08.04.2025, 00:05 ✶
– Ha, w sumie masz rację. – aż połowa i tylko połowa. Tylko na co się zdecydować? W gruncie rzeczy, Electra była na bardzo uprzywilejowanej pozycji; jej rodzinie daleko było przecież do biedy. Mogła więc wybrać taki zawód, który faktycznie wiązałby się z jej zainteresowaniami, a nie tylko pozwolił wiązać koniec z końcem. Nikt też nie oczekiwał od niej, że będzie kontynuować rodzinne dziedzictwo tak jak Heather (choć matka pewnie liczyła na to, że będzie pracować w domu mody Rosierów). Prewettówna była więc wolna by robić cokolwiek jej dusza zapragnie, ale problem polegał na tym, że sama nie wiedziała czego chce.
– Tak. Cieszą się, że wreszcie ktoś mówi na głos to, o czym oni wszyscy myślą. – zacisnęła dłonie mocniej na kuflu. Nawet jeśli Lord Voldemort był pojebem, to w oczach nastolatków wciąż był dorosłym, który legitymizował ich poglądy. A to sprawiało, że nie czuli potrzeby by się hamować.
– Co? Na Matkę... – w ostatniej chwili powstrzymała się, by nie podnieść głosu. Z przerażeniem wbiła wzrok w przyjaciółkę.– Tak mi przykro Heath. – a więc już się zaczęło. Choć tak naprawdę w czarodziejskim społeczeństwie te nastroje istniały od wieków.
Gotowość Wood do walki z obecnym stanem rzeczy pokrzepiła Electrę. Ona sama również sprzeciwiała się manifestowi w każdej możliwej kwestii, ale nie zawsze mogła wygłaszać te poglądy na głos. Prewettowie znani byli z dbania o czystość swojej krwi, więc wokół większości członków rodziny musiała trzymać język za zębami.
– W pełni się z tobą zgadzam. Nie można pozwolić, by ci wariaci osiągnęli swój cel. Myślę, że jeśli sytuacja dalej będzie eskalować, to czarodzieje na pewno zaczną stawiać im opór. – słowa te zostały wypowiedziane z pewnością, jaką mógł zapewnić tylko młodzieńczy idealizm. Prewettówna nie brała pod uwagę, że większość czarodziejskiego społeczeństwa była dość bierna i nie podzielała jej entuzjazmu do walki.
– Tak. Cieszą się, że wreszcie ktoś mówi na głos to, o czym oni wszyscy myślą. – zacisnęła dłonie mocniej na kuflu. Nawet jeśli Lord Voldemort był pojebem, to w oczach nastolatków wciąż był dorosłym, który legitymizował ich poglądy. A to sprawiało, że nie czuli potrzeby by się hamować.
– Co? Na Matkę... – w ostatniej chwili powstrzymała się, by nie podnieść głosu. Z przerażeniem wbiła wzrok w przyjaciółkę.– Tak mi przykro Heath. – a więc już się zaczęło. Choć tak naprawdę w czarodziejskim społeczeństwie te nastroje istniały od wieków.
Gotowość Wood do walki z obecnym stanem rzeczy pokrzepiła Electrę. Ona sama również sprzeciwiała się manifestowi w każdej możliwej kwestii, ale nie zawsze mogła wygłaszać te poglądy na głos. Prewettowie znani byli z dbania o czystość swojej krwi, więc wokół większości członków rodziny musiała trzymać język za zębami.
– W pełni się z tobą zgadzam. Nie można pozwolić, by ci wariaci osiągnęli swój cel. Myślę, że jeśli sytuacja dalej będzie eskalować, to czarodzieje na pewno zaczną stawiać im opór. – słowa te zostały wypowiedziane z pewnością, jaką mógł zapewnić tylko młodzieńczy idealizm. Prewettówna nie brała pod uwagę, że większość czarodziejskiego społeczeństwa była dość bierna i nie podzielała jej entuzjazmu do walki.
The older you get the more rules they're gonna try to get you to follow.
You just gotta keep livin' man,
L-I-V-I-N
You just gotta keep livin' man,
L-I-V-I-N