Już same słowa pana Magnusa, zlecające mu zabezpieczanie sklepu z Olivią, dało dużą dozę zaufania. Gdyby jednak dostał inne zadanie, gdzie miałby nie mieć na oku swojej ukochanej, długo walczyłby ze sobą, aby pozwolić jej samej działać. Dlatego też w obliczu tego niespodziewanego wydarzenia, chciał być obok. Chciał ją chronić. Jedyną osobę, jaką kochał i jaka była mu bliższa. Gdyż własnej nie miał.
Wszedł za Olivią do środka Fiolki, trzymając w dłoni mocno różdżkę. Rozglądając się po pomieszczeniu, jak i słuchając jej poleceń. Gdy wspomniała o eliksirach na wystawie i za ladą, kiwnął głową w zrozumieniu. Odszukał kartony, gdziekolwiek były, nawet jak na zapleczu. Rozłożył dwa za ladą, aby machnięciem różdżki wspomóc się magią przeniesienia ich do miejsca przechowania. Gdyby jednak strach przeważył i zaklęcie nie powiodło odpowiednio, powodując rozpicie się z dwóch czy trzech, butelek, zrezygnowałby z używania magii. Chowając różdżkę, postanowi ręcznie przenieść towar do kartonu. Szło by mu znacznie sprawnie, przez to że pracował już z innymi produktami dużej ilości do pakowania czy rozpakowywania. Może eliksiry to nie to samo co książki, zachowywał przy tym odpowiednią ostrożność.
Rzut na translokację, w celu przeniesienia eliksirów do kartonów.
Akcja nieudana