Stres nie ułatwiał im zadania. Tristanowi zdarzyło się nawet upuścić magią jeden, dwa jak nie więcej produktów. Szybko zrezygnował z magii, chowając różdżkę i przenosząc butelki oraz fiolki z eliksirami do kartonów i skrzynek. W cokolwiek chowali je państwo Quirke.
Część miał już spakowaną, kiedy usłyszał Olivię. Od razu spojrzał w jej kierunku, a następnie podążył wzrokiem za dźwiękiem ognia i hałasu. Dach najpewniej wyglądał gorzej niż wcześniej. Ogień to trudny żywioł do ugaszenia. A tym samym dym. Mogący być duszący. Nie zastanawiając się dłużej, udał na schody, aby dostać się na piętro, wyjmując różdżkę. Posłuchał prośby ukochanej, aby ratować jej miejsce zamieszkania. To co ujrzał, było wręcz przerażające. Rękawem wolnej ręki zakrył usta, czując dym. Wycelował różdżką w kierunku ognia znajdującego się na dachu i meblach, aby wytworzyć wir wody, w celu ugaszenia największego skupiska morderczego żywiołu. Machnął i jeżeli by mu się powiodło, kierował by zaklęcie dalej, aby ugasić ogień trawiący wszystko po kolei co miał najbliżej i łatwo palne. Jak na przykład, zasłony, firany, obrazy…
Rzut na kształtowanie w celu wytworzenia wody aby ugasić ogień.
Akcja nieudana