-Tak, mojej mamy - westchnął, trochę zdziwiony, że Electra się zdziwiła. -Wiem... Ostatnio nie miałem okazji z nim porozmawiać. Miałem nadzieję, że coś się uda zorganizować po powrocie z Egiptu, ale nie mogę złapać Jonathana - cóż, jego chrzestny był zajętym człowiekiem.
-Kiedyś ci ją nałożę i będziesz mi jeszcze za to dziękował, jak się wszystkie dziewczyny będą za tobą oglądać - zażartował, poświęcając dwie sekundy, by podroczyć się z psem.
W karcie było sporo ciast, część z nich z oznaczeniem, że były serwowane sezonowo, podobnie jak kaw, herbat i innych napoi, tych tradycyjnych, jak i bardziej wymyślnych. Opowiadając przyjaciółce, jak doszło do tego, że dostała zaproszenie na randkę i teraz siedzieli w tej kawiarni, przeglądał kartę w poszukiwaniu czegoś, co z opisu i ze zdjęcia wyglądałoby ciekawie. Miodownik wyglądał ciekawie, nawet dla niego, i w chwili ciszy, która nastąpiła, gdy skończył opowiadać, ale jeszcze zanim Electra mu odpowiedziała, zaczął się zastanawiać, jak ta karta wyglądała na jego przyjaciółki - jak wyglądała z dodatkiem tego jednego koloru, który dla Jessiego pozostawał nieznany? Nie zastanawiał się jednak nad tym długo, bo Electra zadała mu pytania, a wypadałoby odpowiedzieć.
-Oczywiście, że nie spędzam - zaśmiał się cicho. -Muszę przyznać, że gobliny są mądre i czasami potrafią powiedzieć coś interesującego, ale na dłuższą metę są irytujące. I dumne, więc raczej bym z nimi nie wytrzymał, gdybym miał z nimi przebywać cały czas - na szczęście tak nie było, bo jego praca nie polegała na asystowaniu goblinom, czy łażeniu za nimi non stop w jakimś innym celu. -Koncept ranki w ciemno zmienił się w zwykłą, przyjacielską randkę, kiedy wspomniałem o tobie. Powiedziałem mamie, że randka w ciemno nie jest dobrym pomysłem, bo jeszcze trafiłbym na moją byłą i była zdziwiona, że się z kimś spotykałem.
Na drugie pytanie Electry zareagował krótkim śmiechem, przypominając sobie wcześniejszy list przyjaciółki, w którym przyznała, że wieczorek był klapą.
-Nie, nie opowiadałaś. Chciałaś o tym opowiedzieć, kiedy się spotkamy, więc zamieniam się w słuch.
Kelner pojawił się przy ich stoliku chwilkę później, z szerokim uśmiechem, od którego mogłyby rozboleć policzki, notesem i ołówkiem. Jessie poczekał, aż Electra złoży zamówienie, a dla siebie wziął wspomniany miodownik i gorzką, czarną kawę.