05.04.2025, 22:25 ✶
Nie tak sobie wyobrażałem ten wieczór, powtarzał sobie bezgłośnie niczym mantrę, starając się skupić na słowach latającego wokół nich ducha. Ech, przydałaby im się tu teraz Brenna. Na pewno z miejsca wpadłaby na jakiś pomysł. Kto wie, może w trakcie jednego ze swoich szalonych wezwań z Heather Wood napotkała na podobną sprawę? Teraz nawet Geraldine mogłaby się tu przydać. Może nie miała zbyt dobrze rozwiniętego instynktu samozachowawczego, ale miała taką siłę przebicia, że może jakoś przemówiłaby do ducha... Z sensem.
— Wydaje mi się, że my akurat... Nie jesteśmy najbardziej wykwalifikowanymi osobami do tego, żeby jakoś tutaj pomóc. Zwłaszcza w tym gronie — przyznał niechętnie Erik, odwracając zbolałe spojrzenie od sylwetki Elowen. Naprawdę chciał jej pomóc, ale cóż innego poza prowizorycznym pochówkiem w jaskini mogliby jej teraz zaoferować? — Nie znam się na takich rytuałach. A biorąc pod uwagę, ile czasu minęło... Znalezienie winnego nie będzie łatwe. Składanie obietnic, jakich nie jesteśmy w stanie wypełnić, jest bezsensu. I nikomu nie przyniesie ukojenia.
Jego wzrok mówił jedno; było mu po prostu przykro. Wprawdzie trafili tutaj przypadkiem, jednak opowieści martwej kobiety go poruszyła. Problem był taki, że... Kompletnie nie wiedział, co powinien z tym zrobić. To znaczy: wiedział. Teoretycznie. Gdyby wpakował się tutaj jako Brygadzista, procedury byłyby dosyć proste. Wezwać techników, którzy zajęliby się kośćmi. Przesłuchać ducha w kooperacji z pracownikami Departamentu Kontroli nad Magicznymi Stworzeniami z Wydziału Duchów czy innego biura związanego z bytami niematerialnymi. Zawiadomić egzorcystę z Ministerstwa Magii albo kowenu. Tylko, czy w tej chwili to było najbardziej sensowne rozwiązanie?
— Jeśli... Jeśli pamiętasz kto konkretnie ci to zrobił, to spróbujemy przekazać te informacje konkretnym organom. Może służbom bezpieczeństwa uda się znaleźć sprawcę. A co do ukojenia — westchnął ciężko, kręcąc powoli głową. — Nie wiem, czy możemy zaoferować cokolwiek poza godnym pochówkiem i zapewnieniem, że spróbujemy wymierzyć sprawiedliwość. Możemy zawiadomić specjalistów od przeprowadzania duchów na drugą stronę o twojej sytuacji...
Przerwał. Nie wiedział, jak Elowen na to zareaguje. Czy w ogóle byłaby skłonna czekać na rozwój zdarzeń, skoro czekała już tak długo i nie miała pewności, czy oni do niej wrócą? Równie dobrze mogła się wściec lub spróbować ich jakoś zaatakować. Erik wypuścił powoli powietrze z ust, zerkając niepewnie na Thomasa i Isaaca. Może oni doznają jakiejś nagłej inspiracji?
— Wydaje mi się, że my akurat... Nie jesteśmy najbardziej wykwalifikowanymi osobami do tego, żeby jakoś tutaj pomóc. Zwłaszcza w tym gronie — przyznał niechętnie Erik, odwracając zbolałe spojrzenie od sylwetki Elowen. Naprawdę chciał jej pomóc, ale cóż innego poza prowizorycznym pochówkiem w jaskini mogliby jej teraz zaoferować? — Nie znam się na takich rytuałach. A biorąc pod uwagę, ile czasu minęło... Znalezienie winnego nie będzie łatwe. Składanie obietnic, jakich nie jesteśmy w stanie wypełnić, jest bezsensu. I nikomu nie przyniesie ukojenia.
Jego wzrok mówił jedno; było mu po prostu przykro. Wprawdzie trafili tutaj przypadkiem, jednak opowieści martwej kobiety go poruszyła. Problem był taki, że... Kompletnie nie wiedział, co powinien z tym zrobić. To znaczy: wiedział. Teoretycznie. Gdyby wpakował się tutaj jako Brygadzista, procedury byłyby dosyć proste. Wezwać techników, którzy zajęliby się kośćmi. Przesłuchać ducha w kooperacji z pracownikami Departamentu Kontroli nad Magicznymi Stworzeniami z Wydziału Duchów czy innego biura związanego z bytami niematerialnymi. Zawiadomić egzorcystę z Ministerstwa Magii albo kowenu. Tylko, czy w tej chwili to było najbardziej sensowne rozwiązanie?
— Jeśli... Jeśli pamiętasz kto konkretnie ci to zrobił, to spróbujemy przekazać te informacje konkretnym organom. Może służbom bezpieczeństwa uda się znaleźć sprawcę. A co do ukojenia — westchnął ciężko, kręcąc powoli głową. — Nie wiem, czy możemy zaoferować cokolwiek poza godnym pochówkiem i zapewnieniem, że spróbujemy wymierzyć sprawiedliwość. Możemy zawiadomić specjalistów od przeprowadzania duchów na drugą stronę o twojej sytuacji...
Przerwał. Nie wiedział, jak Elowen na to zareaguje. Czy w ogóle byłaby skłonna czekać na rozwój zdarzeń, skoro czekała już tak długo i nie miała pewności, czy oni do niej wrócą? Równie dobrze mogła się wściec lub spróbować ich jakoś zaatakować. Erik wypuścił powoli powietrze z ust, zerkając niepewnie na Thomasa i Isaaca. Może oni doznają jakiejś nagłej inspiracji?
the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞