09.04.2025, 11:53 ✶
– Aaaaale tatoooo. Bo ty nic nie rozumiesz – powiedziała Mabel, chwytając w dłoń swoją niewielką zabawkę-wiewiórkę ubraną w białą sukienkę, która miała być kapłanką. – Jeśli zniesiemy dziesięcinę, kapłanka Wiewiórella zwróci poddanych przeciwko nam, bo nie będzie się miała z czego kupować nowych sukienek, lub powie że to ja mam jej płacić. A nie mogę się kłócić z kapłanką kiedy zły smok chce nas wszystkich zjeść!
Tak przynajmniej rozumiała skomplikowane tłumaczenia Karla o podatkach w średniowieczu.
– Jeśli mam być szczery bardziej do twarzy mi w diademach – oznajmił Karl, przyglądając się z uwagą całej zabawie Mabel, od czasu do czasu rzucając bardzo pomocne uwagi w tym trzy razy sugerując egzekucję.
– Spać? Już? Ale mieliśmy robić bal! – zawołała, a potem zachichotała, gdy zobaczyła jak drugi czarodziej nagle zaczął panikować, że było bardzo późno. Bo przecież ona zmęczona wcale nie była. Co więcej, nawet nie zauważyła, że minęła pora o której powinna kłaść się do łóżka.
Karl natomiast zamiast zaśmiać się wraz z nią sam niespokojnie zerknął na zegarek.
– To eee... Mabel bawiła się po prostu bardzo dobrze, prawda Samuelu? Aż szkoda było jej przerywać. Poza tym czas to jedynie pojęcia względne, a gdzieś na świecie na pewno jest przed dwudziestą i jesteśmy w ogóle pewni, że ten zegar działa? Bo ja mam wrażenie, że chyba nie do końca – mówił kot, jakoś dziwnie się tłumacząc.
Nastąpiła kolejna fala śmiechu, i cichego syknięcia niezgody ze strony kota, kiedy tata, czy raczej smok, porwał ich oboje i zaprowadził do kuchni.
– Mamo! Mamo! A wiesz co to feudalizm!? – krzyknęła już od progu dziewczynka, jeszcze zanim w ogóle zorientowała się, czy mamą rzeczywiście była w kuchni. – I tata zrobił z krzesła warownię! Ładniejsza od tej Longbottomów. I miałam poddanych!
Tak przynajmniej rozumiała skomplikowane tłumaczenia Karla o podatkach w średniowieczu.
– Jeśli mam być szczery bardziej do twarzy mi w diademach – oznajmił Karl, przyglądając się z uwagą całej zabawie Mabel, od czasu do czasu rzucając bardzo pomocne uwagi w tym trzy razy sugerując egzekucję.
– Spać? Już? Ale mieliśmy robić bal! – zawołała, a potem zachichotała, gdy zobaczyła jak drugi czarodziej nagle zaczął panikować, że było bardzo późno. Bo przecież ona zmęczona wcale nie była. Co więcej, nawet nie zauważyła, że minęła pora o której powinna kłaść się do łóżka.
Karl natomiast zamiast zaśmiać się wraz z nią sam niespokojnie zerknął na zegarek.
– To eee... Mabel bawiła się po prostu bardzo dobrze, prawda Samuelu? Aż szkoda było jej przerywać. Poza tym czas to jedynie pojęcia względne, a gdzieś na świecie na pewno jest przed dwudziestą i jesteśmy w ogóle pewni, że ten zegar działa? Bo ja mam wrażenie, że chyba nie do końca – mówił kot, jakoś dziwnie się tłumacząc.
Nastąpiła kolejna fala śmiechu, i cichego syknięcia niezgody ze strony kota, kiedy tata, czy raczej smok, porwał ich oboje i zaprowadził do kuchni.
– Mamo! Mamo! A wiesz co to feudalizm!? – krzyknęła już od progu dziewczynka, jeszcze zanim w ogóle zorientowała się, czy mamą rzeczywiście była w kuchni. – I tata zrobił z krzesła warownię! Ładniejsza od tej Longbottomów. I miałam poddanych!