05.04.2025, 11:09 ✶
Ten etap za nią... Gdyby tylko obie kobiety wiedziały, jak szybko życzenie Nory się ziści: lecz nie w tej dobry sposób, który zapewne miała na myśli. Kobiety spotkały się 4 września, wieczorem, a za dokładnie 4 dni Londyn miał pogrążyć się w chaosie i ogniu. Ucierpi także Pękata Fiolka oraz mieszkanie Olivii. I Tristana.
- Pewnie tak, no i tata pracuje z magicznymi zwierzętami, pracuje w Ministerstwie. Dużo o nich wie, więc... to chyba zrozumiałe, że chce dla nich jak najlepiej - powiedziała, skinieniem głowy dziękując za kawę. Uniosła kubek do ust, na moment przymykając oczy. Nie przepadała za kawą, ale Merlinie: czasem potrzebowała jej tak mocno, jak wody do życia. To był jeden z tych momentów. I owszem, ukochana przez Olivię herbata również pobudzała, lecz zdecydowanie nie tak szybko, jak kawa.
Piła w milczeniu, słuchając tego co Nora mówiła. Na komplementy zareagowała lekkim rumieńcem i odłożeniem kubka, a także nerwowym zaczesaniem rudego kosmyka za ucho. Nieczęsto ją ktoś chwalił - i komplementy zawsze sprawiały, że czuła się odrobinę nieswojo. Wiedziała, żeby nie umniejszać swoim umiejętnościom i sztucznie zaprzeczać swoim atutom, lecz... To była wewnętrzna walka, którą toczyła ze sobą od lat. Już chciała powiedzieć że to nie tak, że to po prostu jej praca, wcale nie jest świetna, na pewno jest więcej ludzi lepszych od niej, ale w porę ugryzła się w język.
- Brenna lubi chwalić swoich znajomych, mam nadzieję że nie przestrzeliła z moimi umiejętnościami - powiedziała cicho, lekko się uśmiechając. - Pracuję z mamą w Pękatej Fiolce, ona zajmuje się wszystkim innym poza warzeniem eliksirów. Czasem jednak mi pomaga. Faktycznie, mamy sporo klientów i dużo umiem, bo całą tę wiedzę, którą mam, posiadam właśnie dzięki matce. Jest fantastyczna, potrafi zdobyć naprawdę rzadkie składniki i nauczyła mnie niekonwencjonalnego wykorzystywania ich, bez niej pewnie jedyne co bym robiła, to zamiatała podłogę.
Elyn Quirke nie była uzdolnioną alchemiczką, ale była na tyle dobra w tym, co robiła, że z powodzeniem mogła zostać mentorką Olivii. I, prawdę mówiąc, wielu innych osób. Faktycznie ostatnio nie miała czasu na tworzenie eliksirów, bo prowadzenie sklepu to nie tylko przelewanie cieczy w kolbach: to była ciężka praca, jak praca z klientami czy szukanie składników, do których dostęp był ograniczony.
- To bardzo dobry pomysł - przyznała w końcu z uśmiechem, który był szczery. - Mama zawsze mi powtarzała, żeby nigdy nie osiadać na laurach i sięgać po więcej, bo jak utknie się w miejscu, to nigdy się nie rozwinie. Jestem pewna, że masz w zanadrzu pełno cennych doświadczeń, które sprawią, że razem możemy naprawdę pomóc wszystkim tym, którzy tego potrzebują.
Bo o to przecież chodziło: żeby pomagać tym, na których wypiął się świat.
- A ta dziewczyna... Dora? Też będzie? Jutro się z nią widzę, mamy coś razem robić, ale jeszcze nie wiem co - zapytała w końcu, sięgając po ciasteczko. Jeszcze nie znała Dory ale skontaktowała się z nią, bo Brenna poprosiła o małą rzecz, którą miały razem zrobić. - Im nas więcej, tym chyba lepiej, prawda? Nie chcę robić z tego jakichś cotygodniowych spotkań przy winie, ale och, Nora, to by było wspaniałe, gdybyśmy mogły się regularnie widywać i dzielić doświadczeniami!
- Pewnie tak, no i tata pracuje z magicznymi zwierzętami, pracuje w Ministerstwie. Dużo o nich wie, więc... to chyba zrozumiałe, że chce dla nich jak najlepiej - powiedziała, skinieniem głowy dziękując za kawę. Uniosła kubek do ust, na moment przymykając oczy. Nie przepadała za kawą, ale Merlinie: czasem potrzebowała jej tak mocno, jak wody do życia. To był jeden z tych momentów. I owszem, ukochana przez Olivię herbata również pobudzała, lecz zdecydowanie nie tak szybko, jak kawa.
Piła w milczeniu, słuchając tego co Nora mówiła. Na komplementy zareagowała lekkim rumieńcem i odłożeniem kubka, a także nerwowym zaczesaniem rudego kosmyka za ucho. Nieczęsto ją ktoś chwalił - i komplementy zawsze sprawiały, że czuła się odrobinę nieswojo. Wiedziała, żeby nie umniejszać swoim umiejętnościom i sztucznie zaprzeczać swoim atutom, lecz... To była wewnętrzna walka, którą toczyła ze sobą od lat. Już chciała powiedzieć że to nie tak, że to po prostu jej praca, wcale nie jest świetna, na pewno jest więcej ludzi lepszych od niej, ale w porę ugryzła się w język.
- Brenna lubi chwalić swoich znajomych, mam nadzieję że nie przestrzeliła z moimi umiejętnościami - powiedziała cicho, lekko się uśmiechając. - Pracuję z mamą w Pękatej Fiolce, ona zajmuje się wszystkim innym poza warzeniem eliksirów. Czasem jednak mi pomaga. Faktycznie, mamy sporo klientów i dużo umiem, bo całą tę wiedzę, którą mam, posiadam właśnie dzięki matce. Jest fantastyczna, potrafi zdobyć naprawdę rzadkie składniki i nauczyła mnie niekonwencjonalnego wykorzystywania ich, bez niej pewnie jedyne co bym robiła, to zamiatała podłogę.
Elyn Quirke nie była uzdolnioną alchemiczką, ale była na tyle dobra w tym, co robiła, że z powodzeniem mogła zostać mentorką Olivii. I, prawdę mówiąc, wielu innych osób. Faktycznie ostatnio nie miała czasu na tworzenie eliksirów, bo prowadzenie sklepu to nie tylko przelewanie cieczy w kolbach: to była ciężka praca, jak praca z klientami czy szukanie składników, do których dostęp był ograniczony.
- To bardzo dobry pomysł - przyznała w końcu z uśmiechem, który był szczery. - Mama zawsze mi powtarzała, żeby nigdy nie osiadać na laurach i sięgać po więcej, bo jak utknie się w miejscu, to nigdy się nie rozwinie. Jestem pewna, że masz w zanadrzu pełno cennych doświadczeń, które sprawią, że razem możemy naprawdę pomóc wszystkim tym, którzy tego potrzebują.
Bo o to przecież chodziło: żeby pomagać tym, na których wypiął się świat.
- A ta dziewczyna... Dora? Też będzie? Jutro się z nią widzę, mamy coś razem robić, ale jeszcze nie wiem co - zapytała w końcu, sięgając po ciasteczko. Jeszcze nie znała Dory ale skontaktowała się z nią, bo Brenna poprosiła o małą rzecz, którą miały razem zrobić. - Im nas więcej, tym chyba lepiej, prawda? Nie chcę robić z tego jakichś cotygodniowych spotkań przy winie, ale och, Nora, to by było wspaniałe, gdybyśmy mogły się regularnie widywać i dzielić doświadczeniami!