09.04.2025, 17:37 ✶
Miał wrażenie, że znaleziony przez nich mężczyzna, przelewał im się przez ręce. Nic w sumie dziwnego, bo chwila spędzona w gęstym, sinym dymie, wystarczyła Atreusowi by zdać sobie sprawę że zgubienie się w nim mogło być zwyczajnie niebezpieczne. I nie chodziło o to, że ktoś mógłby w nim łatwo zaatakować, a o to jak wpływał na organizm. Oczy łzawiły, ciężko się oddychało, a do tego pewnie dochodziło zmęczenie, jeśli się w nim zabłądziło.
Razem jednak łatwo uporali się z wyprowadzeniem mężczyzny z chmury owijającej ulicę, pozwalając mu zaczerpnąć nieco świeżego powietrza i zwyczajnie poczuć się lepiej. Sam Bulstrode zsunął z nosa chustę, dając delikwentowi tyle czasu ile tylko potrzebował żeby nabrać wystarczająco dużo sił na teleportację. Osobiście był za tym, żeby Bletchley faktycznie go odstawiła, ale skoro nie chciał to nie mogli go do niczego zmusić. Teoretycznie.
- Na pewno sobie pan poradzi? - upewnił się jeszcze, kiedy ten oparł się o pobliską ścianę. Przypominał trochę rybę wyrzuconą na brzeg, łapiącą chciwie oddech. Ale facet pokręcił znowu głową, może zwyczajnie nie chcąc przyznać się do odrobiny słabości.
- Kto wie jakie zaklęcie czy rytuał spowodowało te opady - mruknął, mimowolnie unosząc rękę by przyjrzeć się spadającemu popiołowi. - Nie zdziwiłbym się więc gdyby było tak jak mówisz. Więcej, pewnie specjalnie ma tak działać, żeby utrudnić poruszanie się. Jest gęsty, za gęsty jak na zwykły dym, który w takich warunkach chyba raczej leciałby do góry z całą resztą, zamiast płożyć się po ziemi. Można by w sumie zgłosić tę ulicę do Ministerstwa, jako takie miejsce. Informacje o innych podobnych też byłyby przydatne - zastanowił się, spoglądając w kłębiącą się dookoła chmurę jeszcze przez chwilę, zanim zrobił parę kroków od mężczyzny i machnął na Hestię, żeby zrobiła to samo.
- Odstawiłabyś go? Nie chce, ale może lepiej żeby się nie rozszczepił i dokładał pracy uzdrowicielom - ściszył głos, tak żeby nieznajomy ich nie słyszał. - Ja w sumie skontaktuję się z Ministerstwem, żeby wiedzieli że można trafić na coś takiego. Może mają też już inne zgłoszenia o podobnych miejscach i rozejrzałbym się jeszcze tutaj. Może być?
Razem jednak łatwo uporali się z wyprowadzeniem mężczyzny z chmury owijającej ulicę, pozwalając mu zaczerpnąć nieco świeżego powietrza i zwyczajnie poczuć się lepiej. Sam Bulstrode zsunął z nosa chustę, dając delikwentowi tyle czasu ile tylko potrzebował żeby nabrać wystarczająco dużo sił na teleportację. Osobiście był za tym, żeby Bletchley faktycznie go odstawiła, ale skoro nie chciał to nie mogli go do niczego zmusić. Teoretycznie.
- Na pewno sobie pan poradzi? - upewnił się jeszcze, kiedy ten oparł się o pobliską ścianę. Przypominał trochę rybę wyrzuconą na brzeg, łapiącą chciwie oddech. Ale facet pokręcił znowu głową, może zwyczajnie nie chcąc przyznać się do odrobiny słabości.
- Kto wie jakie zaklęcie czy rytuał spowodowało te opady - mruknął, mimowolnie unosząc rękę by przyjrzeć się spadającemu popiołowi. - Nie zdziwiłbym się więc gdyby było tak jak mówisz. Więcej, pewnie specjalnie ma tak działać, żeby utrudnić poruszanie się. Jest gęsty, za gęsty jak na zwykły dym, który w takich warunkach chyba raczej leciałby do góry z całą resztą, zamiast płożyć się po ziemi. Można by w sumie zgłosić tę ulicę do Ministerstwa, jako takie miejsce. Informacje o innych podobnych też byłyby przydatne - zastanowił się, spoglądając w kłębiącą się dookoła chmurę jeszcze przez chwilę, zanim zrobił parę kroków od mężczyzny i machnął na Hestię, żeby zrobiła to samo.
- Odstawiłabyś go? Nie chce, ale może lepiej żeby się nie rozszczepił i dokładał pracy uzdrowicielom - ściszył głos, tak żeby nieznajomy ich nie słyszał. - Ja w sumie skontaktuję się z Ministerstwem, żeby wiedzieli że można trafić na coś takiego. Może mają też już inne zgłoszenia o podobnych miejscach i rozejrzałbym się jeszcze tutaj. Może być?