09.04.2025, 13:35 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 09.04.2025, 13:43 przez Jonathan Selwyn.)
Możliwe, że z tego wszystkiego wyniknęło pewne zamieszanie, a kilka ciekawskich osób zerknęło na to co działo się właśnie w biurze ich szefów, ale Jonathan nie wyceniał strat na jakiekolwiek.
Kiedy Anthony odsunął się od niego, w oczach jego zastępcy, jedynie na ułamek sekundy, błysnęło pewne zakłopotanie. Anthony zawsze reagował nieco prychajaco na sympatię, którą otaczał go Selwyn, ale jednak przez ostatnie sześć lat nie widywali się regularnie, wiele mogło się zmienić, a sam Jonathan był ostatnio dość wyczulony na grymasy na twarzy bliskich mu osób. Potrzebował więc chwili, aby upewnić się czy niezadowolenie Anthony'ego było tym zwykłym niezadowoleniem, które oznaczało, że mógł tak robić dalej, czy jednak czymś poważniejszym, a gdy doszedł do wniosku, że nie miał się czym jednak martwić, po prostu usiadł na biurku Shafiqa. Tym samym, pod którym kleczał teraz Robert.
– Robercie. Świetny wybór garnituru mój drogi! – pochwalił kuzyna, zerkając kontrolnie na Anthony'ego czy jakoś na to zareagował. – W ciemnobordowym zdecydowanie ci do twarzy – powiedział, informując w ten sposób swojego szefa, jakiego koloru było odzienie jego kolegi.– Obawiam się jednak, że nikt nikogo nie rozbiera. Przez chwilę obawiałem się, że nasz drogi Anthony nam trochę niedomógł, ale na całe szczęście jest on w świetnej formie na wasze... Rozmowy o legislacji. Czym się będziecie dzisiaj zajmować? Czyżby chodziło o te przeklęte regulacje dotyczące eksportu tamtych moglosmich donic na mandragory? Robercie, co o tym wszystkim sądzisz? Straszne zamieszanie papierologiczne, czyż nie?
Najgorsze w tej sytuacji było to, że ktoś był tutaj oklumentą i nie mógł podejrzeć nici płynącej pomiędzy dwójką mężczyzn. Odczytanie samej aury kuzyna też mu niewiele mogło dać. Nie znaczyło to jednak, że i tak nie zamierzał tego zrobić. W końcu to zawsze były jakieś informacje. Dlatego też, gdy tylko kuzyn wychylił się spod biurka, Jonathan wykorzystał okazję.
Rzut Percepcja (III) na aurę Roberta
Kiedy Anthony odsunął się od niego, w oczach jego zastępcy, jedynie na ułamek sekundy, błysnęło pewne zakłopotanie. Anthony zawsze reagował nieco prychajaco na sympatię, którą otaczał go Selwyn, ale jednak przez ostatnie sześć lat nie widywali się regularnie, wiele mogło się zmienić, a sam Jonathan był ostatnio dość wyczulony na grymasy na twarzy bliskich mu osób. Potrzebował więc chwili, aby upewnić się czy niezadowolenie Anthony'ego było tym zwykłym niezadowoleniem, które oznaczało, że mógł tak robić dalej, czy jednak czymś poważniejszym, a gdy doszedł do wniosku, że nie miał się czym jednak martwić, po prostu usiadł na biurku Shafiqa. Tym samym, pod którym kleczał teraz Robert.
– Robercie. Świetny wybór garnituru mój drogi! – pochwalił kuzyna, zerkając kontrolnie na Anthony'ego czy jakoś na to zareagował. – W ciemnobordowym zdecydowanie ci do twarzy – powiedział, informując w ten sposób swojego szefa, jakiego koloru było odzienie jego kolegi.– Obawiam się jednak, że nikt nikogo nie rozbiera. Przez chwilę obawiałem się, że nasz drogi Anthony nam trochę niedomógł, ale na całe szczęście jest on w świetnej formie na wasze... Rozmowy o legislacji. Czym się będziecie dzisiaj zajmować? Czyżby chodziło o te przeklęte regulacje dotyczące eksportu tamtych moglosmich donic na mandragory? Robercie, co o tym wszystkim sądzisz? Straszne zamieszanie papierologiczne, czyż nie?
Najgorsze w tej sytuacji było to, że ktoś był tutaj oklumentą i nie mógł podejrzeć nici płynącej pomiędzy dwójką mężczyzn. Odczytanie samej aury kuzyna też mu niewiele mogło dać. Nie znaczyło to jednak, że i tak nie zamierzał tego zrobić. W końcu to zawsze były jakieś informacje. Dlatego też, gdy tylko kuzyn wychylił się spod biurka, Jonathan wykorzystał okazję.
Rzut Percepcja (III) na aurę Roberta
Rzut Z 1d100 - 100
Krytyczny sukces!
Krytyczny sukces!
Rzut Z 1d100 - 52
Sukces!
Sukces!