09.04.2025, 18:04 ✶
- Wspomnienie oddzielone od właściciela nie ulega degradacji, jeśli o to chodzi. Co natomiast tyczy się modyfikacji wspomnień, to jest ona niemożliwa z poziomu artefaktu. Głównie dlatego, że został on przeznaczony do zupełnie innych celów, czyli przechowywania oraz przeglądania wspomnień. To jego podstawowe właściwości, ale co bardziej sprawni w tej sztuce są w stanie ją wykorzystać do badania myśli i ich sortowania. Wolę zaznaczyć, ze jest to niezwykle trudne i zwyczajnie łatwo się w takich wspomnieniach zagubić, szczególnie kiedy człowiek cierpi z ich powodu. Łatwo jest się poddać błędom historii - uśmiechnęła się delikatnie, jakby z odrobiną współczucia, chociaż przecież nie mogło być to kierowane do samego Louvaina.
- Będzie to także poruszone w dokumencie instruktażowym, ale wolę zaznaczyć to już teraz, biorąc pod uwagę twoja myślodsiewnia mogłaby być przedmiotem do użytku rodzinnego; lepiej nie mieszać wspomnień paru osób, jeśli się jest nieobeznanym z przedmiotem. Myślodsiewnie to raczej personalne przedmioty.
Słysząc ton jego kolejnej wypowiedzi zwyczajnie westchnęła, jakby tak samo jak jego irytowały jej wciąż wypluwane formułki, tak i ją drażniło jego podejście. Ścisnęła usta, na krótką, ledwo zauważalną chwilę, kiedy szybciej zamrugała, jakby chcąc przegonić niechęć. Jeśli wcześniej wydawała się autentycznie nim zaintrygowana, to najpewniej to uczucie dawno już wygasło.
- Zakładam, że ktoś kto w czasach swojej minionej świetności latał dla Os z Wimbourne i Srok z Montrose nie wie co to strach - powiedziała grzecznie, opierając się łokciami o dzielącą ich myślodsiewnie. - Ale wspomniałeś, że ma być to prezent dla Nestorki.
- Będzie to także poruszone w dokumencie instruktażowym, ale wolę zaznaczyć to już teraz, biorąc pod uwagę twoja myślodsiewnia mogłaby być przedmiotem do użytku rodzinnego; lepiej nie mieszać wspomnień paru osób, jeśli się jest nieobeznanym z przedmiotem. Myślodsiewnie to raczej personalne przedmioty.
Słysząc ton jego kolejnej wypowiedzi zwyczajnie westchnęła, jakby tak samo jak jego irytowały jej wciąż wypluwane formułki, tak i ją drażniło jego podejście. Ścisnęła usta, na krótką, ledwo zauważalną chwilę, kiedy szybciej zamrugała, jakby chcąc przegonić niechęć. Jeśli wcześniej wydawała się autentycznie nim zaintrygowana, to najpewniej to uczucie dawno już wygasło.
- Zakładam, że ktoś kto w czasach swojej minionej świetności latał dla Os z Wimbourne i Srok z Montrose nie wie co to strach - powiedziała grzecznie, opierając się łokciami o dzielącą ich myślodsiewnie. - Ale wspomniałeś, że ma być to prezent dla Nestorki.