien pomysł i nadarzyła się ku temu odpowiednia okazja, warto było z niej skorzystać. - Brenna wspominała mi o tobie, stwierdziłam więc, że zaproszę Cię do siebie, bo wydaje mi się, że mogłybyśmy współpracować. - Z tego, co słyszała od przyjaciółki to Olivia wyśmienicie radziła sobie z eliksirami. Przydałyby się jej drugie ręce do pracy podczas zaopatrywania swoich przyjaciół, a gdyby połączyły siły... Mogłoby wyniknąć z tego coś dobrego.
- Poza słodyczami moją specjalnością, o której wiedzą nieliczni są również eliksiry, zaopatrzam w nie naszych wspólnych przyjaciół od dawna. - Wypadało jakoś zacząć przechodzić do konkretów. - Myślałam o tym, że mogłybyśmy się spotykać i wymieniać doświadczeniem, zapewne posiadasz sporą wiedzę na temat eliksirów i innych specyfików, warto byłoby współpracować, może nawet wspólnymi siłami mogłybyśmy stworzyć nowe receptury, wiem, że jesteś prawdziwą specjalistką w swojej dziedzinie. - Norka zawsze chętnie sięgała po wiedzę doświadczonych czarodziejów, mogłaby podnieść swoje umiejętności, na czym zyskałby głównie Zakon, co było dla niej dość istotne. Musiała bowiem wspierać swoich najbliższych najlepiej jak potrafiła, skoro nie mogła stanąć z różdżką u ich boku.