05.04.2025, 10:53 ✶
Zaśmiała się cicho, chociaż był to śmiech zmęczony i dość smutny. Millie, która kojarzyła Olivię ze szkoły, mogła zaobserwować tę zmianę, która zaszła w dziewczynie tej nocy. Nie była jakaś dramatyczna, bo Moody miała rację: wszyscy byli zmęczeni, ale była jednak zauważalna.
Zauważalny był także brak ich nie-kolegów w czarnych szlafrokach i maseczkach, więc gdy tylko zmrużyła oczy i upewniła się, że wokół nie było nikogo, dała znać Millie, by ta szła przodem.
- Nienawidzę teleportacji, więc w sumie to dobry pomysł - powiedziała, a na samo wspomnienie tego uczucia, które towarzyszyło teleportacji poczuła, że żołądek zaczyna jej niebezpiecznie pracować. - Zawsze po niej rzygam.
Po podróży siecią fiuu również, ale nie zawsze. Nienawidziła tych dwóch środków podróży, zdecydowanie wolała miotły. Czasem nie miała wyboru, zdała też egzamin z teleportacji, ale no... Po tym, co powiedziała Millie chyba będzie nienawidzić teleportacji jeszcze bardziej. Przecież to było nie tylko okropne, ale i niebezpieczne! Rozszczepienie - tylko tego im brakowało.
Wślizgnęły się tuż obok spalonego wozu, uważając na to, by nic nie zajęło ich włosów oraz ubrań. No i mioteł. Co prawda wóz się nie palił, ale być może został tam gdzieś jakiś żar, który mógłby na nowo wzniecić ogień? To chyba było najgorsze w tym żywiole: niby było już po wszystkim, ale tak naprawdę wcale nie, bo wystarczył wiatr, który znowu rozdmucha żar, i ogień zapłonie na nowo.
- Co to... Kto tam?! - zza wozu dobiegł kaszlący, słaby głos.
Zauważalny był także brak ich nie-kolegów w czarnych szlafrokach i maseczkach, więc gdy tylko zmrużyła oczy i upewniła się, że wokół nie było nikogo, dała znać Millie, by ta szła przodem.
- Nienawidzę teleportacji, więc w sumie to dobry pomysł - powiedziała, a na samo wspomnienie tego uczucia, które towarzyszyło teleportacji poczuła, że żołądek zaczyna jej niebezpiecznie pracować. - Zawsze po niej rzygam.
Po podróży siecią fiuu również, ale nie zawsze. Nienawidziła tych dwóch środków podróży, zdecydowanie wolała miotły. Czasem nie miała wyboru, zdała też egzamin z teleportacji, ale no... Po tym, co powiedziała Millie chyba będzie nienawidzić teleportacji jeszcze bardziej. Przecież to było nie tylko okropne, ale i niebezpieczne! Rozszczepienie - tylko tego im brakowało.
Wślizgnęły się tuż obok spalonego wozu, uważając na to, by nic nie zajęło ich włosów oraz ubrań. No i mioteł. Co prawda wóz się nie palił, ale być może został tam gdzieś jakiś żar, który mógłby na nowo wzniecić ogień? To chyba było najgorsze w tym żywiole: niby było już po wszystkim, ale tak naprawdę wcale nie, bo wystarczył wiatr, który znowu rozdmucha żar, i ogień zapłonie na nowo.
- Co to... Kto tam?! - zza wozu dobiegł kaszlący, słaby głos.