02.04.2025, 18:53 ✶
Posłała mu uśmiech.
– Smok? Tak chyba tak. Zwłaszcza taki wiesz, szkic, jakby wykonany węglem. – Zmarszczyła brwi. Jakie w ogóle były ograniczenia robienia tatuażu? Na ile mógł imitować rysunki na papierze? Kiedyś widziała w sumie u kogoś tatuaż, który wyglądał, jakby był ozdobiony cekinami, ale tak naprawdę była to sprawnie wytatuowana iluzja optyczna. Nie że sama taki by chciała. – Smoki chyba też teoretycznie nie starzeją się jako tatuaże nie? W sensie istnieje większą szansa, że za dwadzieścia lat smoki dalej będą w modzie, niż sama nie wiem, cytat z jakiejś książki, której potem możesz już nie lubić.
Theo jednak najwyraźniej nie był przekonany, a aby było jeszcze śmieszniej... Hestia na jego słowa też nie była znowu szczególnie przekonana.
– Wiesz... w sumie to... – To chyba byłoby głupie. Była metamorfomagiem. Nie powinna tak ryzykować, skoro nie wiedziala, jak tatuaż zachowa się na to skórze. Będzie mogła go potem zniknąć? Co jeśli nie? Z drugiej strony... To mogło być coś małego. No i chyba, możliwe że, czystoteoretycznie, potencjalnie... Chciała mieć tatuaż. Zwłaszcza że hej, nie miałaby go sama. — W sumie to tak. Jakieś pomysły? Może eee... Mały smok? Fajne są też te co wyglądają jak machnięcie pędzla, nie? Albo hm... O a widzisz te dinozaury? – Tu wskazała na urocze, minimalistyczne dinozaury. — Ej, a jaki jest Twój znak zodiaku? Można zrobić sobie symbole gwiazd im odpowiadające, czy jak to się tam nazywa. W sensie ja swój, a ty swój. Kwiatków raczej nie będziesz chciał, chociaż są ładne. – Eh, może łatwiej będzie gdyby każdy miał jednak własny tatuaż, bo to będzie ciężki wybór. Chociaż jak miala zdecydować się na jeden? Za duży wybór. A może jednak nie chciała go? Nie, nie. Na pewno chciała. – Albo... Jaki jest twój... – Chciała powiedzieć patronus, ale w ostatniej przypomniała sobie, że przecież jest tu osoba, która nie wie nic o magicznym świecie. – Ulubiony zwierzak? Taki szczególny, ulubiony zwierzak?
– Smok? Tak chyba tak. Zwłaszcza taki wiesz, szkic, jakby wykonany węglem. – Zmarszczyła brwi. Jakie w ogóle były ograniczenia robienia tatuażu? Na ile mógł imitować rysunki na papierze? Kiedyś widziała w sumie u kogoś tatuaż, który wyglądał, jakby był ozdobiony cekinami, ale tak naprawdę była to sprawnie wytatuowana iluzja optyczna. Nie że sama taki by chciała. – Smoki chyba też teoretycznie nie starzeją się jako tatuaże nie? W sensie istnieje większą szansa, że za dwadzieścia lat smoki dalej będą w modzie, niż sama nie wiem, cytat z jakiejś książki, której potem możesz już nie lubić.
Theo jednak najwyraźniej nie był przekonany, a aby było jeszcze śmieszniej... Hestia na jego słowa też nie była znowu szczególnie przekonana.
– Wiesz... w sumie to... – To chyba byłoby głupie. Była metamorfomagiem. Nie powinna tak ryzykować, skoro nie wiedziala, jak tatuaż zachowa się na to skórze. Będzie mogła go potem zniknąć? Co jeśli nie? Z drugiej strony... To mogło być coś małego. No i chyba, możliwe że, czystoteoretycznie, potencjalnie... Chciała mieć tatuaż. Zwłaszcza że hej, nie miałaby go sama. — W sumie to tak. Jakieś pomysły? Może eee... Mały smok? Fajne są też te co wyglądają jak machnięcie pędzla, nie? Albo hm... O a widzisz te dinozaury? – Tu wskazała na urocze, minimalistyczne dinozaury. — Ej, a jaki jest Twój znak zodiaku? Można zrobić sobie symbole gwiazd im odpowiadające, czy jak to się tam nazywa. W sensie ja swój, a ty swój. Kwiatków raczej nie będziesz chciał, chociaż są ładne. – Eh, może łatwiej będzie gdyby każdy miał jednak własny tatuaż, bo to będzie ciężki wybór. Chociaż jak miala zdecydować się na jeden? Za duży wybór. A może jednak nie chciała go? Nie, nie. Na pewno chciała. – Albo... Jaki jest twój... – Chciała powiedzieć patronus, ale w ostatniej przypomniała sobie, że przecież jest tu osoba, która nie wie nic o magicznym świecie. – Ulubiony zwierzak? Taki szczególny, ulubiony zwierzak?